Na uwięzi
🎵 2705 characters
⏱️ 3:51 duration
🆔 ID: 24310826
📜 Lyrics
Bóg mi świadkiem chciałbym żyć tu normalnie
Na poważnie ale bywa nieprzewidywalnie
Sam nie wiem kiedy odpali zapalnik i walnie
Obudzi demonów armię jak przejmą władzę
Koszmar nie mogę znieść jak przezemnie płaczesz Kotku
Ale chyba rzucę pracę w końcu bo tylko czas tracę
I tak nie pojadę do kurortów
Jak sobie wytłumaczę że słuchałem jak gadali odpuść
Niosę ogień niech ich spali podmuch
Scena w ogniu masz tu legendarnych ziomków
A moje ciało jak płótno przyjmuje ślady destrukcji
Lecz nie boję się o jutro bo umiem spać bez poduszki
Mam w sobie nomada i ciężko mi usiedzieć
Znowu idę choć wracam zaklęty krąg w jedno miejsce
I gram jak aktor wciąż robię wrażenie
Że mam rozsądny plan ale mam tylko Ciebie
Czasem mam ochotę rzucić to i nie wracać
Wziąć Cię za rękę i uciec na koniec świata
I czekam na ten dzień kiedy nie przejdzie karta
Choć wiem dobrze wiem że powinienem zarabiać
Bardzo przepraszam Kotku etos pisarza
Uchyliłbym Ci nieba ale nie mam złota w sztabach
I wzywa mnie noc co noc i przeobraża
Ale nie martw się o mnie niedługo wracam
Czasem już nie mam siły i na to nie ma leków
Gdyby nie Ty to chyba nie wyszedłbym z zakrętu
Dwudniówki trzydniówki i paru kolegów
Nie wiem czy kiedykolwiek dopłynąłbym do brzegu
Nawet nie wiem czy chce Onar mi mówił Młody
Rap to nie jest zawód rap to same zawody
Ale idę jak w dym jestem stały w uczuciach
Zawzięty skurwiel jak to mówią do trzech razy sztuka
Nie chcę nauczać choć słuchają dzieciaki
Więc omijam tematy to słowo mogłoby wypaczyć
Tego nie wiesz też szatan jest ze mną od lat
Najbardziej lojalny nigdy nie pije sam
Wolałbym nie udawać zdjąć etykietę
Rzucić to do diabła i nie mówić więcej szefie
Nie puszczać korzeni lecieć jak liść na wietrze
I trzymam to na uwięzi chce byś czuła się bezpiecznie
Czasem mam ochotę rzucić to i nie wracać
Wziąć Cię za rękę i uciec na koniec świata
I czekam na ten dzień kiedy nie przejdzie karta
Choć wiem dobrze wiem że powinienem zarabiać
Bardzo przepraszam Kotku etos pisarza
Uchyliłbym Ci nieba ale nie mam złota w sztabach
I wzywa mnie noc co noc i przeobraża
Ale nie martw się o mnie niedługo wracam
Tyle razy upadałem albo wracałem na tarczy
Ale Kocham Cię i nie wiem nie wiem czy to wystarczy
Jesteśmy jak ying i yang jak znak równowagi
Daj mi trochę czasu przecież wiem o czym marzysz
Tyle razy upadałem albo wracałem na tarczy
Ale Kocham Cię Kocham nie wiem czy to wystarczy
Jesteśmy jak ying i yang jak znak równowagi
Daj mi trochę czasu przecież wiem o czym marzysz
Kocham Cię Kocham nie wiem czy to wystarczy
Daj mi trochę czasu przecież wiem
Na poważnie ale bywa nieprzewidywalnie
Sam nie wiem kiedy odpali zapalnik i walnie
Obudzi demonów armię jak przejmą władzę
Koszmar nie mogę znieść jak przezemnie płaczesz Kotku
Ale chyba rzucę pracę w końcu bo tylko czas tracę
I tak nie pojadę do kurortów
Jak sobie wytłumaczę że słuchałem jak gadali odpuść
Niosę ogień niech ich spali podmuch
Scena w ogniu masz tu legendarnych ziomków
A moje ciało jak płótno przyjmuje ślady destrukcji
Lecz nie boję się o jutro bo umiem spać bez poduszki
Mam w sobie nomada i ciężko mi usiedzieć
Znowu idę choć wracam zaklęty krąg w jedno miejsce
I gram jak aktor wciąż robię wrażenie
Że mam rozsądny plan ale mam tylko Ciebie
Czasem mam ochotę rzucić to i nie wracać
Wziąć Cię za rękę i uciec na koniec świata
I czekam na ten dzień kiedy nie przejdzie karta
Choć wiem dobrze wiem że powinienem zarabiać
Bardzo przepraszam Kotku etos pisarza
Uchyliłbym Ci nieba ale nie mam złota w sztabach
I wzywa mnie noc co noc i przeobraża
Ale nie martw się o mnie niedługo wracam
Czasem już nie mam siły i na to nie ma leków
Gdyby nie Ty to chyba nie wyszedłbym z zakrętu
Dwudniówki trzydniówki i paru kolegów
Nie wiem czy kiedykolwiek dopłynąłbym do brzegu
Nawet nie wiem czy chce Onar mi mówił Młody
Rap to nie jest zawód rap to same zawody
Ale idę jak w dym jestem stały w uczuciach
Zawzięty skurwiel jak to mówią do trzech razy sztuka
Nie chcę nauczać choć słuchają dzieciaki
Więc omijam tematy to słowo mogłoby wypaczyć
Tego nie wiesz też szatan jest ze mną od lat
Najbardziej lojalny nigdy nie pije sam
Wolałbym nie udawać zdjąć etykietę
Rzucić to do diabła i nie mówić więcej szefie
Nie puszczać korzeni lecieć jak liść na wietrze
I trzymam to na uwięzi chce byś czuła się bezpiecznie
Czasem mam ochotę rzucić to i nie wracać
Wziąć Cię za rękę i uciec na koniec świata
I czekam na ten dzień kiedy nie przejdzie karta
Choć wiem dobrze wiem że powinienem zarabiać
Bardzo przepraszam Kotku etos pisarza
Uchyliłbym Ci nieba ale nie mam złota w sztabach
I wzywa mnie noc co noc i przeobraża
Ale nie martw się o mnie niedługo wracam
Tyle razy upadałem albo wracałem na tarczy
Ale Kocham Cię i nie wiem nie wiem czy to wystarczy
Jesteśmy jak ying i yang jak znak równowagi
Daj mi trochę czasu przecież wiem o czym marzysz
Tyle razy upadałem albo wracałem na tarczy
Ale Kocham Cię Kocham nie wiem czy to wystarczy
Jesteśmy jak ying i yang jak znak równowagi
Daj mi trochę czasu przecież wiem o czym marzysz
Kocham Cię Kocham nie wiem czy to wystarczy
Daj mi trochę czasu przecież wiem