Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Schizofrenio Dodaj Mi Skrzydła

👤 Zacier 🎼 Konfabulacje ? ⏱️ 3:38
🎵 1284 characters
⏱️ 3:38 duration
🆔 ID: 28452260

📜 Lyrics

Pewien bosman, co Atlantyk
Chciał przemierzyć na nocniku
Cofnął się w połowie drogi
Bo zachciało mu się siku

Gdy wyruszył po raz drugi
Wziął ze sobą dwa nocniki
W jednym siedział rycząc basem
Do drugiego siknął czasem

Lecz, niestety, nocnik drugi
Kiedy pełen był po same brzegi
Na dno poszedł wraz z bosmanem
I nie było już kolegi

Raz w kościele baba woła
Że widziała wszak anioła!
A to tylko ksiądz z dzwonnicy
Spadł i leży na ulicy

Innym razem ksiądz pijany
Spadł z ambony na organy
To nie anioł, nie ma strachu
Bo nie zrobił dziury w dachu

Rozmawiała koza z młotkiem
A kiedy się nie zgadzali
Koza śmiała się, idiotka
Młotek zaś jej łeb rozwalił!

Jaki morał z tego płynie?
Zdziwicie się moi mili!
Nie gadajcie z narzędziami
To będziecie dłużej żyli

Złapał zając słonia w sidła
Ale żal mu się zrobiło
Puścił go a słoń tymczasem
Wstając zabił go kutasem

Kiwi zwany też nielotem
Zmieszał kiedyś strusia z błotem
Dobrze, że struś lubi błoto
Rzekł więc tylko: ty hołoto!

Pewien młody lekarz z Gdyni
Chciał zaszczepić kiłę świni
Świnia miała przeciwciała
Więc się tylko cicho śmiała, he he...

Onego czasu
Poszedł dziad do lasu
Mimo, że był chory
Zbierał kalafiory
Kalafiory
Kalafiory...

⏱️ Synced Lyrics

[00:24.25] Pewien bosman, co Atlantyk
[00:26.22] Chciał przemierzyć na nocniku
[00:28.50] Cofnął się w połowie drogi
[00:30.55] Bo zachciało mu się siku
[00:32.61] Gdy wyruszył po raz drugi
[00:34.77] Wziął ze sobą dwa nocniki
[00:36.81] W jednym siedział rycząc basem
[00:38.86] Do drugiego siknął czasem
[00:41.08] Lecz, niestety, nocnik drugi
[00:42.99] Kiedy pełen był po same brzegi
[00:45.07] Na dno poszedł wraz z bosmanem
[00:47.00] I nie było już kolegi
[00:49.50]
[01:05.44] Raz w kościele baba woła
[01:07.81] Że widziała wszak anioła!
[01:10.02] A to tylko ksiądz z dzwonnicy
[01:12.68] Spadł i leży na ulicy
[01:13.90] Innym razem ksiądz pijany
[01:15.95] Spadł z ambony na organy
[01:18.36] To nie anioł, nie ma strachu
[01:20.36] Bo nie zrobił dziury w dachu
[01:23.03]
[01:38.85] Rozmawiała koza z młotkiem
[01:41.28] A kiedy się nie zgadzali
[01:42.92] Koza śmiała się, idiotka
[01:45.12] Młotek zaś jej łeb rozwalił!
[01:47.33] Jaki morał z tego płynie?
[01:49.28] Zdziwicie się moi mili!
[01:51.33] Nie gadajcie z narzędziami
[01:53.20] To będziecie dłużej żyli
[01:56.33]
[02:12.32] Złapał zając słonia w sidła
[02:14.13] Ale żal mu się zrobiło
[02:16.29] Puścił go a słoń tymczasem
[02:18.07] Wstając zabił go kutasem
[02:20.65] Kiwi zwany też nielotem
[02:22.39] Zmieszał kiedyś strusia z błotem
[02:24.53] Dobrze, że struś lubi błoto
[02:26.48] Rzekł więc tylko: ty hołoto!
[02:29.48]
[02:44.96] Pewien młody lekarz z Gdyni
[02:47.05] Chciał zaszczepić kiłę świni
[02:49.13] Świnia miała przeciwciała
[02:51.35] Więc się tylko cicho śmiała, he he...
[02:54.09]
[03:10.44] Onego czasu
[03:12.40] Poszedł dziad do lasu
[03:14.56] Mimo, że był chory
[03:16.27] Zbierał kalafiory
[03:21.71] Kalafiory
[03:29.98] Kalafiory...
[03:34.95]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings