Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Hit 'Em Up

👤 Bedoes 2115 🎼 Hit 'Em Up - Single ⏱️ 4:10
🎵 5311 characters
⏱️ 4:10 duration
🆔 ID: 29625556

📜 Lyrics

Bardzo przepraszam, na prawdę
Za to że odpowiadam dopiero w poniedziałek na to twoje chujstwo
Nie wierzę, że wrzuciłeś diss w dniu mojego koncertu
Nie wierzę, że pisałeś to kurwa pięć dni i mam cichą nadzieję
Że zaplanowałeś to wszystko i chciałeś rok temu dostać w pizdę
I od razu mówię — Tupac napisał mi ten diss
Bo Tomb nie miał terminów, a Białasa to głupio mi było prosić

Siemasz kurwo, wiesz co to konsekwencje?
Jak nazywasz w necie konfidentem i dostajesz łokciem w gębę
Co 15 minut Konon wrzuca inną wersję
15 minut po tym, jak sam mi podałeś rękę

15 minut wcześniej podbijam i biorę na bok go
Efekt motyla — podbijam jak zaczepiają
Podbiłem tak do Filipka i było tak samo z Matą
Lecz żaden z nich to nie dziwka i mają zasady, szmato

I nie kłamią tak jak Ty, nie paplają tak jak Ty
W klawiaturę nie stukają, nie padają tak jak Ty
Tyle postów, ale nigdy nie przestałeś pić
Ty serio padłeś na strzała i o tym nagrałeś diss?

Pościgi, strzelaniny, skurwysyny — to nie film
Opowiadasz, jakbyś był na wojnie, a dostałeś w ryj
Zamknij pysk — tam nie było partyzanta
Było nas trzech: ja, Ty i sraka w Twoich majtach

I pytasz co jak wąż ukąsi White'a w jajca?
Wyssę z nich jad, już jak Ci je żmijo wyjmę z gardła
"Hit 'Em Up", "Bedopies", młody Odyseusz
Za morzem kłamstw EriPet leży koło brzegu

Zadbałem Ci o linię, mordo
Tak Cię ustawiłem, że może w końcu wyjdziesz na prostą
"Przepraszam, znowu dałem się ponieść emocjom"
Dziewięć lat mnie dissowałeś, już, kurwa, mógłbyś dorosnąć

Bo sprawy załatwione twarzą twarz to już przeszłość
Dzisiaj beefy rozwiązuje się Facebook to Facebook
Ja mam honor, Ty kurwo pierdolona
A Ty na szybkim wybieraniu biuro Lil Konona

To Ty pecie przecież, najpierw prowokujesz beef
Eripe w internecie, a na żywo jesteś R.I.P
Nie powiedziałeś w ryj, to nie powiedziałeś nic
Wyciągasz do mnie rękę, a potem nagrywasz diss

Podjeżdżają psy i pytają mnie: "co się stało?"
Ja w koszulce we krwi mówię, że: "nic nie wiem, panie władzo"
Jak odjechali, podbijam do Ciebie i wracają
Rzuciłem, że będzie spokój, a Ty znów dajesz farmazon

Trzymałem Twoją głowę wzywając ambulans
Gdy Twoi ludzie stali obok i walili w chuja
Ty, skoro było niehonorowo, czemu nikt nie pomógł?
Bo było jeden na jednego — królu farmazonów

Jak chcesz obliczać masę, promile i siłę wiatru
To nie marnuj talentu i zatrudnij się na statku
A jak tyle dajesz w szyję, to musisz mieć łeb na karku
Na tym, stary dziadu, polega odpowiedzialność

Miałeś "znaleźć i zabić i wpaść z kolegami
Nasrać do mordy i spuścić gówno łzami"
A skończyło się: wypocinami
Capslockami i oświadczeniami, że byłeś pijany

Wsiadłem w bagażnik, bo byłem obsrany
Nie dałem pary do portali, nie gadałem z psami
Tylko, że byłem osiemnastolatkiem z marzeniami
A nie starym stulejarzem, co wszędzie szuka uwagi

Nie pisze mi Tomb i nie pisze mi Białas
Pisze mój drąg i piszą moje jaja
Nie jestem fighterem, nie jestem gangsterem
Pogódź się z tym, że najebała Ci Bedoesiara

Byłem gnębiony i będę gnębiony
Dopóki żyjesz pasożycie pierdolony, bo
Żywisz się krzywdą i chciałeś być big boss
Ale dziwko tego nie było w Twoim bingo

Piszesz: "rapuj, kurwo" i zaczynasz rapować
Wejdź na pracuj.pl i zacznij pracować
Albo idź na terapię, to nie oznaka słabości
Widzę, że nigdy w życiu nie doświadczyłeś miłości

Nie, ale tak serio już stary, naprawdę mówię
Tak sobie pomyślałem, że przez te dziewięć lat, jak mnie zaczepiałeś, wyzywałeś
To Ty mnie tak naprawdę nie znałeś w ogóle
Ja Cię nigdy nie widziałem, wiesz o co chodzi?

I tak sobie myślę — czy może po prostu byśmy poszli na jakieś gokarty?
Nie wiem, na bilard? Na konie?
Może naprawdę potrzebujesz mojej miłości Seba

Ej, widziałeś mnie w Netflixie, mówisz: "miły gość"
Ja Cię nie widziałem, bo szukaliśmy tam Rythm i Flow
Jak mam problem, mówię w ryj tumanowi
Skoro telewizja kłamie to, co Ty, kurwa, robisz?

Jestem gruby gang, gang, "Bedopies", "Bedośmieć"
Świetny diss — nie było tam tylko sześć razy sześć
A w oświadczeniu z 2k14 też przecież jest wersja o partyzancie

W twarz mówiłeś, że to tylko rap i tylko biznes
A nazwanie nas frajerami nie jest osobiste
Chciał kliknięć w tytuł dał moją ksywkę
Teraz czekać tylko, aż zacznie promować nową płytkę

Jesteś pozerem, wstydzisz przyznać się do błędu
Uległeś presji tłumu i wysrałeś parę wersów
Zyskałeś paru fanów, czyli paru moich hejtów
Jebany fejku znikniesz, jak tylko wyłączą Facebook

Hip-hop to moje życie, wychowałem się na rapie
Moi fani ciągle ze mną, to coś więcej niż słuchacze
Ty gardzisz samobójcami, a Szpaku to mój przyjaciel
Jeszcze słowo, to osobiście to powiesz jego tacie

Bałem się, że nie żyjesz, nie, że stracę kontrakt
Twój największy hit właśnie dostałeś od Borka
Miałem Cię ostrzec? "Ej, uważaj, leci bomba"
Gdyby fani z Tobą nie jechali, wciąż byś szczekał w postach

Ja zrzucę wagę i stracisz argument
Ale Twój rap to zawsze będzie fikcja
Ja zarapowałem, Ty nie rapuj już w ogóle
Zrób przysługę tej kulturze i już nie otwieraj pyska

⏱️ Synced Lyrics

[00:00.06] Bardzo przepraszam, na prawdę
[00:02.18] Za to że odpowiadam dopiero w poniedziałek na to twoje chujstwo
[00:06.67] Nie wierzę, że wrzuciłeś diss w dniu mojego koncertu
[00:09.34] Nie wierzę, że pisałeś to kurwa pięć dni i mam cichą nadzieję
[00:12.68] Że zaplanowałeś to wszystko i chciałeś rok temu dostać w pizdę
[00:16.68] I od razu mówię — Tupac napisał mi ten diss
[00:19.49] Bo Tomb nie miał terminów, a Białasa to głupio mi było prosić
[00:22.84] Siemasz kurwo, wiesz co to konsekwencje?
[00:24.43] Jak nazywasz w necie konfidentem i dostajesz łokciem w gębę
[00:27.18] Co 15 minut Konon wrzuca inną wersję
[00:29.27] 15 minut po tym, jak sam mi podałeś rękę
[00:31.52] 15 minut wcześniej podbijam i biorę na bok go
[00:34.17] Efekt motyla — podbijam jak zaczepiają
[00:36.03] Podbiłem tak do Filipka i było tak samo z Matą
[00:38.16] Lecz żaden z nich to nie dziwka i mają zasady, szmato
[00:40.50] I nie kłamią tak jak Ty, nie paplają tak jak Ty
[00:42.68] W klawiaturę nie stukają, nie padają tak jak Ty
[00:44.93] Tyle postów, ale nigdy nie przestałeś pić
[00:47.16] Ty serio padłeś na strzała i o tym nagrałeś diss?
[00:49.86] Pościgi, strzelaniny, skurwysyny — to nie film
[00:51.71] Opowiadasz, jakbyś był na wojnie, a dostałeś w ryj
[00:54.29] Zamknij pysk — tam nie było partyzanta
[00:56.43] Było nas trzech: ja, Ty i sraka w Twoich majtach
[00:58.82] I pytasz co jak wąż ukąsi White'a w jajca?
[01:01.47] Wyssę z nich jad, już jak Ci je żmijo wyjmę z gardła
[01:03.73] "Hit 'Em Up", "Bedopies", młody Odyseusz
[01:05.93] Za morzem kłamstw EriPet leży koło brzegu
[01:08.14] Zadbałem Ci o linię, mordo
[01:10.03] Tak Cię ustawiłem, że może w końcu wyjdziesz na prostą
[01:12.39] "Przepraszam, znowu dałem się ponieść emocjom"
[01:14.50] Dziewięć lat mnie dissowałeś, już, kurwa, mógłbyś dorosnąć
[01:16.99] Bo sprawy załatwione twarzą twarz to już przeszłość
[01:19.07] Dzisiaj beefy rozwiązuje się Facebook to Facebook
[01:21.56] Ja mam honor, Ty kurwo pierdolona
[01:23.53] A Ty na szybkim wybieraniu biuro Lil Konona
[01:25.95] To Ty pecie przecież, najpierw prowokujesz beef
[01:28.15] Eripe w internecie, a na żywo jesteś R.I.P
[01:30.63] Nie powiedziałeś w ryj, to nie powiedziałeś nic
[01:32.88] Wyciągasz do mnie rękę, a potem nagrywasz diss
[01:35.39] Podjeżdżają psy i pytają mnie: "co się stało?"
[01:37.30] Ja w koszulce we krwi mówię, że: "nic nie wiem, panie władzo"
[01:39.55] Jak odjechali, podbijam do Ciebie i wracają
[01:41.70] Rzuciłem, że będzie spokój, a Ty znów dajesz farmazon
[01:44.18] Trzymałem Twoją głowę wzywając ambulans
[01:46.27] Gdy Twoi ludzie stali obok i walili w chuja
[01:48.58] Ty, skoro było niehonorowo, czemu nikt nie pomógł?
[01:51.18] Bo było jeden na jednego — królu farmazonów
[01:53.44] Jak chcesz obliczać masę, promile i siłę wiatru
[01:55.31] To nie marnuj talentu i zatrudnij się na statku
[01:57.93] A jak tyle dajesz w szyję, to musisz mieć łeb na karku
[01:59.80] Na tym, stary dziadu, polega odpowiedzialność
[02:02.42] Miałeś "znaleźć i zabić i wpaść z kolegami
