Diagnoza
🎵 2382 characters
⏱️ 4:05 duration
🆔 ID: 6164649
📜 Lyrics
Graliśmy koncert w Bielsku, nagle ból zła wiadomość
Jakbym oberwał nożem, tuż nad przeponą
Głupota czy honor, dotrwałem do końca
Czułem się jakbym odpływał, tracił z obrazem kontakt
Ktoś prosił o autograf, nie, nie miałem siły
Wyjść do ludzi, naszych ludzi, z tej samej gliny
W bezruchu dwie godziny, jak złapany na spinning
Nie wierzyłem w rzeczywistość i jej zakłamany wynik
Szary odwiózł mnie do domu
Każdy mówił, idź się zbadaj, lekarz by Ci wiedzą pomógł
Jak wyszedłem z samochodu, tak między nami
Latałem jak Fisz, trzydzieści centymetrów ponad chodnikami
Są takie chwile, że serce mocniej bije
Jakbyś dostał na rękę, w jedną stronę bilet
Wybacz po swoje idę, zlekceważyłem thriller
Przecież nic mi się nie stało, w końcu żyłem na tą chwilę
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Przeleżałem cztery dni, na podłodze w studio
Rano ból jakby przechodził, gorzej po południu
Żona chciała dzwonić po karetkę, widząc to zdarzenie
W oczach miała strach, powoli traciła nadzieję
Obiecałem jej, pojadę na rezonans
Nawet najprostsze badanie więcej oddaje niż słowa
Błagała mnie, mówiła, że kto się poddaje kona
Taka prawda, jedna chwila, nic tu nie zostaje po nas
Szary odwiózł mnie do szpitala
Kochan czekał już przed drzwiami, jakby przeczuwał ten dramat
Umówiony na dziewiątą, biała sala
Urządzenia jak z kosmosu, moja kolej na badania
Są momenty, że każdy by cofnął czas
Zwłaszcza wtedy, gdy realia uderzają prosto w twarz
Istotne jest to co w nas, doświadczenie nauką
Dowiedziałem się, że na koncercie wybuchło mi płuco
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Jakbym oberwał nożem, tuż nad przeponą
Głupota czy honor, dotrwałem do końca
Czułem się jakbym odpływał, tracił z obrazem kontakt
Ktoś prosił o autograf, nie, nie miałem siły
Wyjść do ludzi, naszych ludzi, z tej samej gliny
W bezruchu dwie godziny, jak złapany na spinning
Nie wierzyłem w rzeczywistość i jej zakłamany wynik
Szary odwiózł mnie do domu
Każdy mówił, idź się zbadaj, lekarz by Ci wiedzą pomógł
Jak wyszedłem z samochodu, tak między nami
Latałem jak Fisz, trzydzieści centymetrów ponad chodnikami
Są takie chwile, że serce mocniej bije
Jakbyś dostał na rękę, w jedną stronę bilet
Wybacz po swoje idę, zlekceważyłem thriller
Przecież nic mi się nie stało, w końcu żyłem na tą chwilę
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Przeleżałem cztery dni, na podłodze w studio
Rano ból jakby przechodził, gorzej po południu
Żona chciała dzwonić po karetkę, widząc to zdarzenie
W oczach miała strach, powoli traciła nadzieję
Obiecałem jej, pojadę na rezonans
Nawet najprostsze badanie więcej oddaje niż słowa
Błagała mnie, mówiła, że kto się poddaje kona
Taka prawda, jedna chwila, nic tu nie zostaje po nas
Szary odwiózł mnie do szpitala
Kochan czekał już przed drzwiami, jakby przeczuwał ten dramat
Umówiony na dziewiątą, biała sala
Urządzenia jak z kosmosu, moja kolej na badania
Są momenty, że każdy by cofnął czas
Zwłaszcza wtedy, gdy realia uderzają prosto w twarz
Istotne jest to co w nas, doświadczenie nauką
Dowiedziałem się, że na koncercie wybuchło mi płuco
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
Wciąż żyć... nie poddając się w tym
⏱️ Synced Lyrics
[00:51.86] Graliśmy koncert w Bielsku, nagle ból zła wiadomość
[00:54.42] Jakbym oberwał nożem, tuż nad przeponą
[00:57.08] Głupota czy honor, dotrwałem do końca
[00:59.33] Czułem się jakbym odpływał, tracił z obrazem kontakt
[01:01.99] Ktoś prosił o autograf, nie, nie miałem siły
[01:05.32] Wyjść do ludzi, naszych ludzi, z tej samej gliny
[01:07.24] W bezruchu dwie godziny, jak złapany na spinning
[01:09.73] Nie wierzyłem w rzeczywistość i jej zakłamany wynik
[01:12.71] Szary odwiózł mnie do domu
[01:14.77] Każdy mówił, idź się zbadaj, lekarz by Ci wiedzą pomógł
[01:17.97] Jak wyszedłem z samochodu, tak między nami
[01:20.36] Latałem jak Fisz, trzydzieści centymetrów ponad chodnikami
[01:23.31] Są takie chwile, że serce mocniej bije
[01:25.68] Jakbyś dostał na rękę, w jedną stronę bilet
[01:28.32] Wybacz po swoje idę, zlekceważyłem thriller
[01:30.89] Przecież nic mi się nie stało, w końcu żyłem na tą chwilę
[01:33.84] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[01:35.72] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[01:38.37] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[01:41.10] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[01:43.90] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[01:46.22] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[01:48.92] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[01:51.62] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[01:54.40] Przeleżałem cztery dni, na podłodze w studio
[01:56.99] Rano ból jakby przechodził, gorzej po południu
[01:59.37] Żona chciała dzwonić po karetkę, widząc to zdarzenie
[02:02.17] W oczach miała strach, powoli traciła nadzieję
[02:04.84] Obiecałem jej, pojadę na rezonans
[02:07.11] Nawet najprostsze badanie więcej oddaje niż słowa
[02:10.68] Błagała mnie, mówiła, że kto się poddaje kona
[02:12.62] Taka prawda, jedna chwila, nic tu nie zostaje po nas
[02:15.92] Szary odwiózł mnie do szpitala
[02:17.74] Kochan czekał już przed drzwiami, jakby przeczuwał ten dramat
[02:21.44] Umówiony na dziewiątą, biała sala
[02:23.01] Urządzenia jak z kosmosu, moja kolej na badania
[02:26.56] Są momenty, że każdy by cofnął czas
[02:28.39] Zwłaszcza wtedy, gdy realia uderzają prosto w twarz
[02:30.63] Istotne jest to co w nas, doświadczenie nauką
[02:33.47] Dowiedziałem się, że na koncercie wybuchło mi płuco
[02:35.96] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[02:38.30] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[02:40.92] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[02:43.56] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[02:46.17] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[02:48.75] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[02:51.57] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[02:54.00] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[02:57.07]
[00:54.42] Jakbym oberwał nożem, tuż nad przeponą
[00:57.08] Głupota czy honor, dotrwałem do końca
[00:59.33] Czułem się jakbym odpływał, tracił z obrazem kontakt
[01:01.99] Ktoś prosił o autograf, nie, nie miałem siły
[01:05.32] Wyjść do ludzi, naszych ludzi, z tej samej gliny
[01:07.24] W bezruchu dwie godziny, jak złapany na spinning
[01:09.73] Nie wierzyłem w rzeczywistość i jej zakłamany wynik
[01:12.71] Szary odwiózł mnie do domu
[01:14.77] Każdy mówił, idź się zbadaj, lekarz by Ci wiedzą pomógł
[01:17.97] Jak wyszedłem z samochodu, tak między nami
[01:20.36] Latałem jak Fisz, trzydzieści centymetrów ponad chodnikami
[01:23.31] Są takie chwile, że serce mocniej bije
[01:25.68] Jakbyś dostał na rękę, w jedną stronę bilet
[01:28.32] Wybacz po swoje idę, zlekceważyłem thriller
[01:30.89] Przecież nic mi się nie stało, w końcu żyłem na tą chwilę
[01:33.84] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[01:35.72] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[01:38.37] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[01:41.10] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[01:43.90] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[01:46.22] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[01:48.92] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[01:51.62] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[01:54.40] Przeleżałem cztery dni, na podłodze w studio
[01:56.99] Rano ból jakby przechodził, gorzej po południu
[01:59.37] Żona chciała dzwonić po karetkę, widząc to zdarzenie
[02:02.17] W oczach miała strach, powoli traciła nadzieję
[02:04.84] Obiecałem jej, pojadę na rezonans
[02:07.11] Nawet najprostsze badanie więcej oddaje niż słowa
[02:10.68] Błagała mnie, mówiła, że kto się poddaje kona
[02:12.62] Taka prawda, jedna chwila, nic tu nie zostaje po nas
[02:15.92] Szary odwiózł mnie do szpitala
[02:17.74] Kochan czekał już przed drzwiami, jakby przeczuwał ten dramat
[02:21.44] Umówiony na dziewiątą, biała sala
[02:23.01] Urządzenia jak z kosmosu, moja kolej na badania
[02:26.56] Są momenty, że każdy by cofnął czas
[02:28.39] Zwłaszcza wtedy, gdy realia uderzają prosto w twarz
[02:30.63] Istotne jest to co w nas, doświadczenie nauką
[02:33.47] Dowiedziałem się, że na koncercie wybuchło mi płuco
[02:35.96] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[02:38.30] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[02:40.92] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[02:43.56] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[02:46.17] Niejeden wróg życzył mi, abym upadł na pysk
[02:48.75] Niejeden pluł w moje drzwi, abym umarł już dziś
[02:51.57] Niejeden tchórz szydził z tych, którzy walczyli by
[02:54.00] Wciąż żyć... nie poddając się w tym
[02:57.07]