pogrzeb
🎵 835 characters
⏱️ 1:20 duration
🆔 ID: 23279359
📜 Lyrics
Nazwę to list samo to już mówiłem
Nie śpię znów całą noc i mam dość
Podkrążone oczy i demony jak na złość
Próbują mi mówić że to moja wina
Gdzie ta lina mówiłaś że Cię zabijam
A to gówno prawda
Gdzie moje szczęście utopiłem je w tabletkach
Mam 17 lat czaisz a ból mi lata na pętlach
Robię sobie przerwę co miesiąc
Jestem zagubiony może weź mnie na kredo
A później połamią mi ręce
Jestem nie czuły już nawet po mce
Grasz mi na nerwach czemu się patrzysz
Skoro na fb pisałaś że dałaś se spokój
Słyszałem kłamstwa już w opór
Przedwczoraj przedawkowałem
Leżałem pod płotem czaisz
Ból ciężko to opisać ale niszczy od środka
Zostawia bez wyjścia i jeszcze ci powie
Że to twoja wina no proszę
Odbiorę se życie i sobie to zapisz
Bo przyjdziesz na pogrzeb zdziwiona jak chuj
Nie śpię znów całą noc i mam dość
Podkrążone oczy i demony jak na złość
Próbują mi mówić że to moja wina
Gdzie ta lina mówiłaś że Cię zabijam
A to gówno prawda
Gdzie moje szczęście utopiłem je w tabletkach
Mam 17 lat czaisz a ból mi lata na pętlach
Robię sobie przerwę co miesiąc
Jestem zagubiony może weź mnie na kredo
A później połamią mi ręce
Jestem nie czuły już nawet po mce
Grasz mi na nerwach czemu się patrzysz
Skoro na fb pisałaś że dałaś se spokój
Słyszałem kłamstwa już w opór
Przedwczoraj przedawkowałem
Leżałem pod płotem czaisz
Ból ciężko to opisać ale niszczy od środka
Zostawia bez wyjścia i jeszcze ci powie
Że to twoja wina no proszę
Odbiorę se życie i sobie to zapisz
Bo przyjdziesz na pogrzeb zdziwiona jak chuj