Śmierć poety
🎵 1194 characters
⏱️ 5:37 duration
🆔 ID: 6428924
📜 Lyrics
Nie pomogły zastrzyki, recenzje i pomniki
Ni kwaśne mleko, przyszedł szarlatan, szuja
Obejrzał go, pobujał, demencja praecox
Toż radość była w domu, nareszcie koniec sromu
Skończony kłopot, dozorca śmiał się setnie
Zaraz mu nitkę przetnie, panna Atropos
Żona klaskała w dłonie, ach, przecie nadszedł koniec
Pijackich orgii, bólów miałam niemało
Nareszcie Twoje ciało wezmą do morgi
Wszyscy stanęli kołem z czołem bardzo wesołem
Prasa, kuzyni i szacowne to grono
Orzekło unisono, dobrze tak świni!
Po co dziewki uwodził, nocą domy nachodził
Sen rwąc dzieciątek i po co pod zegarem
Lał w brzucho wino stare, świątek i piątek
Zna go dobrze Warszawa, pożyczał, nie oddawał
Nasienie drańskie, a poetyczne dale
To byly te skandale w Małej Ziemiańskiej
Dobrze Ci stary draniu, za grzechy nad otchłanią
Inferna zwisasz, najprzód gwiazdy i róze
Potem stołek w cenzurzem, sprzedajny pisarz!
Tak to nadobne grono, radziło unisono
W śmiertelnej sali, a że lico miał bladsze
Orzekli pewnie nadszedł koniec kanalii
Zapachniały zefiry, brzękły potrójne liry
Pierzchnęła tłuszcza serce alkoholowe
Unieśli aniołowie na złotych bluszczach
Ni kwaśne mleko, przyszedł szarlatan, szuja
Obejrzał go, pobujał, demencja praecox
Toż radość była w domu, nareszcie koniec sromu
Skończony kłopot, dozorca śmiał się setnie
Zaraz mu nitkę przetnie, panna Atropos
Żona klaskała w dłonie, ach, przecie nadszedł koniec
Pijackich orgii, bólów miałam niemało
Nareszcie Twoje ciało wezmą do morgi
Wszyscy stanęli kołem z czołem bardzo wesołem
Prasa, kuzyni i szacowne to grono
Orzekło unisono, dobrze tak świni!
Po co dziewki uwodził, nocą domy nachodził
Sen rwąc dzieciątek i po co pod zegarem
Lał w brzucho wino stare, świątek i piątek
Zna go dobrze Warszawa, pożyczał, nie oddawał
Nasienie drańskie, a poetyczne dale
To byly te skandale w Małej Ziemiańskiej
Dobrze Ci stary draniu, za grzechy nad otchłanią
Inferna zwisasz, najprzód gwiazdy i róze
Potem stołek w cenzurzem, sprzedajny pisarz!
Tak to nadobne grono, radziło unisono
W śmiertelnej sali, a że lico miał bladsze
Orzekli pewnie nadszedł koniec kanalii
Zapachniały zefiry, brzękły potrójne liry
Pierzchnęła tłuszcza serce alkoholowe
Unieśli aniołowie na złotych bluszczach
⏱️ Synced Lyrics
[00:27.95] Nie pomogły zastrzyki, recenzje i pomniki
[00:33.84] Ni kwaśne mleko, przyszedł szarlatan, szuja
[00:39.49] Obejrzał go, pobujał, demencja praecox
[00:44.37]
[00:54.15] Toż radość była w domu, nareszcie koniec sromu
[00:59.80] Skończony kłopot, dozorca śmiał się setnie
[01:05.33] Zaraz mu nitkę przetnie, panna Atropos
[01:10.44]
[01:20.44] Żona klaskała w dłonie, ach, przecie nadszedł koniec
[01:26.08] Pijackich orgii, bólów miałam niemało
[01:31.55] Nareszcie Twoje ciało wezmą do morgi
[01:36.44]
[01:46.53] Wszyscy stanęli kołem z czołem bardzo wesołem
[01:52.34] Prasa, kuzyni i szacowne to grono
[01:57.89] Orzekło unisono, dobrze tak świni!
[02:02.87]
[02:12.55] Po co dziewki uwodził, nocą domy nachodził
[02:18.36] Sen rwąc dzieciątek i po co pod zegarem
[02:23.87] Lał w brzucho wino stare, świątek i piątek
[02:28.79]
[03:11.82] Zna go dobrze Warszawa, pożyczał, nie oddawał
[03:17.81] Nasienie drańskie, a poetyczne dale
[03:23.51] To byly te skandale w Małej Ziemiańskiej
[03:28.98]
[03:38.44] Dobrze Ci stary draniu, za grzechy nad otchłanią
[03:44.37] Inferna zwisasz, najprzód gwiazdy i róze
[03:49.82] Potem stołek w cenzurzem, sprzedajny pisarz!
[03:54.87]
[04:05.12] Tak to nadobne grono, radziło unisono
[04:10.93] W śmiertelnej sali, a że lico miał bladsze
[04:16.51] Orzekli pewnie nadszedł koniec kanalii
[04:21.80]
[04:31.27] Zapachniały zefiry, brzękły potrójne liry
[04:37.22] Pierzchnęła tłuszcza serce alkoholowe
[04:42.84] Unieśli aniołowie na złotych bluszczach
[04:47.84]
[00:33.84] Ni kwaśne mleko, przyszedł szarlatan, szuja
[00:39.49] Obejrzał go, pobujał, demencja praecox
[00:44.37]
[00:54.15] Toż radość była w domu, nareszcie koniec sromu
[00:59.80] Skończony kłopot, dozorca śmiał się setnie
[01:05.33] Zaraz mu nitkę przetnie, panna Atropos
[01:10.44]
[01:20.44] Żona klaskała w dłonie, ach, przecie nadszedł koniec
[01:26.08] Pijackich orgii, bólów miałam niemało
[01:31.55] Nareszcie Twoje ciało wezmą do morgi
[01:36.44]
[01:46.53] Wszyscy stanęli kołem z czołem bardzo wesołem
[01:52.34] Prasa, kuzyni i szacowne to grono
[01:57.89] Orzekło unisono, dobrze tak świni!
[02:02.87]
[02:12.55] Po co dziewki uwodził, nocą domy nachodził
[02:18.36] Sen rwąc dzieciątek i po co pod zegarem
[02:23.87] Lał w brzucho wino stare, świątek i piątek
[02:28.79]
[03:11.82] Zna go dobrze Warszawa, pożyczał, nie oddawał
[03:17.81] Nasienie drańskie, a poetyczne dale
[03:23.51] To byly te skandale w Małej Ziemiańskiej
[03:28.98]
[03:38.44] Dobrze Ci stary draniu, za grzechy nad otchłanią
[03:44.37] Inferna zwisasz, najprzód gwiazdy i róze
[03:49.82] Potem stołek w cenzurzem, sprzedajny pisarz!
[03:54.87]
[04:05.12] Tak to nadobne grono, radziło unisono
[04:10.93] W śmiertelnej sali, a że lico miał bladsze
[04:16.51] Orzekli pewnie nadszedł koniec kanalii
[04:21.80]
[04:31.27] Zapachniały zefiry, brzękły potrójne liry
[04:37.22] Pierzchnęła tłuszcza serce alkoholowe
[04:42.84] Unieśli aniołowie na złotych bluszczach
[04:47.84]