Deszcze
🎵 1454 characters
⏱️ 2:42 duration
🆔 ID: 23507320
📜 Lyrics
Deszcz jak siwe łodygi szary szum
A u okien smutek i konanie
Taki deszcz kocham taki szelest strun
Deszcz życiu zmiłowanie
Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
Bez ciebie Cóż Bez ciebie Cóż
W ogrody wód w jeziora żalu
W liście w aleje szklanych róż
I czekasz jeszcze Jeszcze czekasz
Deszcz jest jak litość wszystko zetrze:
I krew z bojowisk i człowieka
I skamieniałe z trwóg powietrze
A ty u okien jeszcze marzysz
Nagrobku smutny Czasu napis
Spływa po mrocznej głuchej twarzy
Może to deszczem może łzami
I to że miłość a nie taka
I to że nie dość cios bolesny
A tylko ciemny jak krzyk ptaka
I to że płacz a tak cielesny
I to że winy niepowrotne
A jedna drugą coraz woła
I to jakbyś u wrót kościoła
Widzenie miał jak sen samotne
I stojąc tak w szeleście szklanym
Czuję jak ląd odpływa w poszum
Odejdą wszyscy ukochani
Po jednym wszyscy krzyże niosąc
A jeszcze innych deszcz oddali
A jeszcze inni w mroku zginą
Staną za szkłem co jak ze stali
I nie doznani miną miną
I przejdą deszcze zetną deszcze
Jak kosy ciche i bolesne
I cień pokryje cień omyje
A tak kochając walcząc prosząc
Stanę u źródeł studni ciemnych
W groźnym milczeniu ręce wznosząc
Jak pies pod pustym biczem głosu
Nie pokochany nie zabity
Nie napełniony niedorzeczny
Poczuję deszcz czy płacz serdeczny
Że wszystko Bogu nadaremno
Zostanę sam Ja sam i ciemność
I tylko krople deszcze deszcze
Coraz to cichsze bezbolesne
A u okien smutek i konanie
Taki deszcz kocham taki szelest strun
Deszcz życiu zmiłowanie
Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
Bez ciebie Cóż Bez ciebie Cóż
W ogrody wód w jeziora żalu
W liście w aleje szklanych róż
I czekasz jeszcze Jeszcze czekasz
Deszcz jest jak litość wszystko zetrze:
I krew z bojowisk i człowieka
I skamieniałe z trwóg powietrze
A ty u okien jeszcze marzysz
Nagrobku smutny Czasu napis
Spływa po mrocznej głuchej twarzy
Może to deszczem może łzami
I to że miłość a nie taka
I to że nie dość cios bolesny
A tylko ciemny jak krzyk ptaka
I to że płacz a tak cielesny
I to że winy niepowrotne
A jedna drugą coraz woła
I to jakbyś u wrót kościoła
Widzenie miał jak sen samotne
I stojąc tak w szeleście szklanym
Czuję jak ląd odpływa w poszum
Odejdą wszyscy ukochani
Po jednym wszyscy krzyże niosąc
A jeszcze innych deszcz oddali
A jeszcze inni w mroku zginą
Staną za szkłem co jak ze stali
I nie doznani miną miną
I przejdą deszcze zetną deszcze
Jak kosy ciche i bolesne
I cień pokryje cień omyje
A tak kochając walcząc prosząc
Stanę u źródeł studni ciemnych
W groźnym milczeniu ręce wznosząc
Jak pies pod pustym biczem głosu
Nie pokochany nie zabity
Nie napełniony niedorzeczny
Poczuję deszcz czy płacz serdeczny
Że wszystko Bogu nadaremno
Zostanę sam Ja sam i ciemność
I tylko krople deszcze deszcze
Coraz to cichsze bezbolesne