Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Piach Z Pustyni

👤 O.S.T.R. 🎼 Instrukcja Obsługi Świrów ⏱️ 3:27
🎵 2714 characters
⏱️ 3:27 duration
🆔 ID: 6129982

📜 Lyrics

Pobudka 17, męczy kac jak Ibisz
Sahara w mordzie taka, jakbym wpieprzył piach z pustyni
Sam wypiłbym ocean skoczyłbym prosto w wodę
Tak bardzo o tym myślę, jakbym miał wodogłowie
Ugasić ten ogień, już odkręcam kran oczami
A tu ani jednej kropli, zawał serca i rak krtani
Noż kurwa! Zajebię drani. Pierdolone wodociągi
Bluzganie przynosi ulgę, ale nie cofnie tej klątwy
Szukam telefonicznej książki, zaraz zrobię sajgon
Masz ironię, pragnąc wody, skończę nad umywalką
Ta ja, systemu plankton tak czuję się tu teraz
Skonam, uschnę jak SpongeBob. Dzwonię. Nikt nie odbiera
Boże, przebacz za imprezę, ta niemoc mnie wykańcza
W kuchni pusto, w lodówce nie ma nawet pieprzonego światła
Wkurwienie narasta, już każdego zabiłbym
Dręczy kac-gigant, masakra! Nienawidzę takich dni

Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
Odnaleźć luz swój, zbywając każdy problem
(Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)
Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
Najlepiej szybko już o tym dniu zapomnieć
(Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)

Ubrany w cokolwiek, jak żul, idę na monopol
Niedziela, wszystko zamknięte, tylko tam odnajdę to, co
W końcu ugasi pragnienie, długa droga walczę z mocą
Nie mam siły, myślę: pierdolę tę ustawę jak Rocco
Pieprzone dwa kilometry
W takim stanie czuję się jak na K2 Pustelnik
Brak mi energii, ale poruszam się naprzód
Błagam, potrzebuję wody, jak nimfomanka orgazmów
Słońce nie ułatwia sprawy, bombardując promieniami
Skacowany cień odbija się od ściany
Ledwo trzymam się, krokami powoli wycieram chodnik
Ani jednej chmury, żar w łeb uderza jak Condit
Przesadziłem wczoraj - jeszcze chwila poległbym
Ostatnia nadzieja. W końcu podchodzę do drzwi
Szarpię za klamkę i nie wierzę, kurwa mać
Ej, jaki syf! Nie mów mi, że dziś zamknięte
Nienawidzę takich dni

Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
Odnaleźć luz swój, zbywając każdy problem
(Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)
Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
Najlepiej szybko już o tym dniu zapomnieć
(Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)

No, co tam? Nawijaj
No hej, hej. Oddzwaniam. No słuchaj. Nie, no mam takiego
Kaca, stary. Nic nie pamiętam
Jeszcze, stary, rury remontują jakieś
W ogóle w chacie wody nie mam
Poszedłem na Aleksandrowską do sklepu, żeby sobie coś do picia kupić
Nic, stary, nie ma nic
No bo, ziom, jest niedziela
Jesteś w stanie po mnie podjechać?
No jestem, jestem
Jesteś mobilny?
Tak, tak. Zaraz będę
No dobra, dobra
Dzięki serdeczne
To czekam na Ciebie
Elo!

⏱️ Synced Lyrics

[00:29.10] Pobudka 17, męczy kac jak Ibisz
[00:31.90] Sahara w mordzie taka, jakbym wpieprzył piach z pustyni
[00:35.07] Sam wypiłbym ocean skoczyłbym prosto w wodę
[00:37.83] Tak bardzo o tym myślę, jakbym miał wodogłowie
[00:40.86] Ugasić ten ogień, już odkręcam kran oczami
[00:43.82] A tu ani jednej kropli, zawał serca i rak krtani
[00:46.95] Noż kurwa! Zajebię drani. Pierdolone wodociągi
[00:49.95] Bluzganie przynosi ulgę, ale nie cofnie tej klątwy
[00:53.08] Szukam telefonicznej książki, zaraz zrobię sajgon
[00:55.87] Masz ironię, pragnąc wody, skończę nad umywalką
[00:58.46] Ta ja, systemu plankton tak czuję się tu teraz
[01:01.77] Skonam, uschnę jak SpongeBob. Dzwonię. Nikt nie odbiera
[01:04.86] Boże, przebacz za imprezę, ta niemoc mnie wykańcza
[01:07.62] W kuchni pusto, w lodówce nie ma nawet pieprzonego światła
[01:10.41] Wkurwienie narasta, już każdego zabiłbym
[01:13.55] Dręczy kac-gigant, masakra! Nienawidzę takich dni
[01:17.04] Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
[01:19.09] Odnaleźć luz swój, zbywając każdy problem
[01:23.05] (Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)
[01:28.99] Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
[01:31.72] Najlepiej szybko już o tym dniu zapomnieć
[01:34.58] (Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)
[01:40.83] Ubrany w cokolwiek, jak żul, idę na monopol
[01:43.18] Niedziela, wszystko zamknięte, tylko tam odnajdę to, co
[01:46.25] W końcu ugasi pragnienie, długa droga walczę z mocą
[01:49.43] Nie mam siły, myślę: pierdolę tę ustawę jak Rocco
[01:52.77] Pieprzone dwa kilometry
[01:55.57] W takim stanie czuję się jak na K2 Pustelnik
[01:58.55] Brak mi energii, ale poruszam się naprzód
[02:00.86] Błagam, potrzebuję wody, jak nimfomanka orgazmów
[02:04.46] Słońce nie ułatwia sprawy, bombardując promieniami
[02:07.75] Skacowany cień odbija się od ściany
[02:09.76] Ledwo trzymam się, krokami powoli wycieram chodnik
[02:12.82] Ani jednej chmury, żar w łeb uderza jak Condit
[02:16.19] Przesadziłem wczoraj - jeszcze chwila poległbym
[02:18.63] Ostatnia nadzieja. W końcu podchodzę do drzwi
[02:21.85] Szarpię za klamkę i nie wierzę, kurwa mać
[02:23.85] Ej, jaki syf! Nie mów mi, że dziś zamknięte
[02:26.18] Nienawidzę takich dni
[02:28.14] Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
[02:30.92] Odnaleźć luz swój, zbywając każdy problem
[02:34.04] (Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)
[02:39.60] Chciałbym na łóżku rozłożyć się wygodnie
[02:42.98] Najlepiej szybko już o tym dniu zapomnieć
[02:45.87] (Wszystko dobrze będzie, myślę, będzie dobrze, będzie dobrze)
[02:51.67]
[03:01.72] No, co tam? Nawijaj
[03:03.03] No hej, hej. Oddzwaniam. No słuchaj. Nie, no mam takiego
[03:05.62] Kaca, stary. Nic nie pamiętam
[03:08.41] Jeszcze, stary, rury remontują jakieś
[03:11.29] W ogóle w chacie wody nie mam
[03:12.51] Poszedłem na Aleksandrowską do sklepu, żeby sobie coś do picia kupić
[03:16.43] Nic, stary, nie ma nic
[03:18.17] No bo, ziom, jest niedziela
[03:19.45] Jesteś w stanie po mnie podjechać?
[03:20.92] No jestem, jestem
[03:21.82] Jesteś mobilny?
[03:22.68] Tak, tak. Zaraz będę
[03:24.19] No dobra, dobra
[03:24.60] Dzięki serdeczne
[03:25.43] To czekam na Ciebie
[03:26.46] Elo!
[03:26.96]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings