Kalka
🎵 1547 characters
⏱️ 2:50 duration
🆔 ID: 24135209
📜 Lyrics
Nigdy nie chciałem być odbiciem tu tych gości z ośki
Teraz mam dość ich wreszcie cierpię z autopsji
Wreszcie nie widzę przykładu na przyszłe lata
Ale zrobię to na trackach żeby mieć życie w łapach
Bluzie na gibów snapach i lans na dziewięćdziesiątki
W sklepach nie kupisz cały czas moich emocji
Wszystkich emocji mam dystans do świata mierzony przez pobliski chodnik
Mijam wciąż tych dresów co muszą fele toczyć
A swym damom dają co rano podbite wtedy oczy
One zaś robią dziary na znak zbuntowania
Ideały i slogany które w pracy muszą przysłaniać
Olej tego typa mała słaby materiał na męża
Skoro szwy to dla niego jedyny objaw męstwa
Kusiła modna kiecka chciałaś poznać księcia
Ale z Ciebie kurwa skąpa bestia
Nigdy nie chciałem być portretem jak każdy łepek
Każdy chciał tutaj wiedzieć lepiej ja wiedzieć
Obcinam wroga który mało co osiągnął pewnie
A w gimbazie wbijał we mnie i pragnął mnie przekopać na przerwie
Patrzę spod byka on ze złości się czerwieni
Dałem radę się stąd wyrwać mimo przeklętych korzeni
W niedziele na tacy dają w dni powszednie tacy dzielni
Wiesz puste lachony bejbi czy straszysz na dzielni
Pamiętam okres że przestałem wychodzić na ośke
I chyba w sumie dobrze bo życie kazało mi wydorośleć
I widzę do teraz te ludzkie spojrzenia i mówię im siema na bank
Bo w tyle wspomnienia zostawiam za sobą od lat
Wyrosła ze mnie mała bestia
Co chciała szczęścia
Was cieszyła stała presja
Ja w CV sobie wpisałem „inny niż cała reszta"
Teraz mam dość ich wreszcie cierpię z autopsji
Wreszcie nie widzę przykładu na przyszłe lata
Ale zrobię to na trackach żeby mieć życie w łapach
Bluzie na gibów snapach i lans na dziewięćdziesiątki
W sklepach nie kupisz cały czas moich emocji
Wszystkich emocji mam dystans do świata mierzony przez pobliski chodnik
Mijam wciąż tych dresów co muszą fele toczyć
A swym damom dają co rano podbite wtedy oczy
One zaś robią dziary na znak zbuntowania
Ideały i slogany które w pracy muszą przysłaniać
Olej tego typa mała słaby materiał na męża
Skoro szwy to dla niego jedyny objaw męstwa
Kusiła modna kiecka chciałaś poznać księcia
Ale z Ciebie kurwa skąpa bestia
Nigdy nie chciałem być portretem jak każdy łepek
Każdy chciał tutaj wiedzieć lepiej ja wiedzieć
Obcinam wroga który mało co osiągnął pewnie
A w gimbazie wbijał we mnie i pragnął mnie przekopać na przerwie
Patrzę spod byka on ze złości się czerwieni
Dałem radę się stąd wyrwać mimo przeklętych korzeni
W niedziele na tacy dają w dni powszednie tacy dzielni
Wiesz puste lachony bejbi czy straszysz na dzielni
Pamiętam okres że przestałem wychodzić na ośke
I chyba w sumie dobrze bo życie kazało mi wydorośleć
I widzę do teraz te ludzkie spojrzenia i mówię im siema na bank
Bo w tyle wspomnienia zostawiam za sobą od lat
Wyrosła ze mnie mała bestia
Co chciała szczęścia
Was cieszyła stała presja
Ja w CV sobie wpisałem „inny niż cała reszta"