PROMETEUSZ
🎵 2171 characters
⏱️ 2:29 duration
🆔 ID: 23476512
📜 Lyrics
O mnie jak i o niej, nic nie znajdziesz w internecie
I tylko ona się dowie, w jakim dzisiaj byłem sklepie
Yeah
Staję na głowie, kiedy trzeci blant nie klepie
Wyjebałem się na mecie
Jebie mnie jakoś to będzie
Oh
Wieczór jak miesiąc, kiedy puszczam z dymem tygodniowe netto
Przestałem ufać biednym i przestałem ufać mediom
Poznałem się z Euterpe, a ten track to nasze dziecko
Ty wsłuchaj się w lirykę, te linijki uzależnią
Let's go
Rozjebałem to za bardzo, nikt już tego nie naprawi
Wiozę dupę w środku nocy, między snem a ulicami
Wiem gdzie młoda trzyma jointy
Między nogami
Yeah
Spróbuj skumać to między słowami
Jak odpływam gdzieś myślami, nie wiesz co noszę na bani
Mnożą się pomysły po kolei, nie parami
W związku z muzyką, z nią w poligami
Yeah
Biorę dużą furę, jadę w teren
Zakładam kominiarę, chociaż nie jestem żołnierzem
Jadę się znieczulić, co innego mam powiedzieć
Uwierz, nie chciałabyś wiedzieć, co się działo pod Wawelem
Yeah
Nie mogę pogodzić się z sumieniem
Męczy mnie pragnienie, ale kurwa czego nie wiem
Przeraża mnie wizja, raz euforia, raz cierpienie
Moja głowa to więzienie, a opary nowym tlenem
Miałem to rzucać, a dokańczam kolejną paczkę
Który to sampel, nie mogę spać
Siedzę na kompie, obserwuję bańkę
Czasem uszczelę, believe it or not
Utopiłeś klocka za w chuj marny papier
Czemu udajesz, że na tym się znasz
Postawisz mieszkanie, by chociaż mieć szansę
Zobaczyć, kurwa, jak smakuje świat
Yeah
Jak żyje się nad
Jak nadmiar ci wody, nie brakuje cashu
Oddałbym duszę, by nie biec w tym biegu
H3VEN człowieku, nie trzyma się reguł
Yeah
Nie palę dyksy, czyściochy mam w decku
Nagrywam take'i tylko na bezdechu
I zabierz mi wszystko, nie zabieraj leku
Szybko zapomnisz o moim istnieniu
Yeah
Powiedz mi coś jeszcze, zanim uśniesz
Powiedz mała, czy ty serio to rozumiesz
Yeah
Mam 7 minut, jak dochodzi wpół do siódmej
Dali ogień, później będzie tylko trudniej
Ja, Prometeusz
Dotknij, ale nie rusz
Kocham to, że ona z Wenus
Takich jak ja, nie ma wielu
Ej
Prometeusz
Dotknij, ale nie rusz
Kocham to, że ona z Wenus
Takich jak ja, nie ma, nie
I tylko ona się dowie, w jakim dzisiaj byłem sklepie
Yeah
Staję na głowie, kiedy trzeci blant nie klepie
Wyjebałem się na mecie
Jebie mnie jakoś to będzie
Oh
Wieczór jak miesiąc, kiedy puszczam z dymem tygodniowe netto
Przestałem ufać biednym i przestałem ufać mediom
Poznałem się z Euterpe, a ten track to nasze dziecko
Ty wsłuchaj się w lirykę, te linijki uzależnią
Let's go
Rozjebałem to za bardzo, nikt już tego nie naprawi
Wiozę dupę w środku nocy, między snem a ulicami
Wiem gdzie młoda trzyma jointy
Między nogami
Yeah
Spróbuj skumać to między słowami
Jak odpływam gdzieś myślami, nie wiesz co noszę na bani
Mnożą się pomysły po kolei, nie parami
W związku z muzyką, z nią w poligami
Yeah
Biorę dużą furę, jadę w teren
Zakładam kominiarę, chociaż nie jestem żołnierzem
Jadę się znieczulić, co innego mam powiedzieć
Uwierz, nie chciałabyś wiedzieć, co się działo pod Wawelem
Yeah
Nie mogę pogodzić się z sumieniem
Męczy mnie pragnienie, ale kurwa czego nie wiem
Przeraża mnie wizja, raz euforia, raz cierpienie
Moja głowa to więzienie, a opary nowym tlenem
Miałem to rzucać, a dokańczam kolejną paczkę
Który to sampel, nie mogę spać
Siedzę na kompie, obserwuję bańkę
Czasem uszczelę, believe it or not
Utopiłeś klocka za w chuj marny papier
Czemu udajesz, że na tym się znasz
Postawisz mieszkanie, by chociaż mieć szansę
Zobaczyć, kurwa, jak smakuje świat
Yeah
Jak żyje się nad
Jak nadmiar ci wody, nie brakuje cashu
Oddałbym duszę, by nie biec w tym biegu
H3VEN człowieku, nie trzyma się reguł
Yeah
Nie palę dyksy, czyściochy mam w decku
Nagrywam take'i tylko na bezdechu
I zabierz mi wszystko, nie zabieraj leku
Szybko zapomnisz o moim istnieniu
Yeah
Powiedz mi coś jeszcze, zanim uśniesz
Powiedz mała, czy ty serio to rozumiesz
Yeah
Mam 7 minut, jak dochodzi wpół do siódmej
Dali ogień, później będzie tylko trudniej
Ja, Prometeusz
Dotknij, ale nie rusz
Kocham to, że ona z Wenus
Takich jak ja, nie ma wielu
Ej
Prometeusz
Dotknij, ale nie rusz
Kocham to, że ona z Wenus
Takich jak ja, nie ma, nie