Encore
🎵 2770 characters
⏱️ 5:14 duration
🆔 ID: 31125154
📜 Lyrics
Skoro jesteśmy przy moich fascynacjach kulturą rosyjską
I tym, co stamtąd do nas napłynęło
Jedna z najstarszych piosenek i chyba najlepszy z tego cyklu
Opis obrazu Fiedotowa "Encore, jeszcze raz, encore!"
Już nie chcę powiedzieć kiedy to było...
Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek
Światopogląd, wykształcenie, młodość (24 lata temu), zdrowie
Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety
Gitarę, psa i oficerskie epolety
To wszystko miało cel i otom jest u celu
Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu)
Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga
A ja przez szpadę uczę skakać swego psa
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, encore, jeszcze raz!
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, jeszcze raz!
Za oknem posterunku nic nie dzieje się
Czego bym umiał dopilnować, albo nie
Dali tu stertę starych futer i człowieka
Ażeby był i nie wiadomo na co czekał
Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach
Czasem przekłuję końcem szpady karakana
W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
Czerwony odcisk dłoni na podpartej twarzy
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, encore, jeszcze raz!
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, jeszcze raz!
Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu
Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu
Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi
Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi
I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk
Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk
Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb
Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, encore, jeszcze raz!
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, jeszcze raz!
Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy
Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha
I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
I oficera, który pije tak jak ja
Nic nie ma za tą ścianą z wielkich ciemnych belek
Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek
Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego
Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie mam czego
Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze
Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor
I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!
I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
Jeszcze raz! Encore!
I tym, co stamtąd do nas napłynęło
Jedna z najstarszych piosenek i chyba najlepszy z tego cyklu
Opis obrazu Fiedotowa "Encore, jeszcze raz, encore!"
Już nie chcę powiedzieć kiedy to było...
Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek
Światopogląd, wykształcenie, młodość (24 lata temu), zdrowie
Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety
Gitarę, psa i oficerskie epolety
To wszystko miało cel i otom jest u celu
Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu)
Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga
A ja przez szpadę uczę skakać swego psa
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, encore, jeszcze raz!
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, jeszcze raz!
Za oknem posterunku nic nie dzieje się
Czego bym umiał dopilnować, albo nie
Dali tu stertę starych futer i człowieka
Ażeby był i nie wiadomo na co czekał
Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach
Czasem przekłuję końcem szpady karakana
W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
Czerwony odcisk dłoni na podpartej twarzy
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, encore, jeszcze raz!
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, jeszcze raz!
Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu
Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu
Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi
Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi
I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk
Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk
Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb
Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już
Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, encore, jeszcze raz!
Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
Encore, jeszcze raz!
Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy
Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha
I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
I oficera, który pije tak jak ja
Nic nie ma za tą ścianą z wielkich ciemnych belek
Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek
Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego
Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie mam czego
Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze
Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor
I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!
I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
Jeszcze raz! Encore!
⏱️ Synced Lyrics
[00:00.06] Skoro jesteśmy przy moich fascynacjach kulturą rosyjską
[00:03.47] I tym, co stamtąd do nas napłynęło
[00:06.09] Jedna z najstarszych piosenek i chyba najlepszy z tego cyklu
[00:09.18] Opis obrazu Fiedotowa "Encore, jeszcze raz, encore!"
[00:12.02] Już nie chcę powiedzieć kiedy to było...
[00:19.52] Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek
[00:26.48] Światopogląd, wykształcenie, młodość (24 lata temu), zdrowie
[00:35.68] Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety
[00:40.80] Gitarę, psa i oficerskie epolety
[00:46.60] To wszystko miało cel i otom jest u celu
[00:52.96] Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu)
[00:57.63] Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga
[01:00.86] A ja przez szpadę uczę skakać swego psa
[01:06.02] Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
[01:10.35] Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
[01:13.85] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[01:17.18] Encore, encore, jeszcze raz!
[01:22.57] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[01:25.76] Encore, jeszcze raz!
[01:29.87] Za oknem posterunku nic nie dzieje się
[01:33.96] Czego bym umiał dopilnować, albo nie
[01:38.32] Dali tu stertę starych futer i człowieka
[01:41.91] Ażeby był i nie wiadomo na co czekał
[01:45.15] Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach
[01:49.24] Czasem przekłuję końcem szpady karakana
[01:54.38] W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
[01:59.95] Czerwony odcisk dłoni na podpartej twarzy
[02:05.19] Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
[02:09.82] Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
[02:13.49] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[02:16.73] Encore, encore, jeszcze raz!
[02:21.58] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[02:24.55] Encore, jeszcze raz!
[02:28.13] Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu
[02:33.97] Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu
[02:37.47] Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi
[02:41.75] Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi
[02:45.36] I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk
[02:49.96] Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk
[02:56.35] Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb
[03:02.06] Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już
[03:08.32] Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
[03:12.99] Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
[03:16.13] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[03:19.15] Encore, encore, jeszcze raz!
[03:25.24] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[03:28.68] Encore, jeszcze raz!
[03:32.53] Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy
[03:37.72] Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha
[03:43.64] I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
[03:47.00] I oficera, który pije tak jak ja
[03:51.38] Nic nie ma za tą ścianą z wielkich ciemnych belek
[03:56.17] Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek
[04:03.32] Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego
[04:06.53] Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie mam czego
[04:13.32] Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze
[04:18.71] Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor
[04:22.49] I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
[04:29.71] Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!
[04:43.13] I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
[04:49.77] Jeszcze raz! Encore!
[04:56.45]
[00:03.47] I tym, co stamtąd do nas napłynęło
[00:06.09] Jedna z najstarszych piosenek i chyba najlepszy z tego cyklu
[00:09.18] Opis obrazu Fiedotowa "Encore, jeszcze raz, encore!"
[00:12.02] Już nie chcę powiedzieć kiedy to było...
[00:19.52] Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek
[00:26.48] Światopogląd, wykształcenie, młodość (24 lata temu), zdrowie
[00:35.68] Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety
[00:40.80] Gitarę, psa i oficerskie epolety
[00:46.60] To wszystko miało cel i otom jest u celu
[00:52.96] Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu)
[00:57.63] Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga
[01:00.86] A ja przez szpadę uczę skakać swego psa
[01:06.02] Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
[01:10.35] Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
[01:13.85] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[01:17.18] Encore, encore, jeszcze raz!
[01:22.57] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[01:25.76] Encore, jeszcze raz!
[01:29.87] Za oknem posterunku nic nie dzieje się
[01:33.96] Czego bym umiał dopilnować, albo nie
[01:38.32] Dali tu stertę starych futer i człowieka
[01:41.91] Ażeby był i nie wiadomo na co czekał
[01:45.15] Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach
[01:49.24] Czasem przekłuję końcem szpady karakana
[01:54.38] W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy)
[01:59.95] Czerwony odcisk dłoni na podpartej twarzy
[02:05.19] Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
[02:09.82] Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
[02:13.49] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[02:16.73] Encore, encore, jeszcze raz!
[02:21.58] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[02:24.55] Encore, jeszcze raz!
[02:28.13] Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu
[02:33.97] Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu
[02:37.47] Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi
[02:41.75] Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi
[02:45.36] I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk
[02:49.96] Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk
[02:56.35] Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb
[03:02.06] Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już
[03:08.32] Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze
[03:12.99] Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas
[03:16.13] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[03:19.15] Encore, encore, jeszcze raz!
[03:25.24] Skacz, jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz
[03:28.68] Encore, jeszcze raz!
[03:32.53] Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy
[03:37.72] Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha
[03:43.64] I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa
[03:47.00] I oficera, który pije tak jak ja
[03:51.38] Nic nie ma za tą ścianą z wielkich ciemnych belek
[03:56.17] Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek
[04:03.32] Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego
[04:06.53] Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie mam czego
[04:13.32] Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze
[04:18.71] Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor
[04:22.49] I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
[04:29.71] Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore!
[04:43.13] I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę
[04:49.77] Jeszcze raz! Encore!
[04:56.45]