Chorzy umysłowo
🎵 1377 characters
⏱️ 2:49 duration
🆔 ID: 23279267
📜 Lyrics
Czaisz
Masz już punkt odniesienia
Trudne do spełnienia kolejne marzenia
Ciężkie do stwardnienia obawy ludzi z cienia
Trudne do zniesienia spod powiek spojrzenia
Poduszka, pieszczoła na suficie pszczoła
Popadł ją amok przy lampie toczy koła
To życia szkoła spaliła się upadła
A za oknami księżyca pierwsza kwadra
Trzy tony duże koszty druku
Zbliż się proszę do mnie wielki czarny kruku
Wszystkie już przysiadły w cieniu lipy, buku
Ty też tutaj przysiądź czarodziejski żuku
Radość do rozpuku życie rwącą rzeką
Właśnie się zajadasz wielką z glancem szneką
W łuku złote węże które mają nogi
Struchlony gargulec gotuje pierogi
W kuchni czarne diałby piłują swe rogi
W rogu trzy pająki prowadzą dialogi
O tym co je boli wskazują na ciebie
A robaki śliskie żerują na chlebie
Na górzystym ślepie dostrzegasz pegaza
Po prawej ekstaza po lewej odraza
Spoglądasz ze strachem na kopyta z żelaza
Bystro świt oaza jak na sercu skaza
Dostrzegasz ślady płaza
A ruski kierowca prowadzi Kamaza
Wrota straszą pustką Kamaz zniknął w błoku
Ty zaszyty w bloku usuwasz się z widoku
Sufit twego szoku szaleństwo w twym oku
Chyba coś ukrywasz niczym Hrabia Dooku
Pełno w oku siadasz na jednego
Atakują stwory stworzone z klocków Lego
Osłaniając oczy biegniesz gdzieś przed siebie
Zobaczyłeś się właśnie na własnym pogrzebie
Masz już punkt odniesienia
Trudne do spełnienia kolejne marzenia
Ciężkie do stwardnienia obawy ludzi z cienia
Trudne do zniesienia spod powiek spojrzenia
Poduszka, pieszczoła na suficie pszczoła
Popadł ją amok przy lampie toczy koła
To życia szkoła spaliła się upadła
A za oknami księżyca pierwsza kwadra
Trzy tony duże koszty druku
Zbliż się proszę do mnie wielki czarny kruku
Wszystkie już przysiadły w cieniu lipy, buku
Ty też tutaj przysiądź czarodziejski żuku
Radość do rozpuku życie rwącą rzeką
Właśnie się zajadasz wielką z glancem szneką
W łuku złote węże które mają nogi
Struchlony gargulec gotuje pierogi
W kuchni czarne diałby piłują swe rogi
W rogu trzy pająki prowadzą dialogi
O tym co je boli wskazują na ciebie
A robaki śliskie żerują na chlebie
Na górzystym ślepie dostrzegasz pegaza
Po prawej ekstaza po lewej odraza
Spoglądasz ze strachem na kopyta z żelaza
Bystro świt oaza jak na sercu skaza
Dostrzegasz ślady płaza
A ruski kierowca prowadzi Kamaza
Wrota straszą pustką Kamaz zniknął w błoku
Ty zaszyty w bloku usuwasz się z widoku
Sufit twego szoku szaleństwo w twym oku
Chyba coś ukrywasz niczym Hrabia Dooku
Pełno w oku siadasz na jednego
Atakują stwory stworzone z klocków Lego
Osłaniając oczy biegniesz gdzieś przed siebie
Zobaczyłeś się właśnie na własnym pogrzebie