Autobiografia
🎵 1705 characters
⏱️ 4:35 duration
🆔 ID: 5070714
📜 Lyrics
Miałem dzięsieć lat
Gdy usłyszał o nim świat
W mej piwnicy był nasz klub
Kumpel radio zniósł
Usłyszałem "Blue Suede Shoes"
I nie mogłem w nocy spać
Wiatr odnowy wiał
Darowano reszty kar
Znów się można było śmiać
W kawiarniany gwar
Jak tornado Jazz sie wdarł
I ja też, chciałem grać
Ojciec, Bóg wie gdzie
Martenowski stawiał piec
Mnie paznokieć z palca zszedł
Z gryfu został wiór
Grałem milion różnych bzdur
I poznalem co to seks
Pocztówkowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary jeans
A w sobotnią noc
Był Luksemburg, chata, szkło
Jakże się, chciało żyć!
Było nas trzech
W każdym z nas inna krew
Ale jeden przyświecał nam cel
Za kilka lat
Mieć u stóp cały świat
Wszystkiego w bród
Alpagi łyk
I dyskusje po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch
Ktoś dostał w nos
To popłakał się ktoś
Coś działo sie
Poróżniła nas
Za jej Poli Raksy twarz
Każdy by się zabić dał
W pewną letnią noc
Gdzieś na dach wyniosłem koc
I dostałem to, com chciał
Powiedziała mi
Że kłopoty mogą być
Ja jej, że egzamin mam
Odkręciła gaz
Nie zapukał nikt na czas
Znów jak pies, byłem sam
Stu różnych ról
Czym ugasić mój ból
Nauczyło mnie życie jak nikt
W wyrku na wznak
Przechlapalem swój czas
Najlepszy czas
W knajpie dla braw
Klezmer kazał mi grać
Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd
Pewnego dnia
Zrozumiałem, że ja
Nie umiem nic
Słuchaj mnie tam!
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się wielki mój sen
Tysięczny tłum
Spija słowa z mych ust
Kochają mnie
W hotelu fan mówi:
"Na taśmie mam
To, jak w gardłach im rodzi się śpiew"
Otwieram drzwi
I nie mówię już nic
Do czterech ścian
Gdy usłyszał o nim świat
W mej piwnicy był nasz klub
Kumpel radio zniósł
Usłyszałem "Blue Suede Shoes"
I nie mogłem w nocy spać
Wiatr odnowy wiał
Darowano reszty kar
Znów się można było śmiać
W kawiarniany gwar
Jak tornado Jazz sie wdarł
I ja też, chciałem grać
Ojciec, Bóg wie gdzie
Martenowski stawiał piec
Mnie paznokieć z palca zszedł
Z gryfu został wiór
Grałem milion różnych bzdur
I poznalem co to seks
Pocztówkowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary jeans
A w sobotnią noc
Był Luksemburg, chata, szkło
Jakże się, chciało żyć!
Było nas trzech
W każdym z nas inna krew
Ale jeden przyświecał nam cel
Za kilka lat
Mieć u stóp cały świat
Wszystkiego w bród
Alpagi łyk
I dyskusje po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch
Ktoś dostał w nos
To popłakał się ktoś
Coś działo sie
Poróżniła nas
Za jej Poli Raksy twarz
Każdy by się zabić dał
W pewną letnią noc
Gdzieś na dach wyniosłem koc
I dostałem to, com chciał
Powiedziała mi
Że kłopoty mogą być
Ja jej, że egzamin mam
Odkręciła gaz
Nie zapukał nikt na czas
Znów jak pies, byłem sam
Stu różnych ról
Czym ugasić mój ból
Nauczyło mnie życie jak nikt
W wyrku na wznak
Przechlapalem swój czas
Najlepszy czas
W knajpie dla braw
Klezmer kazał mi grać
Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd
Pewnego dnia
Zrozumiałem, że ja
Nie umiem nic
Słuchaj mnie tam!
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się wielki mój sen
Tysięczny tłum
Spija słowa z mych ust
Kochają mnie
W hotelu fan mówi:
"Na taśmie mam
To, jak w gardłach im rodzi się śpiew"
Otwieram drzwi
I nie mówię już nic
Do czterech ścian
⏱️ Synced Lyrics
[00:17.03] Miałem dzięsieć lat
[00:19.72] Gdy usłyszał o nim świat
[00:21.84] W mej piwnicy był nasz klub
[00:26.22] Kumpel radio zniósł
[00:28.24] Usłyszałem "Blue Suede Shoes"
[00:30.59] I nie mogłem w nocy spać
[00:34.80] Wiatr odnowy wiał
[00:37.09] Darowano reszty kar
[00:39.08] Znów się można było śmiać
[00:43.15] W kawiarniany gwar
[00:45.34] Jak tornado Jazz sie wdarł
[00:47.79] I ja też, chciałem grać
[00:55.64]
[01:00.54] Ojciec, Bóg wie gdzie
[01:02.91] Martenowski stawiał piec
[01:05.19] Mnie paznokieć z palca zszedł
[01:09.45] Z gryfu został wiór
[01:11.62] Grałem milion różnych bzdur
[01:13.72] I poznalem co to seks
[01:18.04] Pocztówkowy szał
[01:20.08] Każdy z nas ich pięćset miał
[01:22.24] Zamiast nowej pary jeans
[01:26.59] A w sobotnią noc
[01:28.55] Był Luksemburg, chata, szkło
[01:30.75] Jakże się, chciało żyć!
[01:38.58]
[01:44.89] Było nas trzech
[01:46.10] W każdym z nas inna krew
[01:48.55] Ale jeden przyświecał nam cel
[01:52.95] Za kilka lat
[01:54.61] Mieć u stóp cały świat
[01:57.14] Wszystkiego w bród
[02:01.77] Alpagi łyk
[02:02.86] I dyskusje po świt
[02:05.25] Niecierpliwy w nas ciskał się duch
[02:09.90] Ktoś dostał w nos
[02:11.56] To popłakał się ktoś
[02:14.01] Coś działo sie
[02:17.29]
[02:34.30] Poróżniła nas
[02:36.87] Za jej Poli Raksy twarz
[02:39.38] Każdy by się zabić dał
[02:43.47] W pewną letnią noc
[02:45.53] Gdzieś na dach wyniosłem koc
[02:47.72] I dostałem to, com chciał
[02:52.07] Powiedziała mi
[02:54.07] Że kłopoty mogą być
[02:56.14] Ja jej, że egzamin mam
[03:00.57] Odkręciła gaz
[03:02.61] Nie zapukał nikt na czas
[03:04.76] Znów jak pies, byłem sam
[03:13.38] Stu różnych ról
[03:15.07] Czym ugasić mój ból
[03:17.25] Nauczyło mnie życie jak nikt
[03:21.94] W wyrku na wznak
[03:23.74] Przechlapalem swój czas
[03:26.40] Najlepszy czas
[03:30.49] W knajpie dla braw
[03:32.15] Klezmer kazał mi grać
[03:34.49] Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd
[03:39.24] Pewnego dnia
[03:40.59] Zrozumiałem, że ja
[03:43.22] Nie umiem nic
[03:47.17] Słuchaj mnie tam!
[03:49.05] Pokonałem się sam
[03:51.07] Oto wyśnił się wielki mój sen
[03:55.92] Tysięczny tłum
[03:57.25] Spija słowa z mych ust
[04:00.14] Kochają mnie
[04:04.02] W hotelu fan mówi:
[04:06.25] "Na taśmie mam
[04:07.91] To, jak w gardłach im rodzi się śpiew"
[04:12.70] Otwieram drzwi
[04:14.31] I nie mówię już nic
[04:16.82] Do czterech ścian
[04:18.03]
[00:19.72] Gdy usłyszał o nim świat
[00:21.84] W mej piwnicy był nasz klub
[00:26.22] Kumpel radio zniósł
[00:28.24] Usłyszałem "Blue Suede Shoes"
[00:30.59] I nie mogłem w nocy spać
[00:34.80] Wiatr odnowy wiał
[00:37.09] Darowano reszty kar
[00:39.08] Znów się można było śmiać
[00:43.15] W kawiarniany gwar
[00:45.34] Jak tornado Jazz sie wdarł
[00:47.79] I ja też, chciałem grać
[00:55.64]
[01:00.54] Ojciec, Bóg wie gdzie
[01:02.91] Martenowski stawiał piec
[01:05.19] Mnie paznokieć z palca zszedł
[01:09.45] Z gryfu został wiór
[01:11.62] Grałem milion różnych bzdur
[01:13.72] I poznalem co to seks
[01:18.04] Pocztówkowy szał
[01:20.08] Każdy z nas ich pięćset miał
[01:22.24] Zamiast nowej pary jeans
[01:26.59] A w sobotnią noc
[01:28.55] Był Luksemburg, chata, szkło
[01:30.75] Jakże się, chciało żyć!
[01:38.58]
[01:44.89] Było nas trzech
[01:46.10] W każdym z nas inna krew
[01:48.55] Ale jeden przyświecał nam cel
[01:52.95] Za kilka lat
[01:54.61] Mieć u stóp cały świat
[01:57.14] Wszystkiego w bród
[02:01.77] Alpagi łyk
[02:02.86] I dyskusje po świt
[02:05.25] Niecierpliwy w nas ciskał się duch
[02:09.90] Ktoś dostał w nos
[02:11.56] To popłakał się ktoś
[02:14.01] Coś działo sie
[02:17.29]
[02:34.30] Poróżniła nas
[02:36.87] Za jej Poli Raksy twarz
[02:39.38] Każdy by się zabić dał
[02:43.47] W pewną letnią noc
[02:45.53] Gdzieś na dach wyniosłem koc
[02:47.72] I dostałem to, com chciał
[02:52.07] Powiedziała mi
[02:54.07] Że kłopoty mogą być
[02:56.14] Ja jej, że egzamin mam
[03:00.57] Odkręciła gaz
[03:02.61] Nie zapukał nikt na czas
[03:04.76] Znów jak pies, byłem sam
[03:13.38] Stu różnych ról
[03:15.07] Czym ugasić mój ból
[03:17.25] Nauczyło mnie życie jak nikt
[03:21.94] W wyrku na wznak
[03:23.74] Przechlapalem swój czas
[03:26.40] Najlepszy czas
[03:30.49] W knajpie dla braw
[03:32.15] Klezmer kazał mi grać
[03:34.49] Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd
[03:39.24] Pewnego dnia
[03:40.59] Zrozumiałem, że ja
[03:43.22] Nie umiem nic
[03:47.17] Słuchaj mnie tam!
[03:49.05] Pokonałem się sam
[03:51.07] Oto wyśnił się wielki mój sen
[03:55.92] Tysięczny tłum
[03:57.25] Spija słowa z mych ust
[04:00.14] Kochają mnie
[04:04.02] W hotelu fan mówi:
[04:06.25] "Na taśmie mam
[04:07.91] To, jak w gardłach im rodzi się śpiew"
[04:12.70] Otwieram drzwi
[04:14.31] I nie mówię już nic
[04:16.82] Do czterech ścian
[04:18.03]