Klopoty - (Skad Caly Ten Ambaras?)
🎵 3816 characters
⏱️ 4:38 duration
🆔 ID: 25802715
📜 Lyrics
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Są ludzie, co pomogą, gdy kłopoty mam
Naszymi kłopotami nie kłopotamy naszych mam
Uważaj, byś z problemami nie został sam
Czemu policjant chce mnie zamknąć, gdy posiadam gram?
Życie to nic więcej jak stresy
Ludzie zamieszani w ciemne interesy
Niepewne jutro, pokus wokół mnóstwo
Musisz ufać osobie, na którą patrzysz w lustro
Masz kłopoty – środek złoty, mój rym na nie jak Bednarski
Wolę kasę bez kłopotów niż kłopoty z braku kaski
Zapomnij troski dnia, wieczór w klubie, wzrasta atmosfera
Dobre laski, a cannabis daje relaks
Mimo to orient, bo jak najmniej się spodziewać
Najbardziej prawdopodobne, że wjebiesz się w kłopoty
Załatwiam sprawę bez zamoty, kłopoty z głowy
Jeden z głowy, masz następny
Po co kłopot znów zawładnąć chce moją głową?
Starając nie obawiać się na zapas
Udaję, że nie widzę, choć czekają na zas
Stargane nerwy, stres, jeden z głowy, masz następny
Do zgryzienia orzech, w duchu krzyczę: "Boże, pomóź!"
Daj siłę, wiarę, będę walczył
Zdaję sobie sprawę, nikt nie będzie mnie tu kurwa niańczył
Nie będę tańczył, jak zagrają mi
Choć brak hajsu zamyka wiele drzwi
Wolę mieć kłopoty, niż być byle kim
Pech czy nie, nie ma ustnik, trafia na ziomków mych
Co ten z dala od nich wyjdzie?
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie każdy z nas zwiedził kłopotów las
To samo w las masz to codziennie tera
Rzadka na czas symboliczne wypłaty
Od daty do daty życie i mandaty
Spłaty rat i haraczy, opłaty się znaczy
I niejeden ten świat zza krat zobaczy
Wyhaczy za nic ktoś, osił w gardle nie dość
To w plecach nóż, cóż tak bywa, takie życie już
Chcesz beztroską nutę? To opowieść nie ta
Problemy przyciągam jak magnes metal
Wkurwia mnie każdy kłopotliwy detal
Pragnę nie mieć ich jak M-J-W poeta
By odreagować, smagnę sobie gieta
Tak jak gości szybki buch, buchary, peta
Z fanki pęta, czasem wóda ze szklanki seta
Wiem, nic to nie da i problemów nie rozwiąże
Choć zazwyczaj staram się zajebać ich zalążek
Starych i przebytych nigdy już nie drążę
Spokój ducha – do tego dążę
Beztroskie chwile...
Rzadki przywilej...
Gdy dymu szukasz, na pewno go spotkasz
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Szkoła, praca, sytuacja niewesoła
Niska płaca, zaległa wpłata
Człeniu, głowy nie zawracaj, ja do domu wracam
Czas na batata, znów wychodzę rano, leczę kaca
A tu ni stąd, ni zowąd kłopot dopadł mnie
Jak pech to pech, kolejny kłopot
Mam tego potąd, ja nie byłbym sobą, gdybym wpadł w popłoch
Zamiast wyjść naprzeciw tym kłopotom
Na dzień dzisiejszy prywiodą problemy z kwotą
Jak dotąd wciąż jej brak
Wers, skąd je brać? Ja wątpię
Fakt, że wygram w lotto
Więc robię swoje, by nie podpaść w przeciętność
Tysiące spraw, zwykła codzienność
W kraju dzień co krok przekręt
Co drugi wykręt roi się od przestępstw
Kłopotów więcej nie chcę
Kłopotów więcej nie chcę
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Są ludzie, co pomogą, gdy kłopoty mam
Naszymi kłopotami nie kłopotamy naszych mam
Uważaj, byś z problemami nie został sam
Czemu policjant chce mnie zamknąć, gdy posiadam gram?
Życie to nic więcej jak stresy
Ludzie zamieszani w ciemne interesy
Niepewne jutro, pokus wokół mnóstwo
Musisz ufać osobie, na którą patrzysz w lustro
Masz kłopoty – środek złoty, mój rym na nie jak Bednarski
Wolę kasę bez kłopotów niż kłopoty z braku kaski
Zapomnij troski dnia, wieczór w klubie, wzrasta atmosfera
Dobre laski, a cannabis daje relaks
Mimo to orient, bo jak najmniej się spodziewać
Najbardziej prawdopodobne, że wjebiesz się w kłopoty
Załatwiam sprawę bez zamoty, kłopoty z głowy
Jeden z głowy, masz następny
Po co kłopot znów zawładnąć chce moją głową?
Starając nie obawiać się na zapas
Udaję, że nie widzę, choć czekają na zas
Stargane nerwy, stres, jeden z głowy, masz następny
Do zgryzienia orzech, w duchu krzyczę: "Boże, pomóź!"
Daj siłę, wiarę, będę walczył
Zdaję sobie sprawę, nikt nie będzie mnie tu kurwa niańczył
Nie będę tańczył, jak zagrają mi
Choć brak hajsu zamyka wiele drzwi
Wolę mieć kłopoty, niż być byle kim
Pech czy nie, nie ma ustnik, trafia na ziomków mych
Co ten z dala od nich wyjdzie?
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie każdy z nas zwiedził kłopotów las
To samo w las masz to codziennie tera
Rzadka na czas symboliczne wypłaty
Od daty do daty życie i mandaty
Spłaty rat i haraczy, opłaty się znaczy
I niejeden ten świat zza krat zobaczy
Wyhaczy za nic ktoś, osił w gardle nie dość
To w plecach nóż, cóż tak bywa, takie życie już
Chcesz beztroską nutę? To opowieść nie ta
Problemy przyciągam jak magnes metal
Wkurwia mnie każdy kłopotliwy detal
Pragnę nie mieć ich jak M-J-W poeta
By odreagować, smagnę sobie gieta
Tak jak gości szybki buch, buchary, peta
Z fanki pęta, czasem wóda ze szklanki seta
Wiem, nic to nie da i problemów nie rozwiąże
Choć zazwyczaj staram się zajebać ich zalążek
Starych i przebytych nigdy już nie drążę
Spokój ducha – do tego dążę
Beztroskie chwile...
Rzadki przywilej...
Gdy dymu szukasz, na pewno go spotkasz
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Szkoła, praca, sytuacja niewesoła
Niska płaca, zaległa wpłata
Człeniu, głowy nie zawracaj, ja do domu wracam
Czas na batata, znów wychodzę rano, leczę kaca
A tu ni stąd, ni zowąd kłopot dopadł mnie
Jak pech to pech, kolejny kłopot
Mam tego potąd, ja nie byłbym sobą, gdybym wpadł w popłoch
Zamiast wyjść naprzeciw tym kłopotom
Na dzień dzisiejszy prywiodą problemy z kwotą
Jak dotąd wciąż jej brak
Wers, skąd je brać? Ja wątpię
Fakt, że wygram w lotto
Więc robię swoje, by nie podpaść w przeciętność
Tysiące spraw, zwykła codzienność
W kraju dzień co krok przekręt
Co drugi wykręt roi się od przestępstw
Kłopotów więcej nie chcę
Kłopotów więcej nie chcę
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks
Nie wiem, skąd cały ten ambaras
Nie szukamy kłopotów, ale kłopoty spotykają nas
Wkurwia mnie to na max, a cannabis daje relaks