BEZ STRESU
🎵 3798 characters
⏱️ 4:16 duration
🆔 ID: 26501749
📜 Lyrics
Ojciec przestrzegał mnie zawsze
Żebym się trzymała z daleka od mężczyzn, którzy
Nie wiem, gdzie mieszkają, jaki jest ich zawód, ile zarabiają miesięcznie
Nie chciałabym zlekceważyć tej przestrogi
Oh, wybrałam się po zmroku, z koleżankami z roku, trochę potańczyć, mm, zamówić parę shotów
Świeżo po związku, nie będę biegać wokół chłopów, poznałam typa, który może mi dorówna kroku
Czarne Ray-Bany i blizny, mm, między nami, trochę dziwny
Skinny bitch, skinny tie, skinny jeansy, mówią, że to bad, bad guy, I can fix him (I can fix him)
Mówię: "Chyba pora wyjść już, chcę cię znać, ale głośno jest w tym miejscu"
Nagle czuję, że się rozumiemy bez słów, mówi mi, że ma mieszkanie na Śródmieściu
A poza tym parę ran i kompleksów, powiedziałam: "Skończ truć, jeśli chcesz, mów"
A on obiecuje mi, że nie chce seksu, ja mu mówię: "Zobaczymy, bez stresu"
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Z szatni pobieram palto, już czeka na nas auto, on idzie za mną (nice), wóda mnie drapie w gardło
Od razu zasnął, gdy budzę go, to gada pardon i oczywiście zgubił portfel, a więc płacę kartą
Na kwadracie syf jak Jackson Pollock, z Zara Home pusty balsam do rąk
Barek, który mówić miał: "Jestem dorosły", mhm, jego usta miały smak Marlboro
Dopija trzecią lampkę Porto, nie potrafi zdjąć stanika, bo się palce plączą
Myślę, że to będzie jawny horror, ale cóż, najwyżej zostanę z anegdotką
Zagubiony jak pasażer na gapę, wysiadł na następnej stacji i padł na kanapę
Białe pasy na blacie i Jack White na plakacie, nie ma co płakać, biorę taxi i spierdalam na chatę
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Obraz warszawskiej nocy, mieszanka farsy i grozy, bo każdy chciałby być dorosły
Typ mi nie odpisał, ale nie szukałam kosy, nagle widzę go, stoi z jakąś gąską, po co zerka?
Ona ładna i szczupła, o jasnych włosach, mam ochotę na lufę i papierosa
Więc kieruję swój uśmiech na Erasmusa: "Hola, por favor cigarrillo para la pelirroja?"
Spory crowd wokół baru (yhm), lufy wódy na długości kontuaru (yhm)
W międzyczasie jakaś drama go spotkała, grube limo mieni się spod okularów (ptf)
A mój ex znowu stoi pod lokalem całkiem sam, jak środkowy palec
Zawsze był samotnikiem, z tym notatnikiem, w oczach tylko czysta definicja żalu, kiedy pisze
Czym się w sumie różni sen od koszmaru? Ugh
Czym się różni ludzkie serce od towaru? O Boże
Co dzieli siarczysty mróz od pożaru? Co?
Ile tak naprawdę dzieli obojętność od szału?
W moim przypadku to trzy szlugi i shot wódki, błąd, będę potrzebować odtrutki, choć
Miałam gdzieś tego Piotra wcześniej, ale spojrzał na jej biust i mi oczko puścił, what?
Ludzie bywają dość okrutni, ale że tak postępują jakieś obszczymurki, co?
Chodzą po mieście w tych okropnych rurkach i szukają tu Madonny albo prostytutki
Ty-ty-ty-ty-ty typie, tak nie może być na pewno chyba, fi-figle, nie no, typ ma czelność
Robię i-i-imbę, gdy chcą wyjść na zewnątrz, a on tylko minkę, że mu wszystko jedno (wszystko jedno)
Bez stresu, dziś z tej historii się śmieję, ale wiem, dlaczego miałam drobną histerię
Nienawidzę, kiedy chłop udaje kogoś, kim nie jest, a najgorsze, że to po dziś dzień się dzieje
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Babe, babe
Baby, babe
Baby, baby
Żebym się trzymała z daleka od mężczyzn, którzy
Nie wiem, gdzie mieszkają, jaki jest ich zawód, ile zarabiają miesięcznie
Nie chciałabym zlekceważyć tej przestrogi
Oh, wybrałam się po zmroku, z koleżankami z roku, trochę potańczyć, mm, zamówić parę shotów
Świeżo po związku, nie będę biegać wokół chłopów, poznałam typa, który może mi dorówna kroku
Czarne Ray-Bany i blizny, mm, między nami, trochę dziwny
Skinny bitch, skinny tie, skinny jeansy, mówią, że to bad, bad guy, I can fix him (I can fix him)
Mówię: "Chyba pora wyjść już, chcę cię znać, ale głośno jest w tym miejscu"
Nagle czuję, że się rozumiemy bez słów, mówi mi, że ma mieszkanie na Śródmieściu
A poza tym parę ran i kompleksów, powiedziałam: "Skończ truć, jeśli chcesz, mów"
A on obiecuje mi, że nie chce seksu, ja mu mówię: "Zobaczymy, bez stresu"
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Z szatni pobieram palto, już czeka na nas auto, on idzie za mną (nice), wóda mnie drapie w gardło
Od razu zasnął, gdy budzę go, to gada pardon i oczywiście zgubił portfel, a więc płacę kartą
Na kwadracie syf jak Jackson Pollock, z Zara Home pusty balsam do rąk
Barek, który mówić miał: "Jestem dorosły", mhm, jego usta miały smak Marlboro
Dopija trzecią lampkę Porto, nie potrafi zdjąć stanika, bo się palce plączą
Myślę, że to będzie jawny horror, ale cóż, najwyżej zostanę z anegdotką
Zagubiony jak pasażer na gapę, wysiadł na następnej stacji i padł na kanapę
Białe pasy na blacie i Jack White na plakacie, nie ma co płakać, biorę taxi i spierdalam na chatę
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Obraz warszawskiej nocy, mieszanka farsy i grozy, bo każdy chciałby być dorosły
Typ mi nie odpisał, ale nie szukałam kosy, nagle widzę go, stoi z jakąś gąską, po co zerka?
Ona ładna i szczupła, o jasnych włosach, mam ochotę na lufę i papierosa
Więc kieruję swój uśmiech na Erasmusa: "Hola, por favor cigarrillo para la pelirroja?"
Spory crowd wokół baru (yhm), lufy wódy na długości kontuaru (yhm)
W międzyczasie jakaś drama go spotkała, grube limo mieni się spod okularów (ptf)
A mój ex znowu stoi pod lokalem całkiem sam, jak środkowy palec
Zawsze był samotnikiem, z tym notatnikiem, w oczach tylko czysta definicja żalu, kiedy pisze
Czym się w sumie różni sen od koszmaru? Ugh
Czym się różni ludzkie serce od towaru? O Boże
Co dzieli siarczysty mróz od pożaru? Co?
Ile tak naprawdę dzieli obojętność od szału?
W moim przypadku to trzy szlugi i shot wódki, błąd, będę potrzebować odtrutki, choć
Miałam gdzieś tego Piotra wcześniej, ale spojrzał na jej biust i mi oczko puścił, what?
Ludzie bywają dość okrutni, ale że tak postępują jakieś obszczymurki, co?
Chodzą po mieście w tych okropnych rurkach i szukają tu Madonny albo prostytutki
Ty-ty-ty-ty-ty typie, tak nie może być na pewno chyba, fi-figle, nie no, typ ma czelność
Robię i-i-imbę, gdy chcą wyjść na zewnątrz, a on tylko minkę, że mu wszystko jedno (wszystko jedno)
Bez stresu, dziś z tej historii się śmieję, ale wiem, dlaczego miałam drobną histerię
Nienawidzę, kiedy chłop udaje kogoś, kim nie jest, a najgorsze, że to po dziś dzień się dzieje
Bez stresu
Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
Mówię: "Bez stresu"
Bez stresu? Tak
Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio, bez stresu
Serio, bez stresu
Babe, babe
Baby, babe
Baby, baby
⏱️ Synced Lyrics
[00:00.06] Ojciec przestrzegał mnie zawsze
[00:02.94] Żebym się trzymała z daleka od mężczyzn, którzy
[00:06.40] Nie wiem, gdzie mieszkają, jaki jest ich zawód, ile zarabiają miesięcznie
[00:14.39] Nie chciałabym zlekceważyć tej przestrogi
[00:19.04] Oh, wybrałam się po zmroku, z koleżankami z roku, trochę potańczyć, mm, zamówić parę shotów
[00:24.01] Świeżo po związku, nie będę biegać wokół chłopów, poznałam typa, który może mi dorówna kroku
[00:28.77] Czarne Ray-Bany i blizny, mm, między nami, trochę dziwny
[00:33.20] Skinny bitch, skinny tie, skinny jeansy, mówią, że to bad, bad guy, I can fix him (I can fix him)
[00:38.67] Mówię: "Chyba pora wyjść już, chcę cię znać, ale głośno jest w tym miejscu"
[00:42.79] Nagle czuję, że się rozumiemy bez słów, mówi mi, że ma mieszkanie na Śródmieściu
[00:47.94] A poza tym parę ran i kompleksów, powiedziałam: "Skończ truć, jeśli chcesz, mów"
[00:52.41] A on obiecuje mi, że nie chce seksu, ja mu mówię: "Zobaczymy, bez stresu"
[00:57.22] Bez stresu
[00:59.09] Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
[01:02.21] Mówię: "Bez stresu"
[01:03.73] Bez stresu? Tak
[01:05.01] Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
[01:07.14] Serio, bez stresu
[01:11.85] Serio, bez stresu
[01:17.51] Z szatni pobieram palto, już czeka na nas auto, on idzie za mną (nice), wóda mnie drapie w gardło
[01:22.33] Od razu zasnął, gdy budzę go, to gada pardon i oczywiście zgubił portfel, a więc płacę kartą
[01:27.23] Na kwadracie syf jak Jackson Pollock, z Zara Home pusty balsam do rąk
[01:31.36] Barek, który mówić miał: "Jestem dorosły", mhm, jego usta miały smak Marlboro
[01:37.13] Dopija trzecią lampkę Porto, nie potrafi zdjąć stanika, bo się palce plączą
[01:41.76] Myślę, że to będzie jawny horror, ale cóż, najwyżej zostanę z anegdotką
[01:46.60] Zagubiony jak pasażer na gapę, wysiadł na następnej stacji i padł na kanapę
[01:50.49] Białe pasy na blacie i Jack White na plakacie, nie ma co płakać, biorę taxi i spierdalam na chatę
[01:55.65] Bez stresu
[01:57.99] Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
[02:01.30] Mówię: "Bez stresu"
[02:02.66] Bez stresu? Tak
[02:04.05] Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
[02:05.84] Serio, bez stresu
[02:10.64] Serio, bez stresu
[02:16.25] Obraz warszawskiej nocy, mieszanka farsy i grozy, bo każdy chciałby być dorosły
[02:20.48] Typ mi nie odpisał, ale nie szukałam kosy, nagle widzę go, stoi z jakąś gąską, po co zerka?
[02:25.94] Ona ładna i szczupła, o jasnych włosach, mam ochotę na lufę i papierosa
[02:30.52] Więc kieruję swój uśmiech na Erasmusa: "Hola, por favor cigarrillo para la pelirroja?"
[02:35.28] Spory crowd wokół baru (yhm), lufy wódy na długości kontuaru (yhm)
[02:39.82] W międzyczasie jakaś drama go spotkała, grube limo mieni się spod okularów (ptf)
[02:44.52] A mój ex znowu stoi pod lokalem całkiem sam, jak środkowy palec
[02:49.44] Zawsze był samotnikiem, z tym notatnikiem, w oczach tylko czysta definicja żalu, kiedy pisze
[02:54.26] Czym się w sumie różni sen od koszmaru? Ugh
[02:56.77] Czym się różni ludzkie serce od towaru? O Boże
[02:58.99] Co dzieli siarczysty mróz od pożaru? Co?
[03:01.48] Ile tak naprawdę dzieli obojętność od szału?
[03:03.72] W moim przypadku to trzy szlugi i shot wódki, błąd, będę potrzebować odtrutki, choć
[03:09.12] Miałam gdzieś tego Piotra wcześniej, ale spojrzał na jej biust i mi oczko puścił, what?
[03:14.09] Ludzie bywają dość okrutni, ale że tak postępują jakieś obszczymurki, co?
[03:18.89] Chodzą po mieście w tych okropnych rurkach i szukają tu Madonny albo prostytutki
[03:23.20] Ty-ty-ty-ty-ty typie, tak nie może być na pewno chyba, fi-figle, nie no, typ ma czelność
[03:27.71] Robię i-i-imbę, gdy chcą wyjść na zewnątrz, a on tylko minkę, że mu wszystko jedno (wszystko jedno)
[03:32.86] Bez stresu, dziś z tej historii się śmieję, ale wiem, dlaczego miałam drobną histerię
[03:37.44] Nienawidzę, kiedy chłop udaje kogoś, kim nie jest, a najgorsze, że to po dziś dzień się dzieje
[03:42.66] Bez stresu
[03:45.23] Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
[03:48.46] Mówię: "Bez stresu"
[03:50.05] Bez stresu? Tak
[03:51.48] Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
[03:53.38] Serio, bez stresu
[03:58.16] Serio, bez stresu
[04:02.48] Babe, babe
[04:07.87] Baby, babe
[04:12.12] Baby, baby
[04:13.11]
[00:02.94] Żebym się trzymała z daleka od mężczyzn, którzy
[00:06.40] Nie wiem, gdzie mieszkają, jaki jest ich zawód, ile zarabiają miesięcznie
[00:14.39] Nie chciałabym zlekceważyć tej przestrogi
[00:19.04] Oh, wybrałam się po zmroku, z koleżankami z roku, trochę potańczyć, mm, zamówić parę shotów
[00:24.01] Świeżo po związku, nie będę biegać wokół chłopów, poznałam typa, który może mi dorówna kroku
[00:28.77] Czarne Ray-Bany i blizny, mm, między nami, trochę dziwny
[00:33.20] Skinny bitch, skinny tie, skinny jeansy, mówią, że to bad, bad guy, I can fix him (I can fix him)
[00:38.67] Mówię: "Chyba pora wyjść już, chcę cię znać, ale głośno jest w tym miejscu"
[00:42.79] Nagle czuję, że się rozumiemy bez słów, mówi mi, że ma mieszkanie na Śródmieściu
[00:47.94] A poza tym parę ran i kompleksów, powiedziałam: "Skończ truć, jeśli chcesz, mów"
[00:52.41] A on obiecuje mi, że nie chce seksu, ja mu mówię: "Zobaczymy, bez stresu"
[00:57.22] Bez stresu
[00:59.09] Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
[01:02.21] Mówię: "Bez stresu"
[01:03.73] Bez stresu? Tak
[01:05.01] Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
[01:07.14] Serio, bez stresu
[01:11.85] Serio, bez stresu
[01:17.51] Z szatni pobieram palto, już czeka na nas auto, on idzie za mną (nice), wóda mnie drapie w gardło
[01:22.33] Od razu zasnął, gdy budzę go, to gada pardon i oczywiście zgubił portfel, a więc płacę kartą
[01:27.23] Na kwadracie syf jak Jackson Pollock, z Zara Home pusty balsam do rąk
[01:31.36] Barek, który mówić miał: "Jestem dorosły", mhm, jego usta miały smak Marlboro
[01:37.13] Dopija trzecią lampkę Porto, nie potrafi zdjąć stanika, bo się palce plączą
[01:41.76] Myślę, że to będzie jawny horror, ale cóż, najwyżej zostanę z anegdotką
[01:46.60] Zagubiony jak pasażer na gapę, wysiadł na następnej stacji i padł na kanapę
[01:50.49] Białe pasy na blacie i Jack White na plakacie, nie ma co płakać, biorę taxi i spierdalam na chatę
[01:55.65] Bez stresu
[01:57.99] Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
[02:01.30] Mówię: "Bez stresu"
[02:02.66] Bez stresu? Tak
[02:04.05] Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
[02:05.84] Serio, bez stresu
[02:10.64] Serio, bez stresu
[02:16.25] Obraz warszawskiej nocy, mieszanka farsy i grozy, bo każdy chciałby być dorosły
[02:20.48] Typ mi nie odpisał, ale nie szukałam kosy, nagle widzę go, stoi z jakąś gąską, po co zerka?
[02:25.94] Ona ładna i szczupła, o jasnych włosach, mam ochotę na lufę i papierosa
[02:30.52] Więc kieruję swój uśmiech na Erasmusa: "Hola, por favor cigarrillo para la pelirroja?"
[02:35.28] Spory crowd wokół baru (yhm), lufy wódy na długości kontuaru (yhm)
[02:39.82] W międzyczasie jakaś drama go spotkała, grube limo mieni się spod okularów (ptf)
[02:44.52] A mój ex znowu stoi pod lokalem całkiem sam, jak środkowy palec
[02:49.44] Zawsze był samotnikiem, z tym notatnikiem, w oczach tylko czysta definicja żalu, kiedy pisze
[02:54.26] Czym się w sumie różni sen od koszmaru? Ugh
[02:56.77] Czym się różni ludzkie serce od towaru? O Boże
[02:58.99] Co dzieli siarczysty mróz od pożaru? Co?
[03:01.48] Ile tak naprawdę dzieli obojętność od szału?
[03:03.72] W moim przypadku to trzy szlugi i shot wódki, błąd, będę potrzebować odtrutki, choć
[03:09.12] Miałam gdzieś tego Piotra wcześniej, ale spojrzał na jej biust i mi oczko puścił, what?
[03:14.09] Ludzie bywają dość okrutni, ale że tak postępują jakieś obszczymurki, co?
[03:18.89] Chodzą po mieście w tych okropnych rurkach i szukają tu Madonny albo prostytutki
[03:23.20] Ty-ty-ty-ty-ty typie, tak nie może być na pewno chyba, fi-figle, nie no, typ ma czelność
[03:27.71] Robię i-i-imbę, gdy chcą wyjść na zewnątrz, a on tylko minkę, że mu wszystko jedno (wszystko jedno)
[03:32.86] Bez stresu, dziś z tej historii się śmieję, ale wiem, dlaczego miałam drobną histerię
[03:37.44] Nienawidzę, kiedy chłop udaje kogoś, kim nie jest, a najgorsze, że to po dziś dzień się dzieje
[03:42.66] Bez stresu
[03:45.23] Bez stresu, bez tych dram, epopei, SMS-ów
[03:48.46] Mówię: "Bez stresu"
[03:50.05] Bez stresu? Tak
[03:51.48] Nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
[03:53.38] Serio, bez stresu
[03:58.16] Serio, bez stresu
[04:02.48] Babe, babe
[04:07.87] Baby, babe
[04:12.12] Baby, baby
[04:13.11]