Skarby feat. Liber & Doniu
🎵 2997 characters
⏱️ 4:00 duration
🆔 ID: 22061674
📜 Lyrics
Wszystko kręci się jak pozytywka
W kółko ta sama melodia...
Tak to się kręci, ta
Pobudka, marsz do robót
Akordy, nadgodziny bez ZUS'u
Bez wolnych sobót
Zamknięty obwód
W różnym wieku chłopów - opór
Budowlanka – obóz Robocop'ów
Połowa bez rokowań!
Na dachach zabudowań, chcą coś zaplanować
Chcę coś wyprostować - zobacz
Z rusztowań szczytu nie widać drogi do profitu bez sprytu
Nie widać rent, nie widać emerytur
Na tym rysunku
Zero szacunku, zero ubezpieczeń
Wypłaty cięte jak skretche
A głowy ścięte mieczem
Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń
Bez urlopów i wycieczek
Ospali - praca nie pozwala pospać
Eliminowani - los nierówno rozdał
Niektórzy nie są zdolni, by wziąć duży rozmach
Niektórzy nie chcą wiedzieć
Zamiast leżeć stanąć można w pionie
A ci co mają chęci, ich szansa tonie
Stworzeni żeby żyć w ogonie
Gryząc kromkę chleba gdzieś w wagonie, popadając w agonię
Pogoda dla bogaczy nie jest po ich stronie
Ale nie wszyscy!
Nie każdy tutaj wystygł
Chociaż gaża statysty nie wystarcza na żywot zajebisty
Bywa chłodno
Zmarzną dłonie, ale nie zamarznie godność
Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś czego nie zabiorą nam
Tniesz zmęczonym autem polską szosę, a w głowie bitwa
Rzeczywistość nie jest aksamitna, gonitwa
Żeby tu wytrwać odsuniesz od pyska dzieci
Potomkowie ludzi bez nazwiska, bez pozycji, skryci
Gdy się nie ma czym poszczycić
Młody dostaje psychiczny wycisk
Od koleżków, którzy mają dzianych rodziców
Co się starają, o to jak ich w mieście postrzegają
Za rasę wyższą, wywyższą przez dorobek
Ojciec nosi sztywno kark i uniesioną głowę
I twarz kamienną i szyderczy uśmiech
Świni przy korycie od niego nie odróżnię i bywa różnie
Ale nie przesadź w interesach
W roli prezesa nowobogackiego szefa
Który się znalazł w swoich wymarzonych strefach - na głównym forum
Gdy na mszy wymienia się sponsorów
I dobrodziei, i złodziei
Co od poniedziałku przeczą swej idei, ej!
Robactwo robi na twej glebie
Znają ciebie ludzie, tylko to łączy mnie i ciebie
Ale miej świadomość dla nich jesteś nikim
Sprawiedliwość dorwie cię jak Wiking
Weź od córki tę płytę, posłuchaj tej muzyki!
Kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki i wszystko wezmą!
My mamy coś co zostanie na pewno
Skarby, których nie dosięgną
To są skarby, których nie dosięgną
Skarby, których nie dosięgną
Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś czego nie zabiorą nam
Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś czego nie zabiorą nam
W kółko ta sama melodia...
Tak to się kręci, ta
Pobudka, marsz do robót
Akordy, nadgodziny bez ZUS'u
Bez wolnych sobót
Zamknięty obwód
W różnym wieku chłopów - opór
Budowlanka – obóz Robocop'ów
Połowa bez rokowań!
Na dachach zabudowań, chcą coś zaplanować
Chcę coś wyprostować - zobacz
Z rusztowań szczytu nie widać drogi do profitu bez sprytu
Nie widać rent, nie widać emerytur
Na tym rysunku
Zero szacunku, zero ubezpieczeń
Wypłaty cięte jak skretche
A głowy ścięte mieczem
Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń
Bez urlopów i wycieczek
Ospali - praca nie pozwala pospać
Eliminowani - los nierówno rozdał
Niektórzy nie są zdolni, by wziąć duży rozmach
Niektórzy nie chcą wiedzieć
Zamiast leżeć stanąć można w pionie
A ci co mają chęci, ich szansa tonie
Stworzeni żeby żyć w ogonie
Gryząc kromkę chleba gdzieś w wagonie, popadając w agonię
Pogoda dla bogaczy nie jest po ich stronie
Ale nie wszyscy!
Nie każdy tutaj wystygł
Chociaż gaża statysty nie wystarcza na żywot zajebisty
Bywa chłodno
Zmarzną dłonie, ale nie zamarznie godność
Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś czego nie zabiorą nam
Tniesz zmęczonym autem polską szosę, a w głowie bitwa
Rzeczywistość nie jest aksamitna, gonitwa
Żeby tu wytrwać odsuniesz od pyska dzieci
Potomkowie ludzi bez nazwiska, bez pozycji, skryci
Gdy się nie ma czym poszczycić
Młody dostaje psychiczny wycisk
Od koleżków, którzy mają dzianych rodziców
Co się starają, o to jak ich w mieście postrzegają
Za rasę wyższą, wywyższą przez dorobek
Ojciec nosi sztywno kark i uniesioną głowę
I twarz kamienną i szyderczy uśmiech
Świni przy korycie od niego nie odróżnię i bywa różnie
Ale nie przesadź w interesach
W roli prezesa nowobogackiego szefa
Który się znalazł w swoich wymarzonych strefach - na głównym forum
Gdy na mszy wymienia się sponsorów
I dobrodziei, i złodziei
Co od poniedziałku przeczą swej idei, ej!
Robactwo robi na twej glebie
Znają ciebie ludzie, tylko to łączy mnie i ciebie
Ale miej świadomość dla nich jesteś nikim
Sprawiedliwość dorwie cię jak Wiking
Weź od córki tę płytę, posłuchaj tej muzyki!
Kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki i wszystko wezmą!
My mamy coś co zostanie na pewno
Skarby, których nie dosięgną
To są skarby, których nie dosięgną
Skarby, których nie dosięgną
Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś czego nie zabiorą nam
Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś, czego nie zabiorą nam
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś czego nie zabiorą nam
⏱️ Synced Lyrics
[00:02.46] Wszystko kręci się jak pozytywka
[00:07.00] W kółko ta sama melodia...
[00:10.83]
[00:19.38] Tak to się kręci, ta
[00:20.74] Pobudka, marsz do robót
[00:22.06] Akordy, nadgodziny bez ZUS'u
[00:23.97] Bez wolnych sobót
[00:24.72] Zamknięty obwód
[00:26.19] W różnym wieku chłopów - opór
[00:27.93] Budowlanka – obóz Robocop'ów
[00:29.63] Połowa bez rokowań!
[00:30.88] Na dachach zabudowań, chcą coś zaplanować
[00:33.02] Chcę coś wyprostować - zobacz
[00:34.53] Z rusztowań szczytu nie widać drogi do profitu bez sprytu
[00:37.64] Nie widać rent, nie widać emerytur
[00:39.44] Na tym rysunku
[00:40.50] Zero szacunku, zero ubezpieczeń
[00:42.99] Wypłaty cięte jak skretche
[00:44.39] A głowy ścięte mieczem
[00:45.76] Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń
[00:48.06] Bez urlopów i wycieczek
[00:49.53] Ospali - praca nie pozwala pospać
[00:51.74] Eliminowani - los nierówno rozdał
[00:54.55] Niektórzy nie są zdolni, by wziąć duży rozmach
[00:57.12] Niektórzy nie chcą wiedzieć
[00:58.48] Zamiast leżeć stanąć można w pionie
[01:00.49] A ci co mają chęci, ich szansa tonie
[01:02.71] Stworzeni żeby żyć w ogonie
[01:04.55] Gryząc kromkę chleba gdzieś w wagonie, popadając w agonię
[01:08.00] Pogoda dla bogaczy nie jest po ich stronie
[01:10.08] Ale nie wszyscy!
[01:11.56] Nie każdy tutaj wystygł
[01:12.68] Chociaż gaża statysty nie wystarcza na żywot zajebisty
[01:16.48] Bywa chłodno
[01:17.64] Zmarzną dłonie, ale nie zamarznie godność
[01:20.50] Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
[01:25.04] Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
[01:27.70] Mamy coś, czego nie zabiorą nam
[01:30.53] Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
[01:36.14] Mamy swoje skarby
[01:37.75] Mamy coś czego nie zabiorą nam
[01:39.34] Tniesz zmęczonym autem polską szosę, a w głowie bitwa
[01:42.72] Rzeczywistość nie jest aksamitna, gonitwa
[01:45.17] Żeby tu wytrwać odsuniesz od pyska dzieci
[01:47.78] Potomkowie ludzi bez nazwiska, bez pozycji, skryci
[01:51.46] Gdy się nie ma czym poszczycić
[01:52.99] Młody dostaje psychiczny wycisk
[01:54.78] Od koleżków, którzy mają dzianych rodziców
[01:56.95] Co się starają, o to jak ich w mieście postrzegają
[01:59.68] Za rasę wyższą, wywyższą przez dorobek
[02:02.04] Ojciec nosi sztywno kark i uniesioną głowę
[02:04.42] I twarz kamienną i szyderczy uśmiech
[02:06.82] Świni przy korycie od niego nie odróżnię i bywa różnie
[02:10.09] Ale nie przesadź w interesach
[02:12.08] W roli prezesa nowobogackiego szefa
[02:14.44] Który się znalazł w swoich wymarzonych strefach - na głównym forum
[02:17.66] Gdy na mszy wymienia się sponsorów
[02:19.36] I dobrodziei, i złodziei
[02:21.74] Co od poniedziałku przeczą swej idei, ej!
[02:24.71] Robactwo robi na twej glebie
[02:26.77] Znają ciebie ludzie, tylko to łączy mnie i ciebie
[02:29.42] Ale miej świadomość dla nich jesteś nikim
[02:32.78] Sprawiedliwość dorwie cię jak Wiking
[02:34.63] Weź od córki tę płytę, posłuchaj tej muzyki!
[02:37.08] Kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki i wszystko wezmą!
[02:40.71] My mamy coś co zostanie na pewno
[02:42.94] Skarby, których nie dosięgną
[02:45.12] To są skarby, których nie dosięgną
[02:47.92] Skarby, których nie dosięgną
[02:51.45]
[03:00.56] Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
[03:05.06] Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
[03:07.85] Mamy coś, czego nie zabiorą nam
[03:10.51] Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
[03:16.18] Mamy swoje skarby
[03:17.73] Mamy coś czego nie zabiorą nam
[03:20.59] Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
[03:24.93] Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
[03:27.73] Mamy coś, czego nie zabiorą nam
[03:30.58] Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
[03:36.30] Mamy swoje skarby
[03:37.71] Mamy coś czego nie zabiorą nam
[03:39.98]
[00:07.00] W kółko ta sama melodia...
[00:10.83]
[00:19.38] Tak to się kręci, ta
[00:20.74] Pobudka, marsz do robót
[00:22.06] Akordy, nadgodziny bez ZUS'u
[00:23.97] Bez wolnych sobót
[00:24.72] Zamknięty obwód
[00:26.19] W różnym wieku chłopów - opór
[00:27.93] Budowlanka – obóz Robocop'ów
[00:29.63] Połowa bez rokowań!
[00:30.88] Na dachach zabudowań, chcą coś zaplanować
[00:33.02] Chcę coś wyprostować - zobacz
[00:34.53] Z rusztowań szczytu nie widać drogi do profitu bez sprytu
[00:37.64] Nie widać rent, nie widać emerytur
[00:39.44] Na tym rysunku
[00:40.50] Zero szacunku, zero ubezpieczeń
[00:42.99] Wypłaty cięte jak skretche
[00:44.39] A głowy ścięte mieczem
[00:45.76] Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń
[00:48.06] Bez urlopów i wycieczek
[00:49.53] Ospali - praca nie pozwala pospać
[00:51.74] Eliminowani - los nierówno rozdał
[00:54.55] Niektórzy nie są zdolni, by wziąć duży rozmach
[00:57.12] Niektórzy nie chcą wiedzieć
[00:58.48] Zamiast leżeć stanąć można w pionie
[01:00.49] A ci co mają chęci, ich szansa tonie
[01:02.71] Stworzeni żeby żyć w ogonie
[01:04.55] Gryząc kromkę chleba gdzieś w wagonie, popadając w agonię
[01:08.00] Pogoda dla bogaczy nie jest po ich stronie
[01:10.08] Ale nie wszyscy!
[01:11.56] Nie każdy tutaj wystygł
[01:12.68] Chociaż gaża statysty nie wystarcza na żywot zajebisty
[01:16.48] Bywa chłodno
[01:17.64] Zmarzną dłonie, ale nie zamarznie godność
[01:20.50] Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
[01:25.04] Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
[01:27.70] Mamy coś, czego nie zabiorą nam
[01:30.53] Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
[01:36.14] Mamy swoje skarby
[01:37.75] Mamy coś czego nie zabiorą nam
[01:39.34] Tniesz zmęczonym autem polską szosę, a w głowie bitwa
[01:42.72] Rzeczywistość nie jest aksamitna, gonitwa
[01:45.17] Żeby tu wytrwać odsuniesz od pyska dzieci
[01:47.78] Potomkowie ludzi bez nazwiska, bez pozycji, skryci
[01:51.46] Gdy się nie ma czym poszczycić
[01:52.99] Młody dostaje psychiczny wycisk
[01:54.78] Od koleżków, którzy mają dzianych rodziców
[01:56.95] Co się starają, o to jak ich w mieście postrzegają
[01:59.68] Za rasę wyższą, wywyższą przez dorobek
[02:02.04] Ojciec nosi sztywno kark i uniesioną głowę
[02:04.42] I twarz kamienną i szyderczy uśmiech
[02:06.82] Świni przy korycie od niego nie odróżnię i bywa różnie
[02:10.09] Ale nie przesadź w interesach
[02:12.08] W roli prezesa nowobogackiego szefa
[02:14.44] Który się znalazł w swoich wymarzonych strefach - na głównym forum
[02:17.66] Gdy na mszy wymienia się sponsorów
[02:19.36] I dobrodziei, i złodziei
[02:21.74] Co od poniedziałku przeczą swej idei, ej!
[02:24.71] Robactwo robi na twej glebie
[02:26.77] Znają ciebie ludzie, tylko to łączy mnie i ciebie
[02:29.42] Ale miej świadomość dla nich jesteś nikim
[02:32.78] Sprawiedliwość dorwie cię jak Wiking
[02:34.63] Weź od córki tę płytę, posłuchaj tej muzyki!
[02:37.08] Kiedy ci wlecą po długi panowie z ciemnej bryki i wszystko wezmą!
[02:40.71] My mamy coś co zostanie na pewno
[02:42.94] Skarby, których nie dosięgną
[02:45.12] To są skarby, których nie dosięgną
[02:47.92] Skarby, których nie dosięgną
[02:51.45]
[03:00.56] Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
[03:05.06] Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
[03:07.85] Mamy coś, czego nie zabiorą nam
[03:10.51] Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
[03:16.18] Mamy swoje skarby
[03:17.73] Mamy coś czego nie zabiorą nam
[03:20.59] Gdy zbudzi nas dźwięk potłuczonego szkła
[03:24.93] Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
[03:27.73] Mamy coś, czego nie zabiorą nam
[03:30.58] Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
[03:36.30] Mamy swoje skarby
[03:37.71] Mamy coś czego nie zabiorą nam
[03:39.98]