Betonowe Lasy Mokną
🎵 2109 characters
⏱️ 3:19 duration
🆔 ID: 1931937
📜 Lyrics
Otwórz umysł...
To głos ulicy...
To-to-to miasto nie śpi w ogóle
Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno
Siedzę w oknie i wdycham samotność
Jak to jest? Gubimy się jak startujemy
I całe życie się odnajdujemy?
Wracając do wyjścia punktu, źródła dźwięku
Łamiąc fale lęku, biegnąc macamy po ciemku
Szukając momentów, fragmentów, harmonii
Fundamentów, chociaż niewiadome goni
Pot na skroni się perli, zasypia sternik
Zatańczą umarli, gdy uwierzą niewierni
Prawd powiernik na życia trajektorii
Mozolny marsz do victorii
Mówią ci postronni, ci Bogu ducha winni
Czy naprawdę są inni niż Ty? (Ha?)
Czy naprawdę mniej winni niż Ty? (Ha?)
Czy to diabeł jest zły czy my?
O wiośnie bąka nieśmiały pąk
Kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd
Pytanie brzmi - dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza kruk
Syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
Gdzieś jakby się schowali
Chodziłem gdzieś i wąchałem świat
Do drzwi pukałem, szukałem sensu
Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat
Czasem odnajdywałem konsensus
Zmarli przodkowie patrzą
Gniewnie brwi marszczą, to
Co widzą, ciekawe czy się wstydzą
Ci co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko
We mgle gęstej jak mleko
Gołym okiem widać same złudzenia
Planeta Ziemia się zmienia, nadchodzi czas przebudzenia (o)
Wielka zmiana, od wieków przepowiadana
Dostrzeżesz ją w błysku jak pod drzewem Gautama
W mgnieniu oka pnąc po stokach Syjonu
Tkwiąc na blokach, termitierach Babilonu
Tu, gdzie dom tych milionów niewolników bilonu
Pseudoświat pseudoklonów, psss
Nie mów nikomu, brat
O wiośnie bąka nieśmiały pąk
Kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd
Pytanie brzmi - dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza kruk
Syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
Gdzieś jakby się schowali
O wiośnie bąka nieśmiały pąk
Kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd
Pytanie brzmi - dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza kruk
Syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
Gdzieś jakby się schowali
To głos ulicy...
To-to-to miasto nie śpi w ogóle
Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno
Siedzę w oknie i wdycham samotność
Jak to jest? Gubimy się jak startujemy
I całe życie się odnajdujemy?
Wracając do wyjścia punktu, źródła dźwięku
Łamiąc fale lęku, biegnąc macamy po ciemku
Szukając momentów, fragmentów, harmonii
Fundamentów, chociaż niewiadome goni
Pot na skroni się perli, zasypia sternik
Zatańczą umarli, gdy uwierzą niewierni
Prawd powiernik na życia trajektorii
Mozolny marsz do victorii
Mówią ci postronni, ci Bogu ducha winni
Czy naprawdę są inni niż Ty? (Ha?)
Czy naprawdę mniej winni niż Ty? (Ha?)
Czy to diabeł jest zły czy my?
O wiośnie bąka nieśmiały pąk
Kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd
Pytanie brzmi - dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza kruk
Syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
Gdzieś jakby się schowali
Chodziłem gdzieś i wąchałem świat
Do drzwi pukałem, szukałem sensu
Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat
Czasem odnajdywałem konsensus
Zmarli przodkowie patrzą
Gniewnie brwi marszczą, to
Co widzą, ciekawe czy się wstydzą
Ci co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko
We mgle gęstej jak mleko
Gołym okiem widać same złudzenia
Planeta Ziemia się zmienia, nadchodzi czas przebudzenia (o)
Wielka zmiana, od wieków przepowiadana
Dostrzeżesz ją w błysku jak pod drzewem Gautama
W mgnieniu oka pnąc po stokach Syjonu
Tkwiąc na blokach, termitierach Babilonu
Tu, gdzie dom tych milionów niewolników bilonu
Pseudoświat pseudoklonów, psss
Nie mów nikomu, brat
O wiośnie bąka nieśmiały pąk
Kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd
Pytanie brzmi - dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza kruk
Syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
Gdzieś jakby się schowali
O wiośnie bąka nieśmiały pąk
Kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd
Pytanie brzmi - dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza kruk
Syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
Gdzieś jakby się schowali
⏱️ Synced Lyrics
[00:10.73] Otwórz umysł...
[00:12.26] To głos ulicy...
[00:13.65] To-to-to miasto nie śpi w ogóle
[00:20.85] Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno
[00:24.20] Siedzę w oknie i wdycham samotność
[00:26.76] Jak to jest? Gubimy się jak startujemy
[00:29.30] I całe życie się odnajdujemy?
[00:31.89] Wracając do wyjścia punktu, źródła dźwięku
[00:34.76] Łamiąc fale lęku, biegnąc macamy po ciemku
[00:37.79] Szukając momentów, fragmentów, harmonii
[00:40.47] Fundamentów, chociaż niewiadome goni
[00:42.82] Pot na skroni się perli, zasypia sternik
[00:45.92] Zatańczą umarli, gdy uwierzą niewierni
[00:48.87] Prawd powiernik na życia trajektorii
[00:51.56] Mozolny marsz do victorii
[00:53.74] Mówią ci postronni, ci Bogu ducha winni
[00:57.16] Czy naprawdę są inni niż Ty? (Ha?)
[00:59.71] Czy naprawdę mniej winni niż Ty? (Ha?)
[01:02.36] Czy to diabeł jest zły czy my?
[01:05.08] O wiośnie bąka nieśmiały pąk
[01:08.06] Kikuty ryszą niebo
[01:10.55] Chmur melancholia chyba nie jest stąd
[01:13.73] Pytanie brzmi - dlaczego?
[01:15.94] Żegluje mewa i zakasza kruk
[01:19.00] Syrena wyje w dali
[01:21.28] A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
[01:24.54] Gdzieś jakby się schowali
[01:26.89] Chodziłem gdzieś i wąchałem świat
[01:29.23] Do drzwi pukałem, szukałem sensu
[01:32.18] Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat
[01:34.81] Czasem odnajdywałem konsensus
[01:37.66] Zmarli przodkowie patrzą
[01:39.35] Gniewnie brwi marszczą, to
[01:40.86] Co widzą, ciekawe czy się wstydzą
[01:43.22] Ci co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko
[01:46.15] We mgle gęstej jak mleko
[01:48.23] Gołym okiem widać same złudzenia
[01:50.52] Planeta Ziemia się zmienia, nadchodzi czas przebudzenia (o)
[01:53.94] Wielka zmiana, od wieków przepowiadana
[01:56.40] Dostrzeżesz ją w błysku jak pod drzewem Gautama
[01:59.30] W mgnieniu oka pnąc po stokach Syjonu
[02:02.01] Tkwiąc na blokach, termitierach Babilonu
[02:04.62] Tu, gdzie dom tych milionów niewolników bilonu
[02:07.33] Pseudoświat pseudoklonów, psss
[02:09.19] Nie mów nikomu, brat
[02:10.48] O wiośnie bąka nieśmiały pąk
[02:13.67] Kikuty ryszą niebo
[02:15.85] Chmur melancholia chyba nie jest stąd
[02:19.10] Pytanie brzmi - dlaczego?
[02:21.53] Żegluje mewa i zakasza kruk
[02:24.44] Syrena wyje w dali
[02:26.36] A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
[02:30.09] Gdzieś jakby się schowali
[02:32.48] O wiośnie bąka nieśmiały pąk
[02:35.30] Kikuty ryszą niebo
[02:37.69] Chmur melancholia chyba nie jest stąd
[02:40.86] Pytanie brzmi - dlaczego?
[02:43.34] Żegluje mewa i zakasza kruk
[02:46.19] Syrena wyje w dali
[02:48.29] A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
[02:51.63] Gdzieś jakby się schowali
[02:54.00]
[00:12.26] To głos ulicy...
[00:13.65] To-to-to miasto nie śpi w ogóle
[00:20.85] Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno
[00:24.20] Siedzę w oknie i wdycham samotność
[00:26.76] Jak to jest? Gubimy się jak startujemy
[00:29.30] I całe życie się odnajdujemy?
[00:31.89] Wracając do wyjścia punktu, źródła dźwięku
[00:34.76] Łamiąc fale lęku, biegnąc macamy po ciemku
[00:37.79] Szukając momentów, fragmentów, harmonii
[00:40.47] Fundamentów, chociaż niewiadome goni
[00:42.82] Pot na skroni się perli, zasypia sternik
[00:45.92] Zatańczą umarli, gdy uwierzą niewierni
[00:48.87] Prawd powiernik na życia trajektorii
[00:51.56] Mozolny marsz do victorii
[00:53.74] Mówią ci postronni, ci Bogu ducha winni
[00:57.16] Czy naprawdę są inni niż Ty? (Ha?)
[00:59.71] Czy naprawdę mniej winni niż Ty? (Ha?)
[01:02.36] Czy to diabeł jest zły czy my?
[01:05.08] O wiośnie bąka nieśmiały pąk
[01:08.06] Kikuty ryszą niebo
[01:10.55] Chmur melancholia chyba nie jest stąd
[01:13.73] Pytanie brzmi - dlaczego?
[01:15.94] Żegluje mewa i zakasza kruk
[01:19.00] Syrena wyje w dali
[01:21.28] A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
[01:24.54] Gdzieś jakby się schowali
[01:26.89] Chodziłem gdzieś i wąchałem świat
[01:29.23] Do drzwi pukałem, szukałem sensu
[01:32.18] Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat
[01:34.81] Czasem odnajdywałem konsensus
[01:37.66] Zmarli przodkowie patrzą
[01:39.35] Gniewnie brwi marszczą, to
[01:40.86] Co widzą, ciekawe czy się wstydzą
[01:43.22] Ci co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko
[01:46.15] We mgle gęstej jak mleko
[01:48.23] Gołym okiem widać same złudzenia
[01:50.52] Planeta Ziemia się zmienia, nadchodzi czas przebudzenia (o)
[01:53.94] Wielka zmiana, od wieków przepowiadana
[01:56.40] Dostrzeżesz ją w błysku jak pod drzewem Gautama
[01:59.30] W mgnieniu oka pnąc po stokach Syjonu
[02:02.01] Tkwiąc na blokach, termitierach Babilonu
[02:04.62] Tu, gdzie dom tych milionów niewolników bilonu
[02:07.33] Pseudoświat pseudoklonów, psss
[02:09.19] Nie mów nikomu, brat
[02:10.48] O wiośnie bąka nieśmiały pąk
[02:13.67] Kikuty ryszą niebo
[02:15.85] Chmur melancholia chyba nie jest stąd
[02:19.10] Pytanie brzmi - dlaczego?
[02:21.53] Żegluje mewa i zakasza kruk
[02:24.44] Syrena wyje w dali
[02:26.36] A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
[02:30.09] Gdzieś jakby się schowali
[02:32.48] O wiośnie bąka nieśmiały pąk
[02:35.30] Kikuty ryszą niebo
[02:37.69] Chmur melancholia chyba nie jest stąd
[02:40.86] Pytanie brzmi - dlaczego?
[02:43.34] Żegluje mewa i zakasza kruk
[02:46.19] Syrena wyje w dali
[02:48.29] A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz
[02:51.63] Gdzieś jakby się schowali
[02:54.00]