Rap Moją Kokainą
🎵 3044 characters
⏱️ 3:51 duration
🆔 ID: 3758206
📜 Lyrics
To nałóg, to pasja, ma racja, styl, akcja
Syf jak prowokacja niech odbije od nas, basta
Z mego miasta dla tych ludzi towar, który się nie nudzi
Więc przestań się łudzić, że już o mnie nie usłyszysz
To rap z siłą przebicia, nie do pobicia
W rapie tym mam kibica to ulica, to klub
Zawistnym knebel w dziób, za mych ludzi wielki buch
Lufa wytrawnego trunku co rozgrzeje twój brzuch
I kto jest tu? Tę odpowiedź znasz od dawna
W chuj rap petarda z SLU gangu wariat
I rzeczywistość twarda, w tekstach te suche relacje
Które wiernego słuchacza wprowadzą dzisiaj w akcję
Rap moją religią, na jej tle wojny nie będzie
To jednak uprzedzam przypierdolę swoją kwestię
Ryja wydrę na tracku aż się posra
Ten co na freestyle'u nie potrafi mi sprostać
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
P do N i kreska, oto biznes i domieszka
Właśnie tutaj mieszkam, grać rap to dla mnie pestka
Po siedemnastej mamy transfer za miastem
Bagaż nielegalny? To dla mnie bułka z masłem
Czuję się z tym dobrze i żebym tylko mógł
Rozpierdolić wszystkich kiepskich jak solowo Big Shoot
Uuu, jak gorąco, wszystkie cioty sie marszczą
Czy żal mi skurwysynów? Człowieku nie bardzo
Dobrym stylem wciąż gardzą, więc pierdolę ich, proste
Z rapem wyrosłem, lecz z rapu nie wyrosnę
Rap narkotykiem, ja od tego nie odwykłem
Ćpaj to zanim zniknę i zanim ty znikniesz
Miasto huczy od plotek, a ja nie dementuję
Bo życia nie żałuję, na drzewo spadać szuje
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
Trzecia szesnastka, na szesnastkach nie flaszka
Chromowane felgi, to zwycięstwo nie porażka
Daj, daj mi to, jak Branigan The Carlito
Mam swe zasady, na trackach zasad ślady
Proste układy znane nam od wielu lat
Mam swój świat pełen wad, pełen zalet i strat
Rapowy fach, z którym wjeżdżam na piedestał
Ty żebyś się nie zesrał, masz połamane krzesła
I nie jest wszystko jebnąć azjatycką piękność
Hip-hop honey z nimi cierpieć na bezsenność
To daje pewność, rap, poczucie bezpieczeństwa
Nawet, gdy na trackach tych skurwieli wszystkich besztam
Rap z nim od dziecka, a komercja zdradziecka
Niech z mej ulicy spieprza, ty nie znajdziesz tu szczęścia
Bieda nieciekawa? Wegetacja? Ja znam to
Rozpierdolę wszystkich kiepskich jak Tim Dog rozjebał Compton
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
Syf jak prowokacja niech odbije od nas, basta
Z mego miasta dla tych ludzi towar, który się nie nudzi
Więc przestań się łudzić, że już o mnie nie usłyszysz
To rap z siłą przebicia, nie do pobicia
W rapie tym mam kibica to ulica, to klub
Zawistnym knebel w dziób, za mych ludzi wielki buch
Lufa wytrawnego trunku co rozgrzeje twój brzuch
I kto jest tu? Tę odpowiedź znasz od dawna
W chuj rap petarda z SLU gangu wariat
I rzeczywistość twarda, w tekstach te suche relacje
Które wiernego słuchacza wprowadzą dzisiaj w akcję
Rap moją religią, na jej tle wojny nie będzie
To jednak uprzedzam przypierdolę swoją kwestię
Ryja wydrę na tracku aż się posra
Ten co na freestyle'u nie potrafi mi sprostać
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
P do N i kreska, oto biznes i domieszka
Właśnie tutaj mieszkam, grać rap to dla mnie pestka
Po siedemnastej mamy transfer za miastem
Bagaż nielegalny? To dla mnie bułka z masłem
Czuję się z tym dobrze i żebym tylko mógł
Rozpierdolić wszystkich kiepskich jak solowo Big Shoot
Uuu, jak gorąco, wszystkie cioty sie marszczą
Czy żal mi skurwysynów? Człowieku nie bardzo
Dobrym stylem wciąż gardzą, więc pierdolę ich, proste
Z rapem wyrosłem, lecz z rapu nie wyrosnę
Rap narkotykiem, ja od tego nie odwykłem
Ćpaj to zanim zniknę i zanim ty znikniesz
Miasto huczy od plotek, a ja nie dementuję
Bo życia nie żałuję, na drzewo spadać szuje
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
Trzecia szesnastka, na szesnastkach nie flaszka
Chromowane felgi, to zwycięstwo nie porażka
Daj, daj mi to, jak Branigan The Carlito
Mam swe zasady, na trackach zasad ślady
Proste układy znane nam od wielu lat
Mam swój świat pełen wad, pełen zalet i strat
Rapowy fach, z którym wjeżdżam na piedestał
Ty żebyś się nie zesrał, masz połamane krzesła
I nie jest wszystko jebnąć azjatycką piękność
Hip-hop honey z nimi cierpieć na bezsenność
To daje pewność, rap, poczucie bezpieczeństwa
Nawet, gdy na trackach tych skurwieli wszystkich besztam
Rap z nim od dziecka, a komercja zdradziecka
Niech z mej ulicy spieprza, ty nie znajdziesz tu szczęścia
Bieda nieciekawa? Wegetacja? Ja znam to
Rozpierdolę wszystkich kiepskich jak Tim Dog rozjebał Compton
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
⏱️ Synced Lyrics
[00:01.94] To nałóg, to pasja, ma racja, styl, akcja
[00:04.98] Syf jak prowokacja niech odbije od nas, basta
[00:07.45] Z mego miasta dla tych ludzi towar, który się nie nudzi
[00:10.19] Więc przestań się łudzić, że już o mnie nie usłyszysz
[00:13.02] To rap z siłą przebicia, nie do pobicia
[00:15.78] W rapie tym mam kibica to ulica, to klub
[00:18.63] Zawistnym knebel w dziób, za mych ludzi wielki buch
[00:21.28] Lufa wytrawnego trunku co rozgrzeje twój brzuch
[00:24.75] I kto jest tu? Tę odpowiedź znasz od dawna
[00:27.03] W chuj rap petarda z SLU gangu wariat
[00:29.97] I rzeczywistość twarda, w tekstach te suche relacje
[00:32.57] Które wiernego słuchacza wprowadzą dzisiaj w akcję
[00:35.65] Rap moją religią, na jej tle wojny nie będzie
[00:38.46] To jednak uprzedzam przypierdolę swoją kwestię
[00:41.16] Ryja wydrę na tracku aż się posra
[00:43.85] Ten co na freestyle'u nie potrafi mi sprostać
[00:46.56] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[00:49.32] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[00:52.19] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[00:55.13] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[00:57.95] P do N i kreska, oto biznes i domieszka
[01:00.84] Właśnie tutaj mieszkam, grać rap to dla mnie pestka
[01:03.88] Po siedemnastej mamy transfer za miastem
[01:06.33] Bagaż nielegalny? To dla mnie bułka z masłem
[01:09.22] Czuję się z tym dobrze i żebym tylko mógł
[01:11.74] Rozpierdolić wszystkich kiepskich jak solowo Big Shoot
[01:14.40] Uuu, jak gorąco, wszystkie cioty sie marszczą
[01:17.58] Czy żal mi skurwysynów? Człowieku nie bardzo
[01:20.07] Dobrym stylem wciąż gardzą, więc pierdolę ich, proste
[01:22.92] Z rapem wyrosłem, lecz z rapu nie wyrosnę
[01:25.83] Rap narkotykiem, ja od tego nie odwykłem
[01:28.32] Ćpaj to zanim zniknę i zanim ty znikniesz
[01:31.11] Miasto huczy od plotek, a ja nie dementuję
[01:33.89] Bo życia nie żałuję, na drzewo spadać szuje
[01:36.71] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[01:39.73] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[01:42.37] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[01:45.45] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[01:48.22] Trzecia szesnastka, na szesnastkach nie flaszka
[01:50.92] Chromowane felgi, to zwycięstwo nie porażka
[01:53.38] Daj, daj mi to, jak Branigan The Carlito
[01:56.59] Mam swe zasady, na trackach zasad ślady
[01:59.30] Proste układy znane nam od wielu lat
[02:01.73] Mam swój świat pełen wad, pełen zalet i strat
[02:05.16] Rapowy fach, z którym wjeżdżam na piedestał
[02:07.66] Ty żebyś się nie zesrał, masz połamane krzesła
[02:10.59] I nie jest wszystko jebnąć azjatycką piękność
[02:13.32] Hip-hop honey z nimi cierpieć na bezsenność
[02:16.38] To daje pewność, rap, poczucie bezpieczeństwa
[02:19.08] Nawet, gdy na trackach tych skurwieli wszystkich besztam
[02:21.76] Rap z nim od dziecka, a komercja zdradziecka
[02:24.23] Niech z mej ulicy spieprza, ty nie znajdziesz tu szczęścia
[02:27.14] Bieda nieciekawa? Wegetacja? Ja znam to
[02:29.94] Rozpierdolę wszystkich kiepskich jak Tim Dog rozjebał Compton
[02:32.68] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[02:35.55] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[02:38.19] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[02:41.38] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[02:43.83] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[02:46.66] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[02:49.41] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[02:52.07] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[02:55.79]
[00:04.98] Syf jak prowokacja niech odbije od nas, basta
[00:07.45] Z mego miasta dla tych ludzi towar, który się nie nudzi
[00:10.19] Więc przestań się łudzić, że już o mnie nie usłyszysz
[00:13.02] To rap z siłą przebicia, nie do pobicia
[00:15.78] W rapie tym mam kibica to ulica, to klub
[00:18.63] Zawistnym knebel w dziób, za mych ludzi wielki buch
[00:21.28] Lufa wytrawnego trunku co rozgrzeje twój brzuch
[00:24.75] I kto jest tu? Tę odpowiedź znasz od dawna
[00:27.03] W chuj rap petarda z SLU gangu wariat
[00:29.97] I rzeczywistość twarda, w tekstach te suche relacje
[00:32.57] Które wiernego słuchacza wprowadzą dzisiaj w akcję
[00:35.65] Rap moją religią, na jej tle wojny nie będzie
[00:38.46] To jednak uprzedzam przypierdolę swoją kwestię
[00:41.16] Ryja wydrę na tracku aż się posra
[00:43.85] Ten co na freestyle'u nie potrafi mi sprostać
[00:46.56] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[00:49.32] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[00:52.19] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[00:55.13] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[00:57.95] P do N i kreska, oto biznes i domieszka
[01:00.84] Właśnie tutaj mieszkam, grać rap to dla mnie pestka
[01:03.88] Po siedemnastej mamy transfer za miastem
[01:06.33] Bagaż nielegalny? To dla mnie bułka z masłem
[01:09.22] Czuję się z tym dobrze i żebym tylko mógł
[01:11.74] Rozpierdolić wszystkich kiepskich jak solowo Big Shoot
[01:14.40] Uuu, jak gorąco, wszystkie cioty sie marszczą
[01:17.58] Czy żal mi skurwysynów? Człowieku nie bardzo
[01:20.07] Dobrym stylem wciąż gardzą, więc pierdolę ich, proste
[01:22.92] Z rapem wyrosłem, lecz z rapu nie wyrosnę
[01:25.83] Rap narkotykiem, ja od tego nie odwykłem
[01:28.32] Ćpaj to zanim zniknę i zanim ty znikniesz
[01:31.11] Miasto huczy od plotek, a ja nie dementuję
[01:33.89] Bo życia nie żałuję, na drzewo spadać szuje
[01:36.71] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[01:39.73] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[01:42.37] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[01:45.45] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[01:48.22] Trzecia szesnastka, na szesnastkach nie flaszka
[01:50.92] Chromowane felgi, to zwycięstwo nie porażka
[01:53.38] Daj, daj mi to, jak Branigan The Carlito
[01:56.59] Mam swe zasady, na trackach zasad ślady
[01:59.30] Proste układy znane nam od wielu lat
[02:01.73] Mam swój świat pełen wad, pełen zalet i strat
[02:05.16] Rapowy fach, z którym wjeżdżam na piedestał
[02:07.66] Ty żebyś się nie zesrał, masz połamane krzesła
[02:10.59] I nie jest wszystko jebnąć azjatycką piękność
[02:13.32] Hip-hop honey z nimi cierpieć na bezsenność
[02:16.38] To daje pewność, rap, poczucie bezpieczeństwa
[02:19.08] Nawet, gdy na trackach tych skurwieli wszystkich besztam
[02:21.76] Rap z nim od dziecka, a komercja zdradziecka
[02:24.23] Niech z mej ulicy spieprza, ty nie znajdziesz tu szczęścia
[02:27.14] Bieda nieciekawa? Wegetacja? Ja znam to
[02:29.94] Rozpierdolę wszystkich kiepskich jak Tim Dog rozjebał Compton
[02:32.68] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[02:35.55] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[02:38.19] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[02:41.38] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[02:43.83] To mój rap skurwysynu, rap jest moją kokainą
[02:46.66] Niech wszyscy to rozkminią, za ten rap wciąż nas winią
[02:49.41] Koniak nie tanie wino, tak to idzie, to ulice
[02:52.07] Wszyscy nas słyszycie i znów z rapem na szczycie
[02:55.79]