Helikoptery
🎵 1499 characters
⏱️ 2:45 duration
🆔 ID: 23279292
📜 Lyrics
Powietrze ciężkie od smogu i z niego
Głowa nabrzmiała z powodu ważnego
Trawa zgarbiona o ciężkie losy
Piękne ogrody gdzie kwitną brzozy
Księżyca stara niedokończona
Głębia najwyższa zapomniana półka
Słońce wulkan co wyrzuca lawę
Jak gotująca woda zalewająca kawę
Tęcza na niebie po małej ulewie
Ptak w swoim gnieździe na najwyższym drzewie
Mury co się kruszą jak czerstwe pieczywo
Prosta bez linijki zawsze wyjdzie krzywo
Bić się zawsze będą dzieci
A biedacy grzebać na wysypisku śmieci
Gównem zawsze cuchnie z wywodu polityka
Zawsze się sama wybroni muzyka
Jak Quasimodo kocha swoje dzwony
Taką bułe zbierasz nawalony od żony
Tak jak Pinokio boi się bobra
Stajesz na baczność jak rozzłoszczona kobra
Helikoptery helikoptery helikoptery
To są penery
Lecą w oddali całe ze stali
Błyszczą się w słońcu jak czyste złoto
Pogoda piękna bez anomalii
Zrób sobie foto krucha istoto
Plener zabawa cudna impreza
Helikoptery w górze pokazy
To dzień harcerza jeśli w papieża
Zaraz się zmieni kosiarzy
Pikują ostro furczy łopata
Złowrogi świst w powietrzu daje śmigło
Kto ma pod ręką sięga po gnata
Strzela w kierunku skrzydlatych wywłok
Pierwsze krwi smugi pokryły blachę
Ksiądz znów dziś zbiera obfite żniwo
Wygrał dziś ten co poszedł na flachę
A nie w powietrzu chciał rzucić paliwo
Swą bezustannie spływa krwią łąka
Słońce kolorem zlewa się z ziemią
Już nie doczekasz swego potomka
Ludzie jak liście giną jesienią
Głowa nabrzmiała z powodu ważnego
Trawa zgarbiona o ciężkie losy
Piękne ogrody gdzie kwitną brzozy
Księżyca stara niedokończona
Głębia najwyższa zapomniana półka
Słońce wulkan co wyrzuca lawę
Jak gotująca woda zalewająca kawę
Tęcza na niebie po małej ulewie
Ptak w swoim gnieździe na najwyższym drzewie
Mury co się kruszą jak czerstwe pieczywo
Prosta bez linijki zawsze wyjdzie krzywo
Bić się zawsze będą dzieci
A biedacy grzebać na wysypisku śmieci
Gównem zawsze cuchnie z wywodu polityka
Zawsze się sama wybroni muzyka
Jak Quasimodo kocha swoje dzwony
Taką bułe zbierasz nawalony od żony
Tak jak Pinokio boi się bobra
Stajesz na baczność jak rozzłoszczona kobra
Helikoptery helikoptery helikoptery
To są penery
Lecą w oddali całe ze stali
Błyszczą się w słońcu jak czyste złoto
Pogoda piękna bez anomalii
Zrób sobie foto krucha istoto
Plener zabawa cudna impreza
Helikoptery w górze pokazy
To dzień harcerza jeśli w papieża
Zaraz się zmieni kosiarzy
Pikują ostro furczy łopata
Złowrogi świst w powietrzu daje śmigło
Kto ma pod ręką sięga po gnata
Strzela w kierunku skrzydlatych wywłok
Pierwsze krwi smugi pokryły blachę
Ksiądz znów dziś zbiera obfite żniwo
Wygrał dziś ten co poszedł na flachę
A nie w powietrzu chciał rzucić paliwo
Swą bezustannie spływa krwią łąka
Słońce kolorem zlewa się z ziemią
Już nie doczekasz swego potomka
Ludzie jak liście giną jesienią