Kapie Szampan
🎵 1959 characters
⏱️ 3:07 duration
🆔 ID: 5755552
📜 Lyrics
Obiecywałem że będę wcześnie
Latam odpalony po tym mieście
W sumie nie wiem ile tu robię, Mimo to myślę o Tobie
Zachodzę w głowę a przy tym wale kolejkę
Najgorzej że bawię się w najlepsze, nie interesuje mnie gdzie jestem
Rano znowu łapie za głowę się, pusta kieszeń i owies
Pije browara na kaca, jakoś to będzie
Od zawsze lubiłem kino, dzisiaj kręcę urwane filmy
Na plecach bagaż doświadczeń, w którym noszę zwijki lub filtry
Ciężko mnie brać na poważnie, nie wezmę się za siebie nigdy
Mimo to jesteś, wpatrzona we mnie jak w obrazek, tak naiwnie
Z mojej skóry zrób pergamin, zanim uciekniemy stąd
Wypisz mi czarno na białym, każdą rację, każdy błąd
Jeszcze damy se popalić, póki co niech płonie joint
Wiecznie młodzi i pijani, kolejna szampańska noc, noc, noc
Kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypłukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Bo kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Chuj z tym, każdy czasem bywa durny
Miłość porywała tłumy, gdy każdy atom był wspólny
Gdy leci "Burial in sea", Meksyk na bani nam mija
Poeta nazwie to: "przyjaźń"
Moeta mrozi się szyja, a nam
Bywa zimno, gdy mówisz że jestem śmieciem
Dzięki za info, mogę się poprawić przecież
Być twoją windą, która zatrzyma się w niebie
Więc nie bądź pizdą
Po pierwsze mam instynkt, że masz duszę artystki
Po drugie twe blizny, nie pasują do tej szminki
Po trzecie te jeansy, po czwarte te szpilki
Po piąte Cię kocham, i żyj z tym
No i za to wypijmy
Kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypłukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Bo kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Latam odpalony po tym mieście
W sumie nie wiem ile tu robię, Mimo to myślę o Tobie
Zachodzę w głowę a przy tym wale kolejkę
Najgorzej że bawię się w najlepsze, nie interesuje mnie gdzie jestem
Rano znowu łapie za głowę się, pusta kieszeń i owies
Pije browara na kaca, jakoś to będzie
Od zawsze lubiłem kino, dzisiaj kręcę urwane filmy
Na plecach bagaż doświadczeń, w którym noszę zwijki lub filtry
Ciężko mnie brać na poważnie, nie wezmę się za siebie nigdy
Mimo to jesteś, wpatrzona we mnie jak w obrazek, tak naiwnie
Z mojej skóry zrób pergamin, zanim uciekniemy stąd
Wypisz mi czarno na białym, każdą rację, każdy błąd
Jeszcze damy se popalić, póki co niech płonie joint
Wiecznie młodzi i pijani, kolejna szampańska noc, noc, noc
Kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypłukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Bo kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Chuj z tym, każdy czasem bywa durny
Miłość porywała tłumy, gdy każdy atom był wspólny
Gdy leci "Burial in sea", Meksyk na bani nam mija
Poeta nazwie to: "przyjaźń"
Moeta mrozi się szyja, a nam
Bywa zimno, gdy mówisz że jestem śmieciem
Dzięki za info, mogę się poprawić przecież
Być twoją windą, która zatrzyma się w niebie
Więc nie bądź pizdą
Po pierwsze mam instynkt, że masz duszę artystki
Po drugie twe blizny, nie pasują do tej szminki
Po trzecie te jeansy, po czwarte te szpilki
Po piąte Cię kocham, i żyj z tym
No i za to wypijmy
Kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypłukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś
Bo kapie szampan, ale nie łzy
Ale nie łzy, wypukują bliskość
Pośród chwil, gdzie ja i Ty
Mieliśmy prawie wszystko, nie widzę nic dziś