[02:04.53] Nasrać do mordy i spuścić gówno łzami"
[02:06.94] A skończyło się: wypocinami
[02:09.05] Capslockami i oświadczeniami, że byłeś pijany
[02:11.61] Wsiadłem w bagażnik, bo byłem obsrany
[02:13.76] Nie dałem pary do portali, nie gadałem z psami
[02:15.89] Tylko, że byłem osiemnastolatkiem z marzeniami
[02:18.16] A nie starym stulejarzem, co wszędzie szuka uwagi
[02:20.90] Nie pisze mi Tomb i nie pisze mi Białas
[02:23.27] Pisze mój drąg i piszą moje jaja
[02:25.46] Nie jestem fighterem, nie jestem gangsterem
[02:27.38] Pogódź się z tym, że najebała Ci Bedoesiara
[02:29.94] Byłem gnębiony i będę gnębiony
[02:32.23] Dopóki żyjesz pasożycie pierdolony, bo
[02:34.43] Żywisz się krzywdą i chciałeś być big boss
[02:36.59] Ale dziwko tego nie było w Twoim bingo
[02:39.28] Piszesz: "rapuj, kurwo" i zaczynasz rapować
[02:41.14] Wejdź na pracuj.pl i zacznij pracować
[02:43.57] Albo idź na terapię, to nie oznaka słabości
[02:45.66] Widzę, że nigdy w życiu nie doświadczyłeś miłości
[02:48.24] Nie, ale tak serio już stary, naprawdę mówię
[02:50.81] Tak sobie pomyślałem, że przez te dziewięć lat, jak mnie zaczepiałeś, wyzywałeś
[02:54.86] To Ty mnie tak naprawdę nie znałeś w ogóle
[02:56.72] Ja Cię nigdy nie widziałem, wiesz o co chodzi?
[02:58.37] I tak sobie myślę — czy może po prostu byśmy poszli na jakieś gokarty?
[03:01.93] Nie wiem, na bilard? Na konie?
[03:03.78] Może naprawdę potrzebujesz mojej miłości Seba
[03:05.91] Ej, widziałeś mnie w Netflixie, mówisz: "miły gość"
[03:08.35] Ja Cię nie widziałem, bo szukaliśmy tam Rythm i Flow
[03:10.92] Jak mam problem, mówię w ryj tumanowi
[03:12.82] Skoro telewizja kłamie to, co Ty, kurwa, robisz?
[03:15.17] Jestem gruby gang, gang, "Bedopies", "Bedośmieć"
[03:17.36] Świetny diss — nie było tam tylko sześć razy sześć
[03:19.86] A w oświadczeniu z 2k14 też przecież jest wersja o partyzancie
[03:24.41] W twarz mówiłeś, że to tylko rap i tylko biznes
[03:26.37] A nazwanie nas frajerami nie jest osobiste
[03:28.93] Chciał kliknięć w tytuł dał moją ksywkę
[03:30.89] Teraz czekać tylko, aż zacznie promować nową płytkę
[03:33.33] Jesteś pozerem, wstydzisz przyznać się do błędu
[03:35.43] Uległeś presji tłumu i wysrałeś parę wersów
[03:37.98] Zyskałeś paru fanów, czyli paru moich hejtów
[03:40.09] Jebany fejku znikniesz, jak tylko wyłączą Facebook
[03:42.31] Hip-hop to moje życie, wychowałem się na rapie
[03:44.81] Moi fani ciągle ze mną, to coś więcej niż słuchacze
[03:46.63] Ty gardzisz samobójcami, a Szpaku to mój przyjaciel
[03:48.92] Jeszcze słowo, to osobiście to powiesz jego tacie
[03:51.61] Bałem się, że nie żyjesz, nie, że stracę kontrakt
[03:54.20] Twój największy hit właśnie dostałeś od Borka
[03:56.26] Miałem Cię ostrzec? "Ej, uważaj, leci bomba"
[03:58.66] Gdyby fani z Tobą nie jechali, wciąż byś szczekał w postach
[04:00.94] Ja zrzucę wagę i stracisz argument
[04:03.21] Ale Twój rap to zawsze będzie fikcja
[04:05.57] Ja zarapowałem, Ty nie rapuj już w ogóle
[04:07.21] Zrób przysługę tej kulturze i już nie otwieraj pyska
[04:09.82]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings