Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Balans (feat. Slon)

👤 Paluch 🎼 Czerwony Dywan ⏱️ 4:30
🎵 4358 characters
⏱️ 4:30 duration
🆔 ID: 6002875

📜 Lyrics

BOR, BDF, oh
Czerwony Dywan, yeah
AP is flexin'!

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Ja odnajduję balans

Nie zmieniłem się za bardzo, ziomek, czuję to codziennie
Znowu w droższym sklepie ochroniarze są mym cieniem
I nie mam aspiracji, żeby coś im udowadniać
Znam swoją wartość, utrzymuję balans

Jak wbiłem do salonu po samochód po raz pierwszy
Patrzyli jakbym się niechcący odciął od wycieczki
Dziś patrzą już z uśmiechem jak wymieniam gablotę
Oni się nie zmienili, tylko widzą we mnie flotę

Dziś idę na zebranie, tym razem jako rodzic
Połowa starych siedzi z miną jakbym miał ich pobić
Często czują się mądrzejsi, bo mają korpo gajer
Lecz ich dziecko rzuca mięsem, moje są wychowane

Ja lubię dobre żarcie, lecz nie sztywne restauracje
Zawsze krzywo patrzą, gdy wbijam tam w Air Maxie
Mierzy mnie typek w lakierkach, lejąc wódę do kielicha
Wpierdolił to ze smakiem, wieśniak nie zostawił tipa

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Na zerwanych linach odnajduję balans

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Na zerwanych linach odnajduję balans

Kiedyś przed hotelem w Gdyni, chwilę po Juwenaliach
Zaczął nam ubliżać z dupą naćpany baran
Byliśmy w siedmiu, mógł szybko zjechać na OIOM
Lecz mam idealny balans, pewności z dojrzałością

Co weekend w klubie obce typy w stylu random
Chcą zdobywać punkty ścieżką i gangsterską gadką
My całą bandą spokój trzymamy ciśnienie
Cierpliwość to jest sztuka, rośnie razem z doświadczeniem

Gdy proszą o atencje, ubliżając w komentarzach
Mówię, ziomuś, tylko spokój, jak wujek dobra rada
Samiec alfa to jest gracz, wyczuwa frustrata
Samiec alfa to jest gracz, nigdy nie liczy na farta

Nauka to skarby w życiowej szkole jak kujon
Tu porażki to wykłady, lamusy tego nie kupią (śmiecie)
Tego nie kupią, dla nich ceny niewidoczne (nigdy)
Tego nie kupią, studiują życie zaocznie

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Na zerwanych linach odnajduję balans

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Na zerwanych linach odnajduję balans

Nieważne czy śpisz na hajsie i jak masz w życiu super
Bo i tak ponury żniwiarz ukróci twój harmonogram
Powiem ci prostą prawdę, wszyscy jesteśmy w dupie
Dlatego przewidywanie przyszłości to astrologia

Łuki i Wojtas, gramy w to wuchte lat ziomal
Najpierw liczyli nam rymy, później liczyli nasz hajs
Ty w modnych ciuszkach się starasz wyglądać niczym bankomat
My w balaclavach jak Hamas robimy napad na bank

Gram rap nie pod rotacje, to mix chamstwa i wyzwisk
A wasze wsparcie pomaga utrzymać w życiu mi balans
Byłem spłukany, nim przyszła ta niby sława i zyski
O mały włos się otarłem o trajektorie Ikara

Już się nie szlajam po barach, oszczędzam nos i wątrobę
Chociaż i tak ciągle słyszę, że wyglądam jak ćpun
W pracy też non-stop gadali, że łysy ryj mam jak złodziej
Nawet jak na trzy zmianówce zapierdalałem za dwóch

Na chuj właściciel knajpy nagle chce mieć ze mną fotkę
Kiedy tu wszedłem, to mierzył mnie z pogardą jak śmiecia
Lecz gdy kucharze podbili, żeby zbić ze mną piątkę
To nagle zaczął się ślinić i krzywo gębę zacieszać

Jebać, czerwony dywan, nie jesteśmy pudelkiem
A wasz kurewski światopogląd od mojego odbiega
Zatoka Perska, płoną szyby naftowe w Kuwejcie
Jak znaki dymne puszczamy dzisiaj to ścierwo do nieba

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Na zerwanych linach odnajduję balans

Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
Na zerwanych linach odnajduję balans

⏱️ Synced Lyrics

[00:05.48] BOR, BDF, oh
[00:08.63] Czerwony Dywan, yeah
[00:11.98] AP is flexin'!
[00:12.85] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[00:16.13] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[00:19.17] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[00:22.37] Ja odnajduję balans
[00:24.85] Nie zmieniłem się za bardzo, ziomek, czuję to codziennie
[00:28.06] Znowu w droższym sklepie ochroniarze są mym cieniem
[00:30.96] I nie mam aspiracji, żeby coś im udowadniać
[00:34.06] Znam swoją wartość, utrzymuję balans
[00:37.17] Jak wbiłem do salonu po samochód po raz pierwszy
[00:39.92] Patrzyli jakbym się niechcący odciął od wycieczki
[00:43.09] Dziś patrzą już z uśmiechem jak wymieniam gablotę
[00:45.93] Oni się nie zmienili, tylko widzą we mnie flotę
[00:49.35] Dziś idę na zebranie, tym razem jako rodzic
[00:51.74] Połowa starych siedzi z miną jakbym miał ich pobić
[00:54.98] Często czują się mądrzejsi, bo mają korpo gajer
[00:57.93] Lecz ich dziecko rzuca mięsem, moje są wychowane
[01:01.12] Ja lubię dobre żarcie, lecz nie sztywne restauracje
[01:04.24] Zawsze krzywo patrzą, gdy wbijam tam w Air Maxie
[01:06.90] Mierzy mnie typek w lakierkach, lejąc wódę do kielicha
[01:09.98] Wpierdolił to ze smakiem, wieśniak nie zostawił tipa
[01:12.87] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[01:16.12] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[01:19.13] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[01:22.02] Na zerwanych linach odnajduję balans
[01:24.71] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[01:28.19] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[01:31.21] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[01:34.13] Na zerwanych linach odnajduję balans
[01:37.07] Kiedyś przed hotelem w Gdyni, chwilę po Juwenaliach
[01:39.95] Zaczął nam ubliżać z dupą naćpany baran
[01:43.02] Byliśmy w siedmiu, mógł szybko zjechać na OIOM
[01:45.92] Lecz mam idealny balans, pewności z dojrzałością
[01:49.48] Co weekend w klubie obce typy w stylu random
[01:52.19] Chcą zdobywać punkty ścieżką i gangsterską gadką
[01:55.10] My całą bandą spokój trzymamy ciśnienie
[01:57.83] Cierpliwość to jest sztuka, rośnie razem z doświadczeniem
[02:01.36] Gdy proszą o atencje, ubliżając w komentarzach
[02:03.96] Mówię, ziomuś, tylko spokój, jak wujek dobra rada
[02:07.19] Samiec alfa to jest gracz, wyczuwa frustrata
[02:09.82] Samiec alfa to jest gracz, nigdy nie liczy na farta
[02:13.28] Nauka to skarby w życiowej szkole jak kujon
[02:15.98] Tu porażki to wykłady, lamusy tego nie kupią (śmiecie)
[02:19.46] Tego nie kupią, dla nich ceny niewidoczne (nigdy)
[02:22.43] Tego nie kupią, studiują życie zaocznie
[02:24.13] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[02:28.14] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[02:31.37] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[02:34.05] Na zerwanych linach odnajduję balans
[02:36.89] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[02:40.18] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[02:43.13] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[02:46.16] Na zerwanych linach odnajduję balans
[02:48.80] Nieważne czy śpisz na hajsie i jak masz w życiu super
[02:51.97] Bo i tak ponury żniwiarz ukróci twój harmonogram
[02:55.18] Powiem ci prostą prawdę, wszyscy jesteśmy w dupie
[02:57.81] Dlatego przewidywanie przyszłości to astrologia
[03:01.47] Łuki i Wojtas, gramy w to wuchte lat ziomal
[03:03.70] Najpierw liczyli nam rymy, później liczyli nasz hajs
[03:06.65] Ty w modnych ciuszkach się starasz wyglądać niczym bankomat
[03:09.74] My w balaclavach jak Hamas robimy napad na bank
[03:12.95] Gram rap nie pod rotacje, to mix chamstwa i wyzwisk
[03:15.87] A wasze wsparcie pomaga utrzymać w życiu mi balans
[03:18.87] Byłem spłukany, nim przyszła ta niby sława i zyski
[03:21.74] O mały włos się otarłem o trajektorie Ikara
[03:25.07] Już się nie szlajam po barach, oszczędzam nos i wątrobę
[03:27.87] Chociaż i tak ciągle słyszę, że wyglądam jak ćpun
[03:30.78] W pracy też non-stop gadali, że łysy ryj mam jak złodziej
[03:33.83] Nawet jak na trzy zmianówce zapierdalałem za dwóch
[03:36.83] Na chuj właściciel knajpy nagle chce mieć ze mną fotkę
[03:39.88] Kiedy tu wszedłem, to mierzył mnie z pogardą jak śmiecia
[03:42.86] Lecz gdy kucharze podbili, żeby zbić ze mną piątkę
[03:45.62] To nagle zaczął się ślinić i krzywo gębę zacieszać
[03:48.87] Jebać, czerwony dywan, nie jesteśmy pudelkiem
[03:51.82] A wasz kurewski światopogląd od mojego odbiega
[03:54.76] Zatoka Perska, płoną szyby naftowe w Kuwejcie
[03:57.70] Jak znaki dymne puszczamy dzisiaj to ścierwo do nieba
[04:00.97] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[04:04.13] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[04:07.26] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[04:10.16] Na zerwanych linach odnajduję balans
[04:12.81] Nadal nie lubię upałów, wypatruję ciągle deszczu
[04:16.29] Nie lubię garniaków, wychowany w świecie dresów
[04:19.33] Tu, gdzie ginie przyjaźń przez odrobinę cash'u
[04:22.12] Na zerwanych linach odnajduję balans
[04:24.07]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings