Wlas
🎵 2063 characters
⏱️ 2:55 duration
🆔 ID: 24285357
📜 Lyrics
Człowiek się zaczyna gdy musi nocą sam wejść w ciemny las
Siema Gural
Wchodząc w las słyszę fanfar huk
Wokól cisza milczy nawet sam Pan Póg
Kolumny świątyń zwisają aż znad chmur
By nie zszargać nic idę na palcach stóp
Pamiętam karnawał na stołach szampan stał
Gotów bym zabrał go i potem wlał se w ryj
To żadna fucha robić zawrót głów
Knapiwo marna twarz no ale także świr
Omijam włażę na śliski głaz
Wącham zwykły mech i widzę milion barw
Zrobiłem tysiąc salt jedno wyszło mi
A tak się Miszkin śmiał i nie pamiętał nic
Ostatni trampka lot wisi wśród koron drzew
Obok mam swój dom jej serdeczny śmiech
Wychodzę z lasu zdrów oddycham pełnią płuc
Wokół cisza wciąż milczy sam Pan Bóg
Lazłem miastem w noc wokół syreni śpiew
Rytm mi werbel tłukł kochana WWA
Dzisiaj nie śpię już długo się biłem w pierś
I będę bił się znów gdy stanie wróg u bram
Widziałem ślepy pęd i nadludzki trud
By wokół zmienić coś i dziecka uśmiech czuć
Tak jak JWP tak jak DGE tak jak WCK czy MRPW
Żeby prosto żyć i robić wielkie joł
Rozpalać płomień serc siekać szybki szmal
Z armią jak HXM Ewenement stąd przenieść na inny grunt zamiast pić i kraść
Jestem ale nie Robespierre
Pod krzyżem płonie znicz krzyż na barkach mam
Bonny dał mi bit scratche zrobił Lem
W sumie nie wiem nic ścieżkę badam sam
Widzę grzmotu błysk przekraczam domu próg
Kropli szum czym jestem wobec nich
Ocean ludzkich trosk i każdy musi pić
Więc kto kumpel jest a kto mój wróg
Wybuch drzewo dziś jutro się łamie w pień
Po kiego grzyba mi się tylko toczy krąg
Anielską słychać pieśń i spod skrzydła szkwał
Karbuje tafli czerń ja se kopcę coś
Stojąc u brzegu dna grając drzewny blues
O tym że jest jak jest życie ciężki znój
Jeden dureń gdzieś pośród tęgich głów
Może zmienić bieg wielkiej rzeki
Poranka rześki chłód strąca koszmar precz
Wyciska siódmy pot z moich dłoni dwóch
Nie czuję wstydu dziś kiedy patrzę wstecz
Bo dobry Bóg widzi te kroki w przód
Siema Gural
Wchodząc w las słyszę fanfar huk
Wokól cisza milczy nawet sam Pan Póg
Kolumny świątyń zwisają aż znad chmur
By nie zszargać nic idę na palcach stóp
Pamiętam karnawał na stołach szampan stał
Gotów bym zabrał go i potem wlał se w ryj
To żadna fucha robić zawrót głów
Knapiwo marna twarz no ale także świr
Omijam włażę na śliski głaz
Wącham zwykły mech i widzę milion barw
Zrobiłem tysiąc salt jedno wyszło mi
A tak się Miszkin śmiał i nie pamiętał nic
Ostatni trampka lot wisi wśród koron drzew
Obok mam swój dom jej serdeczny śmiech
Wychodzę z lasu zdrów oddycham pełnią płuc
Wokół cisza wciąż milczy sam Pan Bóg
Lazłem miastem w noc wokół syreni śpiew
Rytm mi werbel tłukł kochana WWA
Dzisiaj nie śpię już długo się biłem w pierś
I będę bił się znów gdy stanie wróg u bram
Widziałem ślepy pęd i nadludzki trud
By wokół zmienić coś i dziecka uśmiech czuć
Tak jak JWP tak jak DGE tak jak WCK czy MRPW
Żeby prosto żyć i robić wielkie joł
Rozpalać płomień serc siekać szybki szmal
Z armią jak HXM Ewenement stąd przenieść na inny grunt zamiast pić i kraść
Jestem ale nie Robespierre
Pod krzyżem płonie znicz krzyż na barkach mam
Bonny dał mi bit scratche zrobił Lem
W sumie nie wiem nic ścieżkę badam sam
Widzę grzmotu błysk przekraczam domu próg
Kropli szum czym jestem wobec nich
Ocean ludzkich trosk i każdy musi pić
Więc kto kumpel jest a kto mój wróg
Wybuch drzewo dziś jutro się łamie w pień
Po kiego grzyba mi się tylko toczy krąg
Anielską słychać pieśń i spod skrzydła szkwał
Karbuje tafli czerń ja se kopcę coś
Stojąc u brzegu dna grając drzewny blues
O tym że jest jak jest życie ciężki znój
Jeden dureń gdzieś pośród tęgich głów
Może zmienić bieg wielkiej rzeki
Poranka rześki chłód strąca koszmar precz
Wyciska siódmy pot z moich dłoni dwóch
Nie czuję wstydu dziś kiedy patrzę wstecz
Bo dobry Bóg widzi te kroki w przód