R.F.I.D
🎵 2499 characters
⏱️ 3:18 duration
🆔 ID: 23451982
📜 Lyrics
Wrzucasz mnie bez recepty wchodzę w recepcję
Załączam sepsę w Twoją percepcję na receptory zaplączę lejce
Wplatam Ci nowy koloryt przez nie
Nie wiem skąd to wziąłeś ale czarny rynek lubi mnie
Danger danger second hand insektycydy jak Cyklon B
Na opozycję mam bezpiekę to etymologia rozkurwu swag
Wszystko przerasta Bob Marley
Wszystko przerasta jak w bigoreksję
W źrenicach wizje arytmiczne a nie step sequencer
Redefiniuję nowe spojrzenie na entertainment
Skończysz się amorficzny nie licz kurwa na prewencję
Za takie ornamenty warto przegrzać siebie we śnie
Wycinam dalej numery jak ploter żadne nożyczki i Demonologie
Jak uderzę w stół na szczęście
Nie podskoczy mi figurka ze Słoniem
Stoję po Twojej stronie z perspektywy drugów man
To jest tak creepy creepy że odpalisz Radiohead
Nie mów że nie chcesz więcej nie chcieć więcej niemożliwe
Nie polecę w tę logikę tak jak Rubik w daltonistkę
Zrobiłem Breivik z uczuć znikam sobie niepozornie
Do zobaczenia w nowej dawce na podatnej stronie
Zasypiasz sypię sny mój Hollywood to gravel pit
Z odmiennych stanów zza baru laudanum murti bing
To nie był Twój ostatni raz 21 gram
Reorganizuj siebie na to co ci mogę dać
Chyba powoli brakuje ci tlenu
Ta sama samsara bolesnych obiegów
Zdobywam biegun martwy uśmiech satori sekund odbija pustkę
Ty chodzisz w kółko ja staję się kółkiem to katalepsja i ataraksja
Prastara prawda Mulder Scully naćpani astronauci Mai
Pod powiekami Zerocool neuronami zero pół
Receptorami GABA zasada zbrodnia i kara
Dotykasz słońca a potem spadasz i nie wysiadasz
To dopiero bessa i epilepsja na Twoich rzęsach
Gdy mówisz „przestań przestań przestań"
Przyjazna przestrzeń bez zabezpieczeń wchodzę
I już nie idę a lecę tak dalece
Wejdę w Ciebie że rozjebiesz się o ziemię
Coraz ciemniej tylko ciemniej czemu częściej
Mnie nie bierzesz skurwysynu na poważnie
Moglibyśmy przecież razem zniszczyć Twoją wyobraźnię
Moglibyśmy przecież jeszcze dać se tę ostatnią szansę
Nasze związki raczej twarde prawie szorstkie
Płynę z prądem włączam się w obieg potem dostrajam
Odpalam kanał kanał „odpadasz". Nieme te dusze mistyfikacja
William Seward na tyłach świata MTV Award flaga zatknięta
Na Twoich wargach na Twoich wargach na Twoich wargach
Zasypiasz sypię sny mój Hollywood to gravel pit
Z odmiennych stanów zza baru laudanum murti bing
To nie był Twój ostatni raz 21 gram
Reorganizuj siebie na to co ci mogę dać
Załączam sepsę w Twoją percepcję na receptory zaplączę lejce
Wplatam Ci nowy koloryt przez nie
Nie wiem skąd to wziąłeś ale czarny rynek lubi mnie
Danger danger second hand insektycydy jak Cyklon B
Na opozycję mam bezpiekę to etymologia rozkurwu swag
Wszystko przerasta Bob Marley
Wszystko przerasta jak w bigoreksję
W źrenicach wizje arytmiczne a nie step sequencer
Redefiniuję nowe spojrzenie na entertainment
Skończysz się amorficzny nie licz kurwa na prewencję
Za takie ornamenty warto przegrzać siebie we śnie
Wycinam dalej numery jak ploter żadne nożyczki i Demonologie
Jak uderzę w stół na szczęście
Nie podskoczy mi figurka ze Słoniem
Stoję po Twojej stronie z perspektywy drugów man
To jest tak creepy creepy że odpalisz Radiohead
Nie mów że nie chcesz więcej nie chcieć więcej niemożliwe
Nie polecę w tę logikę tak jak Rubik w daltonistkę
Zrobiłem Breivik z uczuć znikam sobie niepozornie
Do zobaczenia w nowej dawce na podatnej stronie
Zasypiasz sypię sny mój Hollywood to gravel pit
Z odmiennych stanów zza baru laudanum murti bing
To nie był Twój ostatni raz 21 gram
Reorganizuj siebie na to co ci mogę dać
Chyba powoli brakuje ci tlenu
Ta sama samsara bolesnych obiegów
Zdobywam biegun martwy uśmiech satori sekund odbija pustkę
Ty chodzisz w kółko ja staję się kółkiem to katalepsja i ataraksja
Prastara prawda Mulder Scully naćpani astronauci Mai
Pod powiekami Zerocool neuronami zero pół
Receptorami GABA zasada zbrodnia i kara
Dotykasz słońca a potem spadasz i nie wysiadasz
To dopiero bessa i epilepsja na Twoich rzęsach
Gdy mówisz „przestań przestań przestań"
Przyjazna przestrzeń bez zabezpieczeń wchodzę
I już nie idę a lecę tak dalece
Wejdę w Ciebie że rozjebiesz się o ziemię
Coraz ciemniej tylko ciemniej czemu częściej
Mnie nie bierzesz skurwysynu na poważnie
Moglibyśmy przecież razem zniszczyć Twoją wyobraźnię
Moglibyśmy przecież jeszcze dać se tę ostatnią szansę
Nasze związki raczej twarde prawie szorstkie
Płynę z prądem włączam się w obieg potem dostrajam
Odpalam kanał kanał „odpadasz". Nieme te dusze mistyfikacja
William Seward na tyłach świata MTV Award flaga zatknięta
Na Twoich wargach na Twoich wargach na Twoich wargach
Zasypiasz sypię sny mój Hollywood to gravel pit
Z odmiennych stanów zza baru laudanum murti bing
To nie był Twój ostatni raz 21 gram
Reorganizuj siebie na to co ci mogę dać