Lęk
🎵 1841 characters
⏱️ 3:31 duration
🆔 ID: 31170934
📜 Lyrics
Zasięg mam dwa zero trzy
Plus to, gdzie dotrze słowo, które daję na bit
Relację mi się mnożą no bo życie jest szkołą
Odważnie stawiam czoła, gdy pojawia się zgrzyt
Czasem mam posrane dni
Bo wcześniej pewnie miałem znów niewyparzony ryj
Wymagane sprzątanie na błysk
Lizanie starych ran, pamięć ze starych blizn
Patrzę na świat zastany i cierpię
Jeśli masz tak, to prawdopodobnie się dogadamy
Nie umiem korzystać ani stać biernie
Przez pstrokatą bolszewię czuję się opluwany
Ten smutek, pierdolony smutek
Bywa nie do zniesienia, szczególnie na trzeźwo
Moja odpowiedzialność, to moi ludzie
Żaden z nich mi niе mówił, że mi tu nie będzie ciężko
Żеby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
Dość często męczą mnie zmory
Jakby zewsząd słyszę wtedy memento mori
Miewam lęki, niewyjaśnione, niechciane
Jakby mi coś do pokoju właziło przez ścianę
Budzę się, ciemno, patrzę na zegarek
Zasnąłem ledwo, boję się spać dalej
Koszmary, o których nie opowiem
Bo nie lubię, kiedy mi ktokolwiek odpowiada swoje
Zwidy, niby lekcje, niejasne, tajemnicze
Poza jawą, ale jednak rozpieprzają mi dzień
I ten lęk, przemieszany ze wstydem
Że widzę coś, czego nie powinienem widzieć
Pocieszam się tym, że pewnie wielu tak ma
I z milion takich jak ja, a ludzi siedem miliardów
A życie to dar, świat trwa jak trwał
I da radę nawet bez nas wbrew niedowiarkom
Żeby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
Plus to, gdzie dotrze słowo, które daję na bit
Relację mi się mnożą no bo życie jest szkołą
Odważnie stawiam czoła, gdy pojawia się zgrzyt
Czasem mam posrane dni
Bo wcześniej pewnie miałem znów niewyparzony ryj
Wymagane sprzątanie na błysk
Lizanie starych ran, pamięć ze starych blizn
Patrzę na świat zastany i cierpię
Jeśli masz tak, to prawdopodobnie się dogadamy
Nie umiem korzystać ani stać biernie
Przez pstrokatą bolszewię czuję się opluwany
Ten smutek, pierdolony smutek
Bywa nie do zniesienia, szczególnie na trzeźwo
Moja odpowiedzialność, to moi ludzie
Żaden z nich mi niе mówił, że mi tu nie będzie ciężko
Żеby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
Dość często męczą mnie zmory
Jakby zewsząd słyszę wtedy memento mori
Miewam lęki, niewyjaśnione, niechciane
Jakby mi coś do pokoju właziło przez ścianę
Budzę się, ciemno, patrzę na zegarek
Zasnąłem ledwo, boję się spać dalej
Koszmary, o których nie opowiem
Bo nie lubię, kiedy mi ktokolwiek odpowiada swoje
Zwidy, niby lekcje, niejasne, tajemnicze
Poza jawą, ale jednak rozpieprzają mi dzień
I ten lęk, przemieszany ze wstydem
Że widzę coś, czego nie powinienem widzieć
Pocieszam się tym, że pewnie wielu tak ma
I z milion takich jak ja, a ludzi siedem miliardów
A życie to dar, świat trwa jak trwał
I da radę nawet bez nas wbrew niedowiarkom
Żeby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
⏱️ Synced Lyrics
[00:22.03] Zasięg mam dwa zero trzy
[00:23.90] Plus to, gdzie dotrze słowo, które daję na bit
[00:27.58] Relację mi się mnożą no bo życie jest szkołą
[00:30.38] Odważnie stawiam czoła, gdy pojawia się zgrzyt
[00:33.55] Czasem mam posrane dni
[00:35.60] Bo wcześniej pewnie miałem znów niewyparzony ryj
[00:39.33] Wymagane sprzątanie na błysk
[00:41.64] Lizanie starych ran, pamięć ze starych blizn
[00:45.16] Patrzę na świat zastany i cierpię
[00:48.30] Jeśli masz tak, to prawdopodobnie się dogadamy
[00:51.18] Nie umiem korzystać ani stać biernie
[00:54.20] Przez pstrokatą bolszewię czuję się opluwany
[00:57.19] Ten smutek, pierdolony smutek
[00:59.76] Bywa nie do zniesienia, szczególnie na trzeźwo
[01:02.84] Moja odpowiedzialność, to moi ludzie
[01:05.80] Żaden z nich mi niе mówił, że mi tu nie będzie ciężko
[01:09.30] Żеby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
[01:14.63] Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
[01:20.91] Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
[01:26.27] To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
[01:32.40] Dość często męczą mnie zmory
[01:34.78] Jakby zewsząd słyszę wtedy memento mori
[01:38.39] Miewam lęki, niewyjaśnione, niechciane
[01:41.55] Jakby mi coś do pokoju właziło przez ścianę
[01:44.10] Budzę się, ciemno, patrzę na zegarek
[01:47.21] Zasnąłem ledwo, boję się spać dalej
[01:50.19] Koszmary, o których nie opowiem
[01:53.02] Bo nie lubię, kiedy mi ktokolwiek odpowiada swoje
[01:55.92] Zwidy, niby lekcje, niejasne, tajemnicze
[01:59.00] Poza jawą, ale jednak rozpieprzają mi dzień
[02:01.94] I ten lęk, przemieszany ze wstydem
[02:04.86] Że widzę coś, czego nie powinienem widzieć
[02:07.90] Pocieszam się tym, że pewnie wielu tak ma
[02:10.83] I z milion takich jak ja, a ludzi siedem miliardów
[02:13.72] A życie to dar, świat trwa jak trwał
[02:17.15] I da radę nawet bez nas wbrew niedowiarkom
[02:20.02] Żeby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
[02:25.86] Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
[02:31.81] Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
[02:37.19] To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
[02:43.65]
[00:23.90] Plus to, gdzie dotrze słowo, które daję na bit
[00:27.58] Relację mi się mnożą no bo życie jest szkołą
[00:30.38] Odważnie stawiam czoła, gdy pojawia się zgrzyt
[00:33.55] Czasem mam posrane dni
[00:35.60] Bo wcześniej pewnie miałem znów niewyparzony ryj
[00:39.33] Wymagane sprzątanie na błysk
[00:41.64] Lizanie starych ran, pamięć ze starych blizn
[00:45.16] Patrzę na świat zastany i cierpię
[00:48.30] Jeśli masz tak, to prawdopodobnie się dogadamy
[00:51.18] Nie umiem korzystać ani stać biernie
[00:54.20] Przez pstrokatą bolszewię czuję się opluwany
[00:57.19] Ten smutek, pierdolony smutek
[00:59.76] Bywa nie do zniesienia, szczególnie na trzeźwo
[01:02.84] Moja odpowiedzialność, to moi ludzie
[01:05.80] Żaden z nich mi niе mówił, że mi tu nie będzie ciężko
[01:09.30] Żеby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
[01:14.63] Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
[01:20.91] Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
[01:26.27] To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
[01:32.40] Dość często męczą mnie zmory
[01:34.78] Jakby zewsząd słyszę wtedy memento mori
[01:38.39] Miewam lęki, niewyjaśnione, niechciane
[01:41.55] Jakby mi coś do pokoju właziło przez ścianę
[01:44.10] Budzę się, ciemno, patrzę na zegarek
[01:47.21] Zasnąłem ledwo, boję się spać dalej
[01:50.19] Koszmary, o których nie opowiem
[01:53.02] Bo nie lubię, kiedy mi ktokolwiek odpowiada swoje
[01:55.92] Zwidy, niby lekcje, niejasne, tajemnicze
[01:59.00] Poza jawą, ale jednak rozpieprzają mi dzień
[02:01.94] I ten lęk, przemieszany ze wstydem
[02:04.86] Że widzę coś, czego nie powinienem widzieć
[02:07.90] Pocieszam się tym, że pewnie wielu tak ma
[02:10.83] I z milion takich jak ja, a ludzi siedem miliardów
[02:13.72] A życie to dar, świat trwa jak trwał
[02:17.15] I da radę nawet bez nas wbrew niedowiarkom
[02:20.02] Żeby przegnać lęk, nie wystarczy przeżegnać się
[02:25.86] Co trzeba zrobić to się dowiesz, kiedy będziesz na dnie
[02:31.81] Do tego czasu to, że lepiej wiesz, to nie jest grzech
[02:37.19] To nie jest grzech, tylko głupota, tak jest, sprawdziłem to wiem
[02:43.65]