Nie myśl o tym
🎵 3189 characters
⏱️ 4:02 duration
🆔 ID: 6002877
📜 Lyrics
AP always flexin'
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Znowu od rana piszę, kawa z Orlenu
Szlugi nie gasną, codzienny rytuał
Wciąż braknie mi tego, jak writerom kenów
Szukam muzyki, jak miejsca na murach
Nie myślę o hajsie, chcę dać wam sto procent
Nie zakłócaj mi fal
Kiedyś pisałem płyty na szlugu w robocie
Chcę tylko rozjebać, do dzisiaj tak gram
Wiem, wkurwiają głosy, że nie dasz rady
Później jak wygrasz to wbijają kora
Nie myślę o śmieciach mentalnie przegranych
Jeszcze dorzucę frajerom na towar
Po trasie znów wracam do mego królestwa
Tylko tutaj odnajduję relaks
Kobieta i dzieci to najlepsze z lekarstw
Wyłączam myślenie i z kasztanów beka
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Niewiele mam, ale o to, co mam, dbam jak umiem
Kieruję się sercem, pół na pół z rozumem
I nie jest mi przykro, gdy pojąć nie umiesz
To, że ci się nie chce, to żaden argument, ej
Widziałem już takich co mieli wszystko (wszystko)
Mówili, że wszystko przychodzi łatwo
Dzisiaj to ja ich ratuję dyszką
Kiedy znów wychodzę na podwóro, nie patio
Pod klatką nie stoję tak często jak kiedyś
I jestem bogaty, bo umiem się dzielić, ej
Czego jeszcze nie rozumiesz, ej?
Jesteś fair, albo żegnamy się
Moja rodzina i ziomki - nie pionki do gry
Nie zamieniłbym ich nigdy na żaden kwit
Zamieniłbyś ty? Powinno być ci wstyd
MUS, BOR ponad wszystkich na szczyt, Kobik
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Uwierz, najbardziej wkurwia ich twoje szczęście
Najbardziej wkurwia, gdy ich olejesz
Na twojej krzywdzie chcą budować siebie
I wciąż tylko knują jak zabrać energię
Gdy upadają, nie cieszę się nigdy
Czerpię radochę ze szczęścia mych bliskich
Bo jestem dobry bez grama zawiści
I chętnie napędzę, gdy masz czyste myśli
Wielu skurwieli korzysta z pozycji
I w niewolników zmieniają ziomali
Znasz to z osiedla, nie z telewizji
By dać niezależność są nadal za mali
Ja jestem już duży i znam te zagrywki
Czytam tą gadkę jak elementarz
Mentalna wolność jest tutaj wszystkim
Wyłączam myślenie, ty w kagańcu szczekasz (wow)
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Znowu od rana piszę, kawa z Orlenu
Szlugi nie gasną, codzienny rytuał
Wciąż braknie mi tego, jak writerom kenów
Szukam muzyki, jak miejsca na murach
Nie myślę o hajsie, chcę dać wam sto procent
Nie zakłócaj mi fal
Kiedyś pisałem płyty na szlugu w robocie
Chcę tylko rozjebać, do dzisiaj tak gram
Wiem, wkurwiają głosy, że nie dasz rady
Później jak wygrasz to wbijają kora
Nie myślę o śmieciach mentalnie przegranych
Jeszcze dorzucę frajerom na towar
Po trasie znów wracam do mego królestwa
Tylko tutaj odnajduję relaks
Kobieta i dzieci to najlepsze z lekarstw
Wyłączam myślenie i z kasztanów beka
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Niewiele mam, ale o to, co mam, dbam jak umiem
Kieruję się sercem, pół na pół z rozumem
I nie jest mi przykro, gdy pojąć nie umiesz
To, że ci się nie chce, to żaden argument, ej
Widziałem już takich co mieli wszystko (wszystko)
Mówili, że wszystko przychodzi łatwo
Dzisiaj to ja ich ratuję dyszką
Kiedy znów wychodzę na podwóro, nie patio
Pod klatką nie stoję tak często jak kiedyś
I jestem bogaty, bo umiem się dzielić, ej
Czego jeszcze nie rozumiesz, ej?
Jesteś fair, albo żegnamy się
Moja rodzina i ziomki - nie pionki do gry
Nie zamieniłbym ich nigdy na żaden kwit
Zamieniłbyś ty? Powinno być ci wstyd
MUS, BOR ponad wszystkich na szczyt, Kobik
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
Uwierz, najbardziej wkurwia ich twoje szczęście
Najbardziej wkurwia, gdy ich olejesz
Na twojej krzywdzie chcą budować siebie
I wciąż tylko knują jak zabrać energię
Gdy upadają, nie cieszę się nigdy
Czerpię radochę ze szczęścia mych bliskich
Bo jestem dobry bez grama zawiści
I chętnie napędzę, gdy masz czyste myśli
Wielu skurwieli korzysta z pozycji
I w niewolników zmieniają ziomali
Znasz to z osiedla, nie z telewizji
By dać niezależność są nadal za mali
Ja jestem już duży i znam te zagrywki
Czytam tą gadkę jak elementarz
Mentalna wolność jest tutaj wszystkim
Wyłączam myślenie, ty w kagańcu szczekasz (wow)
⏱️ Synced Lyrics
[00:06.60] AP always flexin'
[00:08.51]
[00:17.87] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[00:21.70] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[00:26.23] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[00:30.51] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[00:34.61] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[00:39.19] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[00:43.50] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[00:47.65] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[00:51.55] Znowu od rana piszę, kawa z Orlenu
[00:53.25] Szlugi nie gasną, codzienny rytuał
[00:55.35] Wciąż braknie mi tego, jak writerom kenów
[00:57.48] Szukam muzyki, jak miejsca na murach
[00:59.52] Nie myślę o hajsie, chcę dać wam sto procent
[01:01.82] Nie zakłócaj mi fal
[01:03.53] Kiedyś pisałem płyty na szlugu w robocie
[01:05.98] Chcę tylko rozjebać, do dzisiaj tak gram
[01:08.23] Wiem, wkurwiają głosy, że nie dasz rady
[01:10.41] Później jak wygrasz to wbijają kora
[01:12.73] Nie myślę o śmieciach mentalnie przegranych
[01:14.63] Jeszcze dorzucę frajerom na towar
[01:16.89] Po trasie znów wracam do mego królestwa
[01:18.87] Tylko tutaj odnajduję relaks
[01:21.05] Kobieta i dzieci to najlepsze z lekarstw
[01:23.29] Wyłączam myślenie i z kasztanów beka
[01:26.63] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[01:30.07] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[01:34.26] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[01:38.65] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[01:42.73] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[01:47.65] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[01:51.64] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[01:55.60] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[01:59.56] Niewiele mam, ale o to, co mam, dbam jak umiem
[02:02.07] Kieruję się sercem, pół na pół z rozumem
[02:03.91] I nie jest mi przykro, gdy pojąć nie umiesz
[02:06.08] To, że ci się nie chce, to żaden argument, ej
[02:08.05] Widziałem już takich co mieli wszystko (wszystko)
[02:10.41] Mówili, że wszystko przychodzi łatwo
[02:12.53] Dzisiaj to ja ich ratuję dyszką
[02:14.91] Kiedy znów wychodzę na podwóro, nie patio
[02:17.07] Pod klatką nie stoję tak często jak kiedyś
[02:18.99] I jestem bogaty, bo umiem się dzielić, ej
[02:21.39] Czego jeszcze nie rozumiesz, ej?
[02:23.99] Jesteś fair, albo żegnamy się
[02:25.52] Moja rodzina i ziomki - nie pionki do gry
[02:27.33] Nie zamieniłbym ich nigdy na żaden kwit
[02:29.58] Zamieniłbyś ty? Powinno być ci wstyd
[02:31.85] MUS, BOR ponad wszystkich na szczyt, Kobik
[02:34.74] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[02:38.60] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[02:42.90] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[02:47.22] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[02:51.28] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[02:55.65] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[02:59.92] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[03:04.31] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[03:08.42] Uwierz, najbardziej wkurwia ich twoje szczęście
[03:10.39] Najbardziej wkurwia, gdy ich olejesz
[03:12.37] Na twojej krzywdzie chcą budować siebie
[03:14.85] I wciąż tylko knują jak zabrać energię
[03:16.74] Gdy upadają, nie cieszę się nigdy
[03:18.91] Czerpię radochę ze szczęścia mych bliskich
[03:21.25] Bo jestem dobry bez grama zawiści
[03:23.10] I chętnie napędzę, gdy masz czyste myśli
[03:25.48] Wielu skurwieli korzysta z pozycji
[03:27.46] I w niewolników zmieniają ziomali
[03:29.68] Znasz to z osiedla, nie z telewizji
[03:32.04] By dać niezależność są nadal za mali
[03:33.98] Ja jestem już duży i znam te zagrywki
[03:36.22] Czytam tą gadkę jak elementarz
[03:38.55] Mentalna wolność jest tutaj wszystkim
[03:40.76] Wyłączam myślenie, ty w kagańcu szczekasz (wow)
[03:42.61]
[00:08.51]
[00:17.87] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[00:21.70] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[00:26.23] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[00:30.51] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[00:34.61] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[00:39.19] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[00:43.50] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[00:47.65] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[00:51.55] Znowu od rana piszę, kawa z Orlenu
[00:53.25] Szlugi nie gasną, codzienny rytuał
[00:55.35] Wciąż braknie mi tego, jak writerom kenów
[00:57.48] Szukam muzyki, jak miejsca na murach
[00:59.52] Nie myślę o hajsie, chcę dać wam sto procent
[01:01.82] Nie zakłócaj mi fal
[01:03.53] Kiedyś pisałem płyty na szlugu w robocie
[01:05.98] Chcę tylko rozjebać, do dzisiaj tak gram
[01:08.23] Wiem, wkurwiają głosy, że nie dasz rady
[01:10.41] Później jak wygrasz to wbijają kora
[01:12.73] Nie myślę o śmieciach mentalnie przegranych
[01:14.63] Jeszcze dorzucę frajerom na towar
[01:16.89] Po trasie znów wracam do mego królestwa
[01:18.87] Tylko tutaj odnajduję relaks
[01:21.05] Kobieta i dzieci to najlepsze z lekarstw
[01:23.29] Wyłączam myślenie i z kasztanów beka
[01:26.63] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[01:30.07] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[01:34.26] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[01:38.65] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[01:42.73] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[01:47.65] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[01:51.64] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[01:55.60] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[01:59.56] Niewiele mam, ale o to, co mam, dbam jak umiem
[02:02.07] Kieruję się sercem, pół na pół z rozumem
[02:03.91] I nie jest mi przykro, gdy pojąć nie umiesz
[02:06.08] To, że ci się nie chce, to żaden argument, ej
[02:08.05] Widziałem już takich co mieli wszystko (wszystko)
[02:10.41] Mówili, że wszystko przychodzi łatwo
[02:12.53] Dzisiaj to ja ich ratuję dyszką
[02:14.91] Kiedy znów wychodzę na podwóro, nie patio
[02:17.07] Pod klatką nie stoję tak często jak kiedyś
[02:18.99] I jestem bogaty, bo umiem się dzielić, ej
[02:21.39] Czego jeszcze nie rozumiesz, ej?
[02:23.99] Jesteś fair, albo żegnamy się
[02:25.52] Moja rodzina i ziomki - nie pionki do gry
[02:27.33] Nie zamieniłbym ich nigdy na żaden kwit
[02:29.58] Zamieniłbyś ty? Powinno być ci wstyd
[02:31.85] MUS, BOR ponad wszystkich na szczyt, Kobik
[02:34.74] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[02:38.60] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[02:42.90] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[02:47.22] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[02:51.28] Przestań myśleć dziś o tym, czego ciągle ci brak
[02:55.65] Nawet jak braknie floty, skup się na tym co masz
[02:59.92] Dzisiaj nie czuję złości, słońce ogrzewa twarz
[03:04.31] Moja rodzina i ziomki, ich nie dał mi hajs
[03:08.42] Uwierz, najbardziej wkurwia ich twoje szczęście
[03:10.39] Najbardziej wkurwia, gdy ich olejesz
[03:12.37] Na twojej krzywdzie chcą budować siebie
[03:14.85] I wciąż tylko knują jak zabrać energię
[03:16.74] Gdy upadają, nie cieszę się nigdy
[03:18.91] Czerpię radochę ze szczęścia mych bliskich
[03:21.25] Bo jestem dobry bez grama zawiści
[03:23.10] I chętnie napędzę, gdy masz czyste myśli
[03:25.48] Wielu skurwieli korzysta z pozycji
[03:27.46] I w niewolników zmieniają ziomali
[03:29.68] Znasz to z osiedla, nie z telewizji
[03:32.04] By dać niezależność są nadal za mali
[03:33.98] Ja jestem już duży i znam te zagrywki
[03:36.22] Czytam tą gadkę jak elementarz
[03:38.55] Mentalna wolność jest tutaj wszystkim
[03:40.76] Wyłączam myślenie, ty w kagańcu szczekasz (wow)
[03:42.61]