We śnie
🎵 1622 characters
⏱️ 4:22 duration
🆔 ID: 23279263
📜 Lyrics
Idą szeregiem nocni łowcy snów
Po obu stronach szosy pastwiska dla krów
Nietoperze polują na niebie
A w głębinach kraby grzebią w glebie
A na ziemi szarzejące twarze
W tym koszmarze pracują grabarze
Noc zawałów omdleń i zapaści
Chudy korsarz kosę trzyma w garści
Ścina plony zerkają węże
W ruch puszczone śmiertelne oręże
Sny są pełne niespodzianek
Jakaś wioska chata ganek
W chacie łóżko nie śpi licho
Diabły tańczą w kącie cicho
Jest ognicho siedzą trole
A w ognichu pieką mole
Dreszcz gorączka strach pobudka
Szklanka wody mała wódka
Noc jest krótka wracasz do łóżka
A sen dobry był jak wróżka
Sen ostrzegał śpisz jest łowca
Ściąga Twe sny z Twego pokrowca
Z Twojej pierzyny i z Twojej głowy
A we śnie zostawia głębokie rowy
Wchodzisz i wpadasz łamiesz nogi
Czorty rzeźbią długie rogi
Ziemia się sypie łapią Cię ręce
Na dół do cienia pław się w udręce
Męczysz się wielce wyrwana dusza
W ręce oprawcy drewniana kusza
I tak jak we śnie wijesz się w domu
Serce stanęło jest blisko zgonu
Cienie już przyszły stoją przy łóżku
Reanimacja w szpitalnym łóżku
Nic nie pomogła to już jest koniec
Za pięć dni będziesz miał własny kopiec
Grób całkiem świeży drewniana trumna
A w dniu pogrzebu ludzi kolumna
Idą i płaczą na stypie piwo
A znów dziś w nocy śmierć zbierze żniwo
Senny koszmar czy sen na jawie
Kostucha zmęczona siedzi przy kawie
Spija napój w dal wpatrzona
Pierwszy gong z wielkiego dzwona
Pora kończyć czeka praca
Ruszyć dupę z materaca
I dosłownie wyprostować kości
Dziś jak zwykle nie będzie litości
Po obu stronach szosy pastwiska dla krów
Nietoperze polują na niebie
A w głębinach kraby grzebią w glebie
A na ziemi szarzejące twarze
W tym koszmarze pracują grabarze
Noc zawałów omdleń i zapaści
Chudy korsarz kosę trzyma w garści
Ścina plony zerkają węże
W ruch puszczone śmiertelne oręże
Sny są pełne niespodzianek
Jakaś wioska chata ganek
W chacie łóżko nie śpi licho
Diabły tańczą w kącie cicho
Jest ognicho siedzą trole
A w ognichu pieką mole
Dreszcz gorączka strach pobudka
Szklanka wody mała wódka
Noc jest krótka wracasz do łóżka
A sen dobry był jak wróżka
Sen ostrzegał śpisz jest łowca
Ściąga Twe sny z Twego pokrowca
Z Twojej pierzyny i z Twojej głowy
A we śnie zostawia głębokie rowy
Wchodzisz i wpadasz łamiesz nogi
Czorty rzeźbią długie rogi
Ziemia się sypie łapią Cię ręce
Na dół do cienia pław się w udręce
Męczysz się wielce wyrwana dusza
W ręce oprawcy drewniana kusza
I tak jak we śnie wijesz się w domu
Serce stanęło jest blisko zgonu
Cienie już przyszły stoją przy łóżku
Reanimacja w szpitalnym łóżku
Nic nie pomogła to już jest koniec
Za pięć dni będziesz miał własny kopiec
Grób całkiem świeży drewniana trumna
A w dniu pogrzebu ludzi kolumna
Idą i płaczą na stypie piwo
A znów dziś w nocy śmierć zbierze żniwo
Senny koszmar czy sen na jawie
Kostucha zmęczona siedzi przy kawie
Spija napój w dal wpatrzona
Pierwszy gong z wielkiego dzwona
Pora kończyć czeka praca
Ruszyć dupę z materaca
I dosłownie wyprostować kości
Dziś jak zwykle nie będzie litości