Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Widzę, spływam (feat. Z.B.U.K.U, Zeus)

👤 Hukos 🎼 Głodni z natury ⏱️ 4:34
🎵 4009 characters
⏱️ 4:34 duration
🆔 ID: 23470278

📜 Lyrics

Muszę tam dojść
Choćby nie wiem co
Choć czasami jedyne co czuję
To ból i gorycz
Czuję pierdoloną gorycz i rozczarowanie całą rapgrą
Wypadkowa między forsą a farsą
A fiasko finansowe zatruwa wiarę w artyzm
Dość sztampy kurwa to me otwarte karty
Nie chcę truć gorzkich żali Wertera na rozdrożach
Ale czasami od tej kaszany mam w bani pożar
Sto tysięcy natchnień a ty gburze parszywy
Zdziwienie na antenie? Nie umiesz wymówić ksywy
Chuj co zostało ze starych dobrych planów
To dojmująca pustka w zadłużonym mieszkaniu
Miłości odleciały od hulaki w obłokach
Bo pisał i malował darmo choć je bardzo kochał
Nie poddam się tak łatwo zawalczę o pełną pulę
O piękno o pęgę o przyjaźń i nie zamulę
Bo daję temu serce a zbieram żal i troskę
Czy nawet tam na szczycie marzyciel ma życie gorzkie
Widzę światło nadziei na końcu drogi
To nasza będzie puenta choć czas pęta nogi
Spływam jak kropla smutku na brudnej twarzy
Kto z nas za parę lat jeszcze się odważy marzyć
Widzę oddane serce i szczerą miłość
Opuszczę zło jakby go nigdy nie było
Spływam
Nie warto się zamulać
Być człowiekiem nie dać się spieniężyć
Jeśli ból nas uszlachetnia to mamy błękitną krew
Żaden szmul nie złamie serca nie będę płakał po ex (nigdy)
Gwiazdki na pagonie od bratobójczych wojen
Wiem jakie to uczucie gdy zawodzi człowiek
Ten rok miał być moim miałem rozpierdolić
Nie wbiłem na OLIS debiut roku Hukosowi
Radia mnie olały prosiłem ich o patronat
Czy to przez moje ciuchy? Przez to jak wyglądam
Nie to przez tekst nie lubię Kaczora
Moja muza jest passe bezkompromisowa
Nie jestem typem gwiazdora nie rucham Zuzy Walkowiak
Bez wywiadu u Prokopa telewizja śniadaniowa
Nigdy się nie bałem ciężkiej fizycznej pracy
Szczerze nienawidzę to trzeba zarabiać hajsy
Świecenie dupą by błyszczeć bo tylko kurwa nie płaci
A śmieją się z Borixona na Wyspach że zmywał gary
Kiedy wybierasz sobie zawód co się wiąże z zawodem
By mieć na gaz i na wodę czasami lecisz za Wodę
Przemierzyłem samolotem w chuj nieba
I wiem doskonale ziom bez czego mój duch umiera
Scena nie dała mi kopa na rozpęd
Sprzedała kopa parę bomb i wyczyściła portfel
Zjechałem Polskę po przekątnej i wzdłuż i wszerz
Zdarzyło mi się zagrać koncert a potem dopłacić cash
To nie jest łatwy chleb nie znasz nie kumasz
Są takie dni wolałbyś rozkładać towar na półach
Cyfry w rachunkach Matrix na łeb spadają
Wokół o ślubach gadki tacy jak my się tylko rozstają
Mężczyźni kłamią kobiety kłamią liczby nie
Jedni odpadną drudzy zostaną silni w grze
Wiesz ile w to włożyłem widzisz mnie i znasz ten wzrok
Wygryzę sobie te godziny na szczycie underdog
Widzę światło nadziei na końcu drogi
To nasza będzie puenta choć czas pęta nogi
Spływam jak kropla smutku na brudnej twarzy
Kto z nas za parę lat jeszcze się odważy marzyć
Widzę oddane serce i szczerą miłość
Opuszczę zło jakby go nigdy nie było
Spływam
Nie warto się zamulać
Być człowiekiem nie dać się spieniężyć
Przecież widzę co się dzieje widzę to i po mnie spływa
Biorę bit długopis kartkę piszę to idę nagrywać
Gołym okiem widać co jest pięć za oknem
Dzieciaki z piaskownicy nagle stają się dorosłe
Już nie dziewiczy wąsek teraz ścinają zarost
I patrzą czy dziewczyny się za nimi oglądają
Powiedz ile zostało z lat gdy byliśmy dziećmi
Gdy żaden z moich ziomków jeszcze nie znał smaku kreski
Dzisiaj drewniane deski z naszych teatrów życia
Wpierdalają korniki i wyniszcza je grzybica
To nadal ten sam Michał tylko starszy po przejściach
Nadal nie może sobie znaleźć na tym świecie miejsca
A wokół dżungla miejska i betonowe lasy
I kręci się aż łezka gdy wspominam tamte czasy
A dzisiaj bez obrazy ale to nie mój klimat
Masz tu prawdziwy rap Z.B.U.K.U Hukos i Cira
Prawda jest bolesna
Twardo patrzę w twarz faktom
Ludzie rzucają sobie pod nogi kłody
Oni są prawdziwi? Chyba śnię

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings