Łańcuch I: Kiosk
🎵 1492 characters
⏱️ 2:22 duration
🆔 ID: 5627542
📜 Lyrics
Oni są niemili, bo to—
Ja jestem niemiły, bo to—
Ty jesteś niemiła, bo to... łańcuch
Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to... łańcuch
Łańcuch, część pierwsza: Kiosk
Młodzieniec staje przy kiosku
Kiosk był sytuowany przy dworcu
Graffiti blade na słońcu pokrywa zgniło zielonkawy korpus
Opowiem Panom, Paniom, Państwu
O tym jak zacząć zdarzeń łańcuch
Czy to w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku
Efekt motyla w wartkim tańcu
(Ma pan dziś może) Odpowiedź: nie mam
Kioskarz ma dosyć tego pokolenia
W starej robocie miał złe doświadczenia
Student odchodzi bo czeka robota w podziemiach
Z samego rana ta potwarz
Czemu mnie rzucił na ołtarz kioskarz?
Oh, ta podła Polska, drżyjcie klienci sieciówki Oskar
Minute po drugiej rozjuszony student uzupełnia butle z ketchupem
Nagle przeklęta klientka zaczyna go nękać - czy w tej bułeczce jest gluten?
Na nim ten szelmowski uśmiech, taki co ucho lubi łączyć z uchem
Świdruje wzrokiem mówiąc jej wprost, że raczej sałatkę by radził z tym brzuchem
Ona odchodzi z przytupem, Karma Police, OK Computer nucąc
Nagle ochota na wódę, wkrótce pod Carrefoura podjeżdza Uber
Trzy i pół gwiazdki? Ale był blisko, trochę jej wstyd, że popija czystą
I chociaż twierdzi, że nie jest rasistką, nie ufa tym Saszom, nie ufa Dimitrom
Patrz mi w twarz, jest jak kamień
Dla ciebie coś znaczyć, nie znaczy nic dla mnie
Czuję wstręt, znów cię ranię
Nienawiść jest ślepa - tak już zostanie
Ja jestem niemiły, bo to—
Ty jesteś niemiła, bo to... łańcuch
Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to... łańcuch
Łańcuch, część pierwsza: Kiosk
Młodzieniec staje przy kiosku
Kiosk był sytuowany przy dworcu
Graffiti blade na słońcu pokrywa zgniło zielonkawy korpus
Opowiem Panom, Paniom, Państwu
O tym jak zacząć zdarzeń łańcuch
Czy to w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku
Efekt motyla w wartkim tańcu
(Ma pan dziś może) Odpowiedź: nie mam
Kioskarz ma dosyć tego pokolenia
W starej robocie miał złe doświadczenia
Student odchodzi bo czeka robota w podziemiach
Z samego rana ta potwarz
Czemu mnie rzucił na ołtarz kioskarz?
Oh, ta podła Polska, drżyjcie klienci sieciówki Oskar
Minute po drugiej rozjuszony student uzupełnia butle z ketchupem
Nagle przeklęta klientka zaczyna go nękać - czy w tej bułeczce jest gluten?
Na nim ten szelmowski uśmiech, taki co ucho lubi łączyć z uchem
Świdruje wzrokiem mówiąc jej wprost, że raczej sałatkę by radził z tym brzuchem
Ona odchodzi z przytupem, Karma Police, OK Computer nucąc
Nagle ochota na wódę, wkrótce pod Carrefoura podjeżdza Uber
Trzy i pół gwiazdki? Ale był blisko, trochę jej wstyd, że popija czystą
I chociaż twierdzi, że nie jest rasistką, nie ufa tym Saszom, nie ufa Dimitrom
Patrz mi w twarz, jest jak kamień
Dla ciebie coś znaczyć, nie znaczy nic dla mnie
Czuję wstręt, znów cię ranię
Nienawiść jest ślepa - tak już zostanie
⏱️ Synced Lyrics
[00:10.69] Oni są niemili, bo to—
[00:12.27] Ja jestem niemiły, bo to—
[00:13.89] Ty jesteś niemiła, bo to... łańcuch
[00:15.84] Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to... łańcuch
[00:25.70] Łańcuch, część pierwsza: Kiosk
[00:33.52] Młodzieniec staje przy kiosku
[00:35.89] Kiosk był sytuowany przy dworcu
[00:37.41] Graffiti blade na słońcu pokrywa zgniło zielonkawy korpus
[00:41.32] Opowiem Panom, Paniom, Państwu
[00:43.30] O tym jak zacząć zdarzeń łańcuch
[00:45.43] Czy to w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku
[00:47.35] Efekt motyla w wartkim tańcu
[00:49.80] (Ma pan dziś może) Odpowiedź: nie mam
[00:51.52] Kioskarz ma dosyć tego pokolenia
[00:53.42] W starej robocie miał złe doświadczenia
[00:55.55] Student odchodzi bo czeka robota w podziemiach
[00:58.52] Z samego rana ta potwarz
[01:00.36] Czemu mnie rzucił na ołtarz kioskarz?
[01:02.30] Oh, ta podła Polska, drżyjcie klienci sieciówki Oskar
[01:05.99] Minute po drugiej rozjuszony student uzupełnia butle z ketchupem
[01:10.65] Nagle przeklęta klientka zaczyna go nękać - czy w tej bułeczce jest gluten?
[01:14.78] Na nim ten szelmowski uśmiech, taki co ucho lubi łączyć z uchem
[01:18.59] Świdruje wzrokiem mówiąc jej wprost, że raczej sałatkę by radził z tym brzuchem
[01:23.15] Ona odchodzi z przytupem, Karma Police, OK Computer nucąc
[01:27.44] Nagle ochota na wódę, wkrótce pod Carrefoura podjeżdza Uber
[01:30.94] Trzy i pół gwiazdki? Ale był blisko, trochę jej wstyd, że popija czystą
[01:34.94] I chociaż twierdzi, że nie jest rasistką, nie ufa tym Saszom, nie ufa Dimitrom
[01:40.04] Patrz mi w twarz, jest jak kamień
[01:48.58] Dla ciebie coś znaczyć, nie znaczy nic dla mnie
[01:56.84] Czuję wstręt, znów cię ranię
[02:04.41] Nienawiść jest ślepa - tak już zostanie
[02:12.47]
[00:12.27] Ja jestem niemiły, bo to—
[00:13.89] Ty jesteś niemiła, bo to... łańcuch
[00:15.84] Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to... łańcuch
[00:25.70] Łańcuch, część pierwsza: Kiosk
[00:33.52] Młodzieniec staje przy kiosku
[00:35.89] Kiosk był sytuowany przy dworcu
[00:37.41] Graffiti blade na słońcu pokrywa zgniło zielonkawy korpus
[00:41.32] Opowiem Panom, Paniom, Państwu
[00:43.30] O tym jak zacząć zdarzeń łańcuch
[00:45.43] Czy to w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku
[00:47.35] Efekt motyla w wartkim tańcu
[00:49.80] (Ma pan dziś może) Odpowiedź: nie mam
[00:51.52] Kioskarz ma dosyć tego pokolenia
[00:53.42] W starej robocie miał złe doświadczenia
[00:55.55] Student odchodzi bo czeka robota w podziemiach
[00:58.52] Z samego rana ta potwarz
[01:00.36] Czemu mnie rzucił na ołtarz kioskarz?
[01:02.30] Oh, ta podła Polska, drżyjcie klienci sieciówki Oskar
[01:05.99] Minute po drugiej rozjuszony student uzupełnia butle z ketchupem
[01:10.65] Nagle przeklęta klientka zaczyna go nękać - czy w tej bułeczce jest gluten?
[01:14.78] Na nim ten szelmowski uśmiech, taki co ucho lubi łączyć z uchem
[01:18.59] Świdruje wzrokiem mówiąc jej wprost, że raczej sałatkę by radził z tym brzuchem
[01:23.15] Ona odchodzi z przytupem, Karma Police, OK Computer nucąc
[01:27.44] Nagle ochota na wódę, wkrótce pod Carrefoura podjeżdza Uber
[01:30.94] Trzy i pół gwiazdki? Ale był blisko, trochę jej wstyd, że popija czystą
[01:34.94] I chociaż twierdzi, że nie jest rasistką, nie ufa tym Saszom, nie ufa Dimitrom
[01:40.04] Patrz mi w twarz, jest jak kamień
[01:48.58] Dla ciebie coś znaczyć, nie znaczy nic dla mnie
[01:56.84] Czuję wstręt, znów cię ranię
[02:04.41] Nienawiść jest ślepa - tak już zostanie
[02:12.47]