Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Saldo '07

👤 Taco Hemingway 🎼 Szprycer ⏱️ 3:44
🎵 2731 characters
⏱️ 3:44 duration
🆔 ID: 1933889

📜 Lyrics

Kiedy byłem małym chłopcem to paliłem kiepy
I śmieszne papierosy, oni walili sety
Kroczyłem ulicami szeptem, nie byłem kretyn
Dziś moje kroki ciężkie słychać na kilometry
Lecz nie podnoszę głowy, dopóki nie minę mety
Jakieś dzieciaki chcą mnie podejść, no synek, gdzie ty?
Potykasz się o sznurowadła to wstawimy rzepy
Wy ciągle wszystko na poważnie, my bawimy się tym
Kiedyś ze śmiechu prawie płakał, gdy kleiłem wersy (ej)
Dziś na fejanku prosi trzy bilety
Dla swojej mamy, swojej siostry i dla swej kobiety
Zachowaj te pieniądze, w Taco Corp nie klepią biedy (ej)
To żaden wstyd kiedy kuszę los
Nie lecą łzy kiedy gubię coś
Jedynie gdy zgubą jest człowiek
Wtedy czuję cios
Gdy mój mózg się zapuszcza w noc
Do moich drzwi znowu puka ktoś
A ja wiem, że to jeszcze nie koniec
A gdy byłem młodzieńcem to się kochałem w tobie
Obwiniam ciebie za te fobie i słabe stopnie
Mieszkałem za blisko ciebie, za daleko od niej
Masz po mnie parę fantów, może na Allegro opchniesz
Czekałem jakieś dwa tygodnie, może się ockniesz?
Kiedyś to wszystko było prostsze, tych parę dotknięć
Niwelowało cały odstęp, dziś węszę podstęp
Gdy dzwonią telefony, odbieram mówiąc co chcesz?
Na uprzejmości brak mi siły, także gadaj konkret
Przechodź od razu do tematu, czasu brak na oddech
Mieliśmy być dorośli, a na twarzach nadal obłęd
Nie licz na ludzi, a jak musisz, sprawdzaj saldo potem
Zero miłości w naszym mieście, tej jedynej szukasz
Dwa razy wszedłeś do tej rzeki, do trzech razy sztuka
W tych czterech kątach spędzasz piątek i się pławisz w smutkach
Ten szósty zmysł, siedem nieszczęść głupio patrzy z lustra
To żaden wstyd kiedy kuszę los
Nie lecą łzy kiedy gubię coś
Jedynie gdy zgubą jest człowiek
Wtedy czuję cios
Gdy mój mózg się zapuszcza w noc
Do moich drzwi znowu puka ktoś
A ja wiem że to jeszcze nie koniec
Kiedy będę starszym panem, spojrzę pewnie w lustro
Zbieram owoce cierpliwości jak polecił Rousseau
Po co ci pełny portfel, jeśli na pogrzebie pusto?
Brak ludzi, którzy za twą duszę jakąś setkę chlusną
Kończę trzydzieści w 2020
Chcę się wtedy cieszyć szumem drzew i dolców szelestem
Także zagram to co trzeba, jakiś koncert lub festyn
Zamiast zmieniać pensje na żetony robię investment
A więc jadę na występ, jadę na występ
Nie piorę swych brudów publicznie, łapy mam czyste
Choć jeszcze nie jestem dorosły, już raczej nie chłystek
Siadam se w bistro, biorę beefsteak, obgadam biznes
Żaden garnitur, noszę jeansy i biały t-shirt
Oni gadają, płaczą, krzyczą, a ja nic nie słyszę
To pieskie życie na okrągło, chcą gonić jak hycel
Siedzę w obłokach i popijam szprycer

