Schizofrenio Dodaj Mi Skrzydła
🎵 1284 characters
⏱️ 3:38 duration
🆔 ID: 28452260
📜 Lyrics
Pewien bosman, co Atlantyk
Chciał przemierzyć na nocniku
Cofnął się w połowie drogi
Bo zachciało mu się siku
Gdy wyruszył po raz drugi
Wziął ze sobą dwa nocniki
W jednym siedział rycząc basem
Do drugiego siknął czasem
Lecz, niestety, nocnik drugi
Kiedy pełen był po same brzegi
Na dno poszedł wraz z bosmanem
I nie było już kolegi
Raz w kościele baba woła
Że widziała wszak anioła!
A to tylko ksiądz z dzwonnicy
Spadł i leży na ulicy
Innym razem ksiądz pijany
Spadł z ambony na organy
To nie anioł, nie ma strachu
Bo nie zrobił dziury w dachu
Rozmawiała koza z młotkiem
A kiedy się nie zgadzali
Koza śmiała się, idiotka
Młotek zaś jej łeb rozwalił!
Jaki morał z tego płynie?
Zdziwicie się moi mili!
Nie gadajcie z narzędziami
To będziecie dłużej żyli
Złapał zając słonia w sidła
Ale żal mu się zrobiło
Puścił go a słoń tymczasem
Wstając zabił go kutasem
Kiwi zwany też nielotem
Zmieszał kiedyś strusia z błotem
Dobrze, że struś lubi błoto
Rzekł więc tylko: ty hołoto!
Pewien młody lekarz z Gdyni
Chciał zaszczepić kiłę świni
Świnia miała przeciwciała
Więc się tylko cicho śmiała, he he...
Onego czasu
Poszedł dziad do lasu
Mimo, że był chory
Zbierał kalafiory
Kalafiory
Kalafiory...
Chciał przemierzyć na nocniku
Cofnął się w połowie drogi
Bo zachciało mu się siku
Gdy wyruszył po raz drugi
Wziął ze sobą dwa nocniki
W jednym siedział rycząc basem
Do drugiego siknął czasem
Lecz, niestety, nocnik drugi
Kiedy pełen był po same brzegi
Na dno poszedł wraz z bosmanem
I nie było już kolegi
Raz w kościele baba woła
Że widziała wszak anioła!
A to tylko ksiądz z dzwonnicy
Spadł i leży na ulicy
Innym razem ksiądz pijany
Spadł z ambony na organy
To nie anioł, nie ma strachu
Bo nie zrobił dziury w dachu
Rozmawiała koza z młotkiem
A kiedy się nie zgadzali
Koza śmiała się, idiotka
Młotek zaś jej łeb rozwalił!
Jaki morał z tego płynie?
Zdziwicie się moi mili!
Nie gadajcie z narzędziami
To będziecie dłużej żyli
Złapał zając słonia w sidła
Ale żal mu się zrobiło
Puścił go a słoń tymczasem
Wstając zabił go kutasem
Kiwi zwany też nielotem
Zmieszał kiedyś strusia z błotem
Dobrze, że struś lubi błoto
Rzekł więc tylko: ty hołoto!
Pewien młody lekarz z Gdyni
Chciał zaszczepić kiłę świni
Świnia miała przeciwciała
Więc się tylko cicho śmiała, he he...
Onego czasu
Poszedł dziad do lasu
Mimo, że był chory
Zbierał kalafiory
Kalafiory
Kalafiory...
⏱️ Synced Lyrics
[00:24.25] Pewien bosman, co Atlantyk
[00:26.22] Chciał przemierzyć na nocniku
[00:28.50] Cofnął się w połowie drogi
[00:30.55] Bo zachciało mu się siku
[00:32.61] Gdy wyruszył po raz drugi
[00:34.77] Wziął ze sobą dwa nocniki
[00:36.81] W jednym siedział rycząc basem
[00:38.86] Do drugiego siknął czasem
[00:41.08] Lecz, niestety, nocnik drugi
[00:42.99] Kiedy pełen był po same brzegi
[00:45.07] Na dno poszedł wraz z bosmanem
[00:47.00] I nie było już kolegi
[00:49.50]
[01:05.44] Raz w kościele baba woła
[01:07.81] Że widziała wszak anioła!
[01:10.02] A to tylko ksiądz z dzwonnicy
[01:12.68] Spadł i leży na ulicy
[01:13.90] Innym razem ksiądz pijany
[01:15.95] Spadł z ambony na organy
[01:18.36] To nie anioł, nie ma strachu
[01:20.36] Bo nie zrobił dziury w dachu
[01:23.03]
[01:38.85] Rozmawiała koza z młotkiem
[01:41.28] A kiedy się nie zgadzali
[01:42.92] Koza śmiała się, idiotka
[01:45.12] Młotek zaś jej łeb rozwalił!
[01:47.33] Jaki morał z tego płynie?
[01:49.28] Zdziwicie się moi mili!
[01:51.33] Nie gadajcie z narzędziami
[01:53.20] To będziecie dłużej żyli
[01:56.33]
[02:12.32] Złapał zając słonia w sidła
[02:14.13] Ale żal mu się zrobiło
[02:16.29] Puścił go a słoń tymczasem
[02:18.07] Wstając zabił go kutasem
[02:20.65] Kiwi zwany też nielotem
[02:22.39] Zmieszał kiedyś strusia z błotem
[02:24.53] Dobrze, że struś lubi błoto
[02:26.48] Rzekł więc tylko: ty hołoto!
[02:29.48]
[02:44.96] Pewien młody lekarz z Gdyni
[02:47.05] Chciał zaszczepić kiłę świni
[02:49.13] Świnia miała przeciwciała
[02:51.35] Więc się tylko cicho śmiała, he he...
[02:54.09]
[03:10.44] Onego czasu
[03:12.40] Poszedł dziad do lasu
[03:14.56] Mimo, że był chory
[03:16.27] Zbierał kalafiory
[03:21.71] Kalafiory
[03:29.98] Kalafiory...
[03:34.95]
[00:26.22] Chciał przemierzyć na nocniku
[00:28.50] Cofnął się w połowie drogi
[00:30.55] Bo zachciało mu się siku
[00:32.61] Gdy wyruszył po raz drugi
[00:34.77] Wziął ze sobą dwa nocniki
[00:36.81] W jednym siedział rycząc basem
[00:38.86] Do drugiego siknął czasem
[00:41.08] Lecz, niestety, nocnik drugi
[00:42.99] Kiedy pełen był po same brzegi
[00:45.07] Na dno poszedł wraz z bosmanem
[00:47.00] I nie było już kolegi
[00:49.50]
[01:05.44] Raz w kościele baba woła
[01:07.81] Że widziała wszak anioła!
[01:10.02] A to tylko ksiądz z dzwonnicy
[01:12.68] Spadł i leży na ulicy
[01:13.90] Innym razem ksiądz pijany
[01:15.95] Spadł z ambony na organy
[01:18.36] To nie anioł, nie ma strachu
[01:20.36] Bo nie zrobił dziury w dachu
[01:23.03]
[01:38.85] Rozmawiała koza z młotkiem
[01:41.28] A kiedy się nie zgadzali
[01:42.92] Koza śmiała się, idiotka
[01:45.12] Młotek zaś jej łeb rozwalił!
[01:47.33] Jaki morał z tego płynie?
[01:49.28] Zdziwicie się moi mili!
[01:51.33] Nie gadajcie z narzędziami
[01:53.20] To będziecie dłużej żyli
[01:56.33]
[02:12.32] Złapał zając słonia w sidła
[02:14.13] Ale żal mu się zrobiło
[02:16.29] Puścił go a słoń tymczasem
[02:18.07] Wstając zabił go kutasem
[02:20.65] Kiwi zwany też nielotem
[02:22.39] Zmieszał kiedyś strusia z błotem
[02:24.53] Dobrze, że struś lubi błoto
[02:26.48] Rzekł więc tylko: ty hołoto!
[02:29.48]
[02:44.96] Pewien młody lekarz z Gdyni
[02:47.05] Chciał zaszczepić kiłę świni
[02:49.13] Świnia miała przeciwciała
[02:51.35] Więc się tylko cicho śmiała, he he...
[02:54.09]
[03:10.44] Onego czasu
[03:12.40] Poszedł dziad do lasu
[03:14.56] Mimo, że był chory
[03:16.27] Zbierał kalafiory
[03:21.71] Kalafiory
[03:29.98] Kalafiory...
[03:34.95]