Jestem świrem
🎵 1683 characters
⏱️ 2:33 duration
🆔 ID: 23279325
📜 Lyrics
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Zakręcony w swoim świecie
Jak szarańcza w cudnym kwiecie
Zżera wszystko trawi wszystko
W życiu przepaść w dół urwisko
Było blisko jest daleko
Drogą idzie oswojony gekon
Lewitacja płyniesz drogą
Wszystko widzisz liczbą mnogą
Widzisz trupy, setki trupów
Idzie mama też z zakupów
Blada nieco i bez włosów
Zimna jak ciała Eskimosów
Wisi ręka ciągnie nogę
Swoją własną podgryza wątrobe
Drugą ręką bawi się bajpasem
Z spływają larwy przeżarte kwasem
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
W oczach pustka błądzisz wzrokiem
Ból do głowy tłoczy tłokiem
A gdzieś bokiem ucieka dusza
Ciągnie się za nią śpiew Orfeusza
Coś się rusza twój tasiemiec
Jebie ciebie jak dziwke Niemiec
Zgniłe ciało zepsute flaki
Pot zgarniają drewniane czerpaki
Małe nieboraki drepczą obok ciebie
Próbują uwiecznić się w odlewie
Niespodzianka wyszła dżdżownica
Z twojego lica zrobiła się piwnica
Weszła do nosa, zatrzasnęła drzwi
Film na DVD i kieliszek krwi
Czy to mi się śni
Jestem czy mnie nie ma
Nic nie wiem dobranoc dowidzenia
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Zakręcony w swoim świecie
Jak szarańcza w cudnym kwiecie
Zżera wszystko trawi wszystko
W życiu przepaść w dół urwisko
Było blisko jest daleko
Drogą idzie oswojony gekon
Lewitacja płyniesz drogą
Wszystko widzisz liczbą mnogą
Widzisz trupy, setki trupów
Idzie mama też z zakupów
Blada nieco i bez włosów
Zimna jak ciała Eskimosów
Wisi ręka ciągnie nogę
Swoją własną podgryza wątrobe
Drugą ręką bawi się bajpasem
Z spływają larwy przeżarte kwasem
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
W oczach pustka błądzisz wzrokiem
Ból do głowy tłoczy tłokiem
A gdzieś bokiem ucieka dusza
Ciągnie się za nią śpiew Orfeusza
Coś się rusza twój tasiemiec
Jebie ciebie jak dziwke Niemiec
Zgniłe ciało zepsute flaki
Pot zgarniają drewniane czerpaki
Małe nieboraki drepczą obok ciebie
Próbują uwiecznić się w odlewie
Niespodzianka wyszła dżdżownica
Z twojego lica zrobiła się piwnica
Weszła do nosa, zatrzasnęła drzwi
Film na DVD i kieliszek krwi
Czy to mi się śni
Jestem czy mnie nie ma
Nic nie wiem dobranoc dowidzenia
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate
Jestem świrem ze swym stylem
Piszę trotyle swoje promile
Jestem świrem i wariatem
Nawet zimą jem cassate