Niebieski Młyn
🎵 1693 characters
⏱️ 2:55 duration
🆔 ID: 5081885
📜 Lyrics
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Nad głową dzieje się niebieski młyn
Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
Każda barwa zaczyna się od bieli zim
Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń
Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem
Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń
Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem
Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Nad głową dzieje się niebieski młyn
Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
Każda barwa zaczyna się od bieli zim
Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Nad głową dzieje się niebieski młyn
Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
Każda barwa zaczyna się od bieli zim
Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń
Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem
Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń
Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem
Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Noc rozstrzępiona wronami umyka
Przed coraz wyższą trawą poświtania
By nazwać światło nie trzeba języka
Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
Nad głową dzieje się niebieski młyn
Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
Każda barwa zaczyna się od bieli zim
Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
⏱️ Synced Lyrics
[00:03.57] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[00:06.37] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[00:09.34] By nazwać światło nie trzeba języka
[00:12.20] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[00:15.23] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[00:17.81] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[00:21.03] By nazwać światło nie trzeba języka
[00:23.74] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[00:26.65] Nad głową dzieje się niebieski młyn
[00:29.54] Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
[00:33.81] Każda barwa zaczyna się od bieli zim
[00:36.67] Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
[00:40.99] Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
[00:43.87] Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
[00:47.79] Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
[00:50.88] Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
[00:57.05] Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń
[01:01.88] Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem
[01:06.84] Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń
[01:13.02] Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem
[01:18.63] Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
[01:24.28] Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
[01:29.87] Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
[01:35.44] Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
[01:41.87] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[01:44.25] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[01:47.14] By nazwać światło nie trzeba języka
[01:49.70] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[01:52.37] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[01:55.01] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[01:57.97] By nazwać światło nie trzeba języka
[02:00.63] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[02:03.58] Nad głową dzieje się niebieski młyn
[02:06.21] Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
[02:10.25] Każda barwa zaczyna się od bieli zim
[02:13.23] Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
[02:17.22] Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
[02:19.97] Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
[02:23.96] Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
[02:26.85] Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
[02:30.82]
[00:06.37] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[00:09.34] By nazwać światło nie trzeba języka
[00:12.20] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[00:15.23] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[00:17.81] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[00:21.03] By nazwać światło nie trzeba języka
[00:23.74] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[00:26.65] Nad głową dzieje się niebieski młyn
[00:29.54] Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
[00:33.81] Każda barwa zaczyna się od bieli zim
[00:36.67] Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
[00:40.99] Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
[00:43.87] Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
[00:47.79] Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
[00:50.88] Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
[00:57.05] Kiedyś gałąź ugięta oznaczała broń
[01:01.88] Dziś pod wiatrem się chyli tylko albo ptakiem
[01:06.84] Pięść ściśnięta powoli odkształca się w dłoń
[01:13.02] Nóż staje się narzędziem a chorągiew znakiem
[01:18.63] Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
[01:24.28] Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
[01:29.87] Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
[01:35.44] Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
[01:41.87] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[01:44.25] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[01:47.14] By nazwać światło nie trzeba języka
[01:49.70] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[01:52.37] Noc rozstrzępiona wronami umyka
[01:55.01] Przed coraz wyższą trawą poświtania
[01:57.97] By nazwać światło nie trzeba języka
[02:00.63] Wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać
[02:03.58] Nad głową dzieje się niebieski młyn
[02:06.21] Karmi nas chlebem światła i snu ciemnym miodem
[02:10.25] Każda barwa zaczyna się od bieli zim
[02:13.23] Każde ciepło na ziemi poprzedzone chłodem
[02:17.22] Nasze domy nad brzegiem porywistych rzek
[02:19.97] Nasze drogi w pobliżu arsenałów broni
[02:23.96] Naprzemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek
[02:26.85] Coraz wyżej jesteśmy głową w nieboskłonie
[02:30.82]