⏱️ Synced Lyrics

[00:18.85] Kiedy byłem małym chłopcem to paliłem kiepy
[00:21.70] I śmieszne papierosy, oni walili sety
[00:24.92] Kroczyłem ulicami szeptem, nie byłem kretyn
[00:28.07] Dziś moje kroki ciężkie słychać na kilometry
[00:31.24] Lecz nie podnoszę głowy, dopóki nie minę mety
[00:34.43] Jakieś dzieciaki chcą mnie podejść, no synek, gdzie ty?
[00:37.70] Potykasz się o sznurowadła to wstawimy rzepy
[00:40.86] Wy ciągle wszystko na poważnie, my bawimy się tym
[00:44.19] Kiedyś ze śmiechu prawie płakał, gdy kleiłem wersy (ej)
[00:48.01] Dziś na fejanku prosi trzy bilety
[00:50.57] Dla swojej mamy, swojej siostry i dla swej kobiety
[00:53.79] Zachowaj te pieniądze, w Taco Corp nie klepią biedy (ej)
[00:58.50] To żaden wstyd kiedy kuszę los
[01:01.39] Nie lecą łzy kiedy gubię coś
[01:04.77] Jedynie gdy zgubą jest człowiek
[01:08.73] Wtedy czuję cios
[01:11.12] Gdy mój mózg się zapuszcza w noc
[01:14.15] Do moich drzwi znowu puka ktoś
[01:17.44] A ja wiem, że to jeszcze nie koniec
[01:22.56] A gdy byłem młodzieńcem to się kochałem w tobie
[01:25.46] Obwiniam ciebie za te fobie i słabe stopnie
[01:28.80] Mieszkałem za blisko ciebie, za daleko od niej
[01:32.03] Masz po mnie parę fantów, może na Allegro opchniesz
[01:35.34] Czekałem jakieś dwa tygodnie, może się ockniesz?
[01:38.52] Kiedyś to wszystko było prostsze, tych parę dotknięć
[01:41.73] Niwelowało cały odstęp, dziś węszę podstęp
[01:44.92] Gdy dzwonią telefony, odbieram mówiąc co chcesz?
[01:48.16] Na uprzejmości brak mi siły, także gadaj konkret
[01:51.26] Przechodź od razu do tematu, czasu brak na oddech
[01:54.42] Mieliśmy być dorośli, a na twarzach nadal obłęd
[01:57.70] Nie licz na ludzi, a jak musisz, sprawdzaj saldo potem
[02:01.01] Zero miłości w naszym mieście, tej jedynej szukasz
[02:04.06] Dwa razy wszedłeś do tej rzeki, do trzech razy sztuka
[02:07.19] W tych czterech kątach spędzasz piątek i się pławisz w smutkach
[02:10.43] Ten szósty zmysł, siedem nieszczęść głupio patrzy z lustra
[02:15.01] To żaden wstyd kiedy kuszę los
[02:18.42] Nie lecą łzy kiedy gubię coś
[02:21.70] Jedynie gdy zgubą jest człowiek
[02:25.78] Wtedy czuję cios
[02:28.17] Gdy mój mózg się zapuszcza w noc
[02:30.93] Do moich drzwi znowu puka ktoś
[02:34.43] A ja wiem że to jeszcze nie koniec
[02:39.07] Kiedy będę starszym panem, spojrzę pewnie w lustro
[02:42.44] Zbieram owoce cierpliwości jak polecił Rousseau
[02:45.66] Po co ci pełny portfel, jeśli na pogrzebie pusto?
[02:48.91] Brak ludzi, którzy za twą duszę jakąś setkę chlusną
[02:52.64] Kończę trzydzieści w 2020
[02:55.24] Chcę się wtedy cieszyć szumem drzew i dolców szelestem
[02:58.63] Także zagram to co trzeba, jakiś koncert lub festyn
[03:01.76] Zamiast zmieniać pensje na żetony robię investment
[03:05.03] A więc jadę na występ, jadę na występ
[03:08.07] Nie piorę swych brudów publicznie, łapy mam czyste
[03:11.17] Choć jeszcze nie jestem dorosły, już raczej nie chłystek
[03:14.37] Siadam se w bistro, biorę beefsteak, obgadam biznes
[03:17.66] Żaden garnitur, noszę jeansy i biały t-shirt
[03:20.81] Oni gadają, płaczą, krzyczą, a ja nic nie słyszę
[03:24.05] To pieskie życie na okrągło, chcą gonić jak hycel
[03:27.16] Siedzę w obłokach i popijam szprycer

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings