Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Łańcuch III: Korpo

👤 Taco Hemingway feat. Artur Rojek 🎼 Jarmark ⏱️ 2:26
🎵 1292 characters
⏱️ 2:26 duration
🆔 ID: 5081084

📜 Lyrics

(Oni są niemili, bo to...)
Ja jestem niemiły, bo to...)
(Ty jesteś niemiła, bo to...) Łańcuch
(Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to...) Łańcuch

Łańcuch, część trzecia: Korporacja

Grzegorz ma nastrój nabuzowany
Grzegorz ma krawat poluzowany
Do tego szef na mailu go nęka
Bo w korporacji znowu są zmiany
Każą mu znacznie okroić kadry
To wyniki najnowszej matmy
"Ty masz tak miły charakter, Grzesiu
Nikt tak miło nie zwolni, jak Ty"
Mawiał "nikogo nie zwalniam"
Nawet jak sam mam cierpieć i pościć, ale
Ludzie to jednak ohyda
Chyba za dużo jest we mnie miłości, skoro
Byle taksówkarz mnie wyśmiał, dość już
Dosyć tej głupiej litości
Panie Antoni, szef sprzedaży tu Pana na słówko prosi
"Panie Antoni, do mojego biura pozwól
Jak dobrze wie Pan mamy w firmie cięcie kosztów
Pan starej daty - czas już się pożegnać w końcu
Ale przynajmniej wróci wcześnie Pan do domciu (nie?)"
Antoni, lat 58, pełen oldschool
Pijąc z sąsiadem flaszkę skarży stale się na los swój
Ale sąsiada szwagier przecież biznes ma przy dworcu
Resztę historii znacie - rano zatrudnił się w kiosku

Patrz mi w twarz, zanim znikną
Moje oczy bez głębi, wstawić możesz w nie wszystko
To jak wiatr, szkło w palcach
Ludzie mnie bolą, mdli mnie od kłamstwa

⏱️ Synced Lyrics

[00:06.54] (Oni są niemili, bo to...)
[00:11.10] Ja jestem niemiły, bo to...)
[00:13.10] (Ty jesteś niemiła, bo to...) Łańcuch
[00:14.81] (Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to...) Łańcuch
[00:26.82] Łańcuch, część trzecia: Korporacja
[00:32.94] Grzegorz ma nastrój nabuzowany
[00:34.79] Grzegorz ma krawat poluzowany
[00:36.78] Do tego szef na mailu go nęka
[00:38.77] Bo w korporacji znowu są zmiany
[00:40.95] Każą mu znacznie okroić kadry
[00:42.90] To wyniki najnowszej matmy
[00:45.13] "Ty masz tak miły charakter, Grzesiu
[00:47.04] Nikt tak miło nie zwolni, jak Ty"
[00:49.36] Mawiał "nikogo nie zwalniam"
[00:51.29] Nawet jak sam mam cierpieć i pościć, ale
[00:53.68] Ludzie to jednak ohyda
[00:55.20] Chyba za dużo jest we mnie miłości, skoro
[00:57.79] Byle taksówkarz mnie wyśmiał, dość już
[00:59.96] Dosyć tej głupiej litości
[01:01.44] Panie Antoni, szef sprzedaży tu Pana na słówko prosi
[01:05.79] "Panie Antoni, do mojego biura pozwól
[01:09.29] Jak dobrze wie Pan mamy w firmie cięcie kosztów
[01:13.73] Pan starej daty - czas już się pożegnać w końcu
[01:17.80] Ale przynajmniej wróci wcześnie Pan do domciu (nie?)"
[01:22.76] Antoni, lat 58, pełen oldschool
[01:26.19] Pijąc z sąsiadem flaszkę skarży stale się na los swój
[01:29.87] Ale sąsiada szwagier przecież biznes ma przy dworcu
[01:33.99] Resztę historii znacie - rano zatrudnił się w kiosku
[01:48.44] Patrz mi w twarz, zanim znikną
[01:56.00] Moje oczy bez głębi, wstawić możesz w nie wszystko
[02:04.31] To jak wiatr, szkło w palcach
[02:11.99] Ludzie mnie bolą, mdli mnie od kłamstwa
[02:19.51]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings