Plastikowe kwiaty
🎵 3739 characters
⏱️ 4:55 duration
🆔 ID: 5956802
📜 Lyrics
Chcę, żeby tam kurwa, ludzie wiedzieli (gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz)
I czuli, patrzyli przez okno w księżyc i wiedzieli, o co nam chodzi, wariacie (i to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni)
(Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej)
(Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi)
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
A w końcu wyjdę niby po chleb
I nie zostawię kartki, tylko puste samarki, i nigdy nie odnajdziecie mnie
I zostaną Ci płyty i te jebane lajki, co tylko ciągle więcej ich chcesz
A kiedy zgasną światła i wyłączą Ci Wi-Fi, zostaniesz tylko Ty i Twój sen
O plastikowym świecie, w którym sami żyjecie, a żaden tego nie chce, już nie
Jak te ich sztuczne kwiaty na poprawionych zdjęciach, jesteście piękni tylko we szkle
Ekrany monitorów, nie wychodzimy z domów, błagam, kurwa, ratujcie mnie
I z zewnątrz są tak piękne, a w środku są tak zwiędłe, i chyba to tak samo jak Ty
Te plastikowe kwiaty, z twarzami jak od kalki, Ty żadnej nie rozróżnisz już z nich
Wszystkie są takie same, jakbyś skopiował mamę, i mówię Ci dzień dobry tu dziś
Choć mieszkamy za ścianą, piszę do Ciebie rano, bo kurwa nie możemy wyjść, hej
Dlatego, kiedy wstajesz to albo znów udajesz, i mówisz sobie: "Nie jest źle", hej
I albo się użalasz, albo znów odpierdalasz, i nikt naprawdę nie chce Cię, he
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
A kiedy mi zabraknie już sił i wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność, i czuję jakbym przestał znów żyć
Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
Które powiedzą więcej zanim zdążysz uśmiechnąć się fałszywie, jakby brakło sił
I wybudzić z koszmaru, który przechodzisz wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
A lekki podmuch wiatru, znów burzy twoją pewność, i czujesz jakbyś przestał znów żyć
Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe jak sny, które powiedzą więcej
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
A chciałem Cię stąd zabrać i wyłączyć Instagram, zanim znowu okłamiesz mnie
Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem
(Halo, halo, halo) A kiedy mi zabraknie już sił (halo)
I wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz (Dlaczego nie odbierasz telefonu?)
(Odbierz, proszę, odbierz) Czekając wciąż na najlepsze dni (na najlepsze dni)
Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność (halo), i czuję jakbym przestał znów żyć (jakbym przestał znów żyć)
Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
I czuli, patrzyli przez okno w księżyc i wiedzieli, o co nam chodzi, wariacie (i to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni)
(Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej)
(Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi)
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
A w końcu wyjdę niby po chleb
I nie zostawię kartki, tylko puste samarki, i nigdy nie odnajdziecie mnie
I zostaną Ci płyty i te jebane lajki, co tylko ciągle więcej ich chcesz
A kiedy zgasną światła i wyłączą Ci Wi-Fi, zostaniesz tylko Ty i Twój sen
O plastikowym świecie, w którym sami żyjecie, a żaden tego nie chce, już nie
Jak te ich sztuczne kwiaty na poprawionych zdjęciach, jesteście piękni tylko we szkle
Ekrany monitorów, nie wychodzimy z domów, błagam, kurwa, ratujcie mnie
I z zewnątrz są tak piękne, a w środku są tak zwiędłe, i chyba to tak samo jak Ty
Te plastikowe kwiaty, z twarzami jak od kalki, Ty żadnej nie rozróżnisz już z nich
Wszystkie są takie same, jakbyś skopiował mamę, i mówię Ci dzień dobry tu dziś
Choć mieszkamy za ścianą, piszę do Ciebie rano, bo kurwa nie możemy wyjść, hej
Dlatego, kiedy wstajesz to albo znów udajesz, i mówisz sobie: "Nie jest źle", hej
I albo się użalasz, albo znów odpierdalasz, i nikt naprawdę nie chce Cię, he
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
A kiedy mi zabraknie już sił i wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność, i czuję jakbym przestał znów żyć
Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
Które powiedzą więcej zanim zdążysz uśmiechnąć się fałszywie, jakby brakło sił
I wybudzić z koszmaru, który przechodzisz wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
A lekki podmuch wiatru, znów burzy twoją pewność, i czujesz jakbyś przestał znów żyć
Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe jak sny, które powiedzą więcej
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
A chciałem Cię stąd zabrać i wyłączyć Instagram, zanim znowu okłamiesz mnie
Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem
(Halo, halo, halo) A kiedy mi zabraknie już sił (halo)
I wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz (Dlaczego nie odbierasz telefonu?)
(Odbierz, proszę, odbierz) Czekając wciąż na najlepsze dni (na najlepsze dni)
Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność (halo), i czuję jakbym przestał znów żyć (jakbym przestał znów żyć)
Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
⏱️ Synced Lyrics
[00:02.16] Chcę, żeby tam kurwa, ludzie wiedzieli (gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz)
[00:06.15] I czuli, patrzyli przez okno w księżyc i wiedzieli, o co nam chodzi, wariacie (i to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni)
[00:13.74] (Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej)
[00:19.95] (Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi)
[00:25.75] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[00:31.78] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
[00:37.65] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[00:43.52] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[00:46.37] A w końcu wyjdę niby po chleb
[00:49.12] I nie zostawię kartki, tylko puste samarki, i nigdy nie odnajdziecie mnie
[00:55.42] I zostaną Ci płyty i te jebane lajki, co tylko ciągle więcej ich chcesz
[01:01.34] A kiedy zgasną światła i wyłączą Ci Wi-Fi, zostaniesz tylko Ty i Twój sen
[01:07.47] O plastikowym świecie, w którym sami żyjecie, a żaden tego nie chce, już nie
[01:13.57] Jak te ich sztuczne kwiaty na poprawionych zdjęciach, jesteście piękni tylko we szkle
[01:19.30] Ekrany monitorów, nie wychodzimy z domów, błagam, kurwa, ratujcie mnie
[01:25.68] I z zewnątrz są tak piękne, a w środku są tak zwiędłe, i chyba to tak samo jak Ty
[01:31.62] Te plastikowe kwiaty, z twarzami jak od kalki, Ty żadnej nie rozróżnisz już z nich
[01:37.83] Wszystkie są takie same, jakbyś skopiował mamę, i mówię Ci dzień dobry tu dziś
[01:43.78] Choć mieszkamy za ścianą, piszę do Ciebie rano, bo kurwa nie możemy wyjść, hej
[01:49.68] Dlatego, kiedy wstajesz to albo znów udajesz, i mówisz sobie: "Nie jest źle", hej
[01:55.81] I albo się użalasz, albo znów odpierdalasz, i nikt naprawdę nie chce Cię, he
[02:02.00] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[02:07.37] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni
[02:13.83] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[02:19.36] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[02:22.73] A kiedy mi zabraknie już sił i wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
[02:31.55] Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność, i czuję jakbym przestał znów żyć
[02:38.15] Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
[02:43.68] Które powiedzą więcej zanim zdążysz uśmiechnąć się fałszywie, jakby brakło sił
[02:49.97] I wybudzić z koszmaru, który przechodzisz wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
[02:56.06] A lekki podmuch wiatru, znów burzy twoją pewność, i czujesz jakbyś przestał znów żyć
[03:01.47] Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe jak sny, które powiedzą więcej
[03:13.56] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[03:19.92] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
[03:26.12] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[03:31.55] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[03:37.25] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[03:43.78] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
[03:49.56] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[03:55.80] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[04:00.52] A chciałem Cię stąd zabrać i wyłączyć Instagram, zanim znowu okłamiesz mnie
[04:06.58] Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
[04:12.23] Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
[04:18.39] Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem
[04:23.65] (Halo, halo, halo) A kiedy mi zabraknie już sił (halo)
[04:25.84] I wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz (Dlaczego nie odbierasz telefonu?)
[04:28.77] (Odbierz, proszę, odbierz) Czekając wciąż na najlepsze dni (na najlepsze dni)
[04:31.57] Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność (halo), i czuję jakbym przestał znów żyć (jakbym przestał znów żyć)
[04:38.06] Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
[04:44.27]
[00:06.15] I czuli, patrzyli przez okno w księżyc i wiedzieli, o co nam chodzi, wariacie (i to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni)
[00:13.74] (Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej)
[00:19.95] (Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi)
[00:25.75] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[00:31.78] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
[00:37.65] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[00:43.52] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[00:46.37] A w końcu wyjdę niby po chleb
[00:49.12] I nie zostawię kartki, tylko puste samarki, i nigdy nie odnajdziecie mnie
[00:55.42] I zostaną Ci płyty i te jebane lajki, co tylko ciągle więcej ich chcesz
[01:01.34] A kiedy zgasną światła i wyłączą Ci Wi-Fi, zostaniesz tylko Ty i Twój sen
[01:07.47] O plastikowym świecie, w którym sami żyjecie, a żaden tego nie chce, już nie
[01:13.57] Jak te ich sztuczne kwiaty na poprawionych zdjęciach, jesteście piękni tylko we szkle
[01:19.30] Ekrany monitorów, nie wychodzimy z domów, błagam, kurwa, ratujcie mnie
[01:25.68] I z zewnątrz są tak piękne, a w środku są tak zwiędłe, i chyba to tak samo jak Ty
[01:31.62] Te plastikowe kwiaty, z twarzami jak od kalki, Ty żadnej nie rozróżnisz już z nich
[01:37.83] Wszystkie są takie same, jakbyś skopiował mamę, i mówię Ci dzień dobry tu dziś
[01:43.78] Choć mieszkamy za ścianą, piszę do Ciebie rano, bo kurwa nie możemy wyjść, hej
[01:49.68] Dlatego, kiedy wstajesz to albo znów udajesz, i mówisz sobie: "Nie jest źle", hej
[01:55.81] I albo się użalasz, albo znów odpierdalasz, i nikt naprawdę nie chce Cię, he
[02:02.00] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[02:07.37] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni
[02:13.83] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[02:19.36] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[02:22.73] A kiedy mi zabraknie już sił i wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
[02:31.55] Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność, i czuję jakbym przestał znów żyć
[02:38.15] Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
[02:43.68] Które powiedzą więcej zanim zdążysz uśmiechnąć się fałszywie, jakby brakło sił
[02:49.97] I wybudzić z koszmaru, który przechodzisz wewnątrz, czekając wciąż na najlepsze dni
[02:56.06] A lekki podmuch wiatru, znów burzy twoją pewność, i czujesz jakbyś przestał znów żyć
[03:01.47] Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe jak sny, które powiedzą więcej
[03:13.56] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[03:19.92] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
[03:26.12] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[03:31.55] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[03:37.25] Gdy otula mrok, a jak wychodzę z domu to śpisz, hej
[03:43.78] I to wszystko to, co pamiętamy z normalnych dni, hej
[03:49.56] Poznaliśmy zło i nie chcemy go więcej już dziś, hej
[03:55.80] Jak kwiaty z plastiku w zamkniętym śmietniku, a wargi do krwi
[04:00.52] A chciałem Cię stąd zabrać i wyłączyć Instagram, zanim znowu okłamiesz mnie
[04:06.58] Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
[04:12.23] Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem, hej
[04:18.39] Te plastikowe kwiaty, z pogody dla bogaczy, nie pachną niczym tylko złem
[04:23.65] (Halo, halo, halo) A kiedy mi zabraknie już sił (halo)
[04:25.84] I wybudzę z koszmaru, który przechodzę wewnątrz (Dlaczego nie odbierasz telefonu?)
[04:28.77] (Odbierz, proszę, odbierz) Czekając wciąż na najlepsze dni (na najlepsze dni)
[04:31.57] Niewielki podmuch wiatru, znów burzy moją pewność (halo), i czuję jakbym przestał znów żyć (jakbym przestał znów żyć)
[04:38.06] Te plastikowe róże, przetrwają bez nas wieczność, a życie czarno-białe, jak sny
[04:44.27]