Hymn Wieczorow Miejskich
🎵 1700 characters
⏱️ 4:10 duration
🆔 ID: 5080356
📜 Lyrics
Miasto tańczy drżącego kankana
W barwnym mleku świateł rozproszone
Dyszy niebo, jak zgaszony dywan
Niebo, jak zgaszony dywan
Namarszczony z flandryjskich koronek
Namarszczony z flandryjskich koronek
Asfalt ślisko ucieka
Przed światłem w łuk
Asfalt ślisko ucieka
Przed światłem w łuk
Można bardzo głośno mówić
Można bardzo cicho krzyczeć
Można bardzo głośno krzyczeć
Można bardzo cicho mówić
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
W skośny stół z matowej czerni
Księżyc wylał płytką rzeką
Szumią ciszą w szklany werniks
Gwiazdy spadłe niedaleko
W gęstej nocy jak w akwarium
Płyną długie, śliskie ryby
Uliczkami gęstych podwórz
Szyby szorstką łuską wybić
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
Gładzi zwilgłe srebrem ściany
Płynnych łysków miękki natłok
I na stole rozślizganym
I na stole rozślizganym
Czarny piesek gryzie światło
Czarny piesek gryzie światło
Czarny piesek
Czarny piesek
W barwnym mleku świateł rozproszone
Dyszy niebo, jak zgaszony dywan
Niebo, jak zgaszony dywan
Namarszczony z flandryjskich koronek
Namarszczony z flandryjskich koronek
Asfalt ślisko ucieka
Przed światłem w łuk
Asfalt ślisko ucieka
Przed światłem w łuk
Można bardzo głośno mówić
Można bardzo cicho krzyczeć
Można bardzo głośno krzyczeć
Można bardzo cicho mówić
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
W skośny stół z matowej czerni
Księżyc wylał płytką rzeką
Szumią ciszą w szklany werniks
Gwiazdy spadłe niedaleko
W gęstej nocy jak w akwarium
Płyną długie, śliskie ryby
Uliczkami gęstych podwórz
Szyby szorstką łuską wybić
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Latarniami miasto zgasi gwiazdy
I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Sam zostanę na czarnym asfalcie
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
Balansując krawędzią chodnika
Gładzi zwilgłe srebrem ściany
Płynnych łysków miękki natłok
I na stole rozślizganym
I na stole rozślizganym
Czarny piesek gryzie światło
Czarny piesek gryzie światło
Czarny piesek
Czarny piesek
⏱️ Synced Lyrics
[00:03.65] Miasto tańczy drżącego kankana
[00:09.69] W barwnym mleku świateł rozproszone
[00:14.14] Dyszy niebo, jak zgaszony dywan
[00:17.20] Niebo, jak zgaszony dywan
[00:19.37] Namarszczony z flandryjskich koronek
[00:21.59] Namarszczony z flandryjskich koronek
[00:32.29] Asfalt ślisko ucieka
[00:34.61] Przed światłem w łuk
[00:37.54] Asfalt ślisko ucieka
[00:40.37] Przed światłem w łuk
[00:44.47] Można bardzo głośno mówić
[00:45.46] Można bardzo cicho krzyczeć
[00:46.92] Można bardzo głośno krzyczeć
[00:48.45] Można bardzo cicho mówić
[01:05.33] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[01:08.08] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[01:10.81] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[01:13.86] Balansując krawędzią chodnika
[01:19.18] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[01:21.64] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[01:24.69] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[01:27.66] Balansując krawędzią chodnika
[01:30.46] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[01:33.42] Balansując krawędzią chodnika
[01:36.39] Balansując krawędzią chodnika
[01:39.18] Balansując krawędzią chodnika
[02:11.19] W skośny stół z matowej czerni
[02:13.92] Księżyc wylał płytką rzeką
[02:16.90] Szumią ciszą w szklany werniks
[02:19.93] Gwiazdy spadłe niedaleko
[02:23.10] W gęstej nocy jak w akwarium
[02:24.87] Płyną długie, śliskie ryby
[02:26.02] Uliczkami gęstych podwórz
[02:27.74] Szyby szorstką łuską wybić
[02:44.66] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[02:47.20] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[02:50.22] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[02:53.24] Balansując krawędzią chodnika
[02:58.11] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[03:00.64] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[03:03.63] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[03:06.68] Balansując krawędzią chodnika
[03:09.81] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[03:12.84] Balansując krawędzią chodnika
[03:15.82] Balansując krawędzią chodnika
[03:18.64] Balansując krawędzią chodnika
[03:27.92] Gładzi zwilgłe srebrem ściany
[03:34.35] Płynnych łysków miękki natłok
[03:40.38] I na stole rozślizganym
[03:42.50] I na stole rozślizganym
[03:44.88] Czarny piesek gryzie światło
[03:47.89] Czarny piesek gryzie światło
[03:50.16] Czarny piesek
[03:51.84] Czarny piesek
[03:54.50]
[00:09.69] W barwnym mleku świateł rozproszone
[00:14.14] Dyszy niebo, jak zgaszony dywan
[00:17.20] Niebo, jak zgaszony dywan
[00:19.37] Namarszczony z flandryjskich koronek
[00:21.59] Namarszczony z flandryjskich koronek
[00:32.29] Asfalt ślisko ucieka
[00:34.61] Przed światłem w łuk
[00:37.54] Asfalt ślisko ucieka
[00:40.37] Przed światłem w łuk
[00:44.47] Można bardzo głośno mówić
[00:45.46] Można bardzo cicho krzyczeć
[00:46.92] Można bardzo głośno krzyczeć
[00:48.45] Można bardzo cicho mówić
[01:05.33] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[01:08.08] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[01:10.81] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[01:13.86] Balansując krawędzią chodnika
[01:19.18] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[01:21.64] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[01:24.69] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[01:27.66] Balansując krawędzią chodnika
[01:30.46] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[01:33.42] Balansując krawędzią chodnika
[01:36.39] Balansując krawędzią chodnika
[01:39.18] Balansując krawędzią chodnika
[02:11.19] W skośny stół z matowej czerni
[02:13.92] Księżyc wylał płytką rzeką
[02:16.90] Szumią ciszą w szklany werniks
[02:19.93] Gwiazdy spadłe niedaleko
[02:23.10] W gęstej nocy jak w akwarium
[02:24.87] Płyną długie, śliskie ryby
[02:26.02] Uliczkami gęstych podwórz
[02:27.74] Szyby szorstką łuską wybić
[02:44.66] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[02:47.20] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[02:50.22] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[02:53.24] Balansując krawędzią chodnika
[02:58.11] Latarniami miasto zgasi gwiazdy
[03:00.64] I dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
[03:03.63] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[03:06.68] Balansując krawędzią chodnika
[03:09.81] Sam zostanę na czarnym asfalcie
[03:12.84] Balansując krawędzią chodnika
[03:15.82] Balansując krawędzią chodnika
[03:18.64] Balansując krawędzią chodnika
[03:27.92] Gładzi zwilgłe srebrem ściany
[03:34.35] Płynnych łysków miękki natłok
[03:40.38] I na stole rozślizganym
[03:42.50] I na stole rozślizganym
[03:44.88] Czarny piesek gryzie światło
[03:47.89] Czarny piesek gryzie światło
[03:50.16] Czarny piesek
[03:51.84] Czarny piesek
[03:54.50]