Hiob
🎵 1904 characters
⏱️ 4:42 duration
🆔 ID: 7208125
📜 Lyrics
Ta wyprawa była dla nas przyjemnością
Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
Parobcy porzucali domy broń i stada
Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską
Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
I z całej krainie nie pozostał po nas
Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
Widzieliśmy łupów naszych właściciela
Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
"Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
"Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
Parobcy porzucali domy broń i stada
Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską
Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
I z całej krainie nie pozostał po nas
Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
Widzieliśmy łupów naszych właściciela
Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
"Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
"Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
⏱️ Synced Lyrics
[00:14.56] Ta wyprawa była dla nas przyjemnością
[00:19.91] Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
[00:25.34] Parobcy porzucali domy broń i stada
[00:28.92] Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską
[00:33.47] Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
[00:38.81] Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
[00:44.35] I z całej krainie nie pozostał po nas
[00:48.88] Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
[00:53.33] Widzieliśmy łupów naszych właściciela
[01:00.59] Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
[01:05.96] Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
[01:11.36] W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
[01:16.81] Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
[01:22.28] Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
[01:27.67] Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
[01:33.99] Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
[01:50.21] "Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
[01:57.50] Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
[02:03.82] Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
[02:09.29] Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
[02:15.56] Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
[02:21.83] Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
[02:28.23] Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
[02:34.55] Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
[02:45.30] Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
[02:50.71] Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
[02:55.34] Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
[03:00.70] Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
[03:06.14] Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
[03:11.52] Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
[03:29.57] "Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
[03:35.81] Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
[03:42.23] Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
[03:48.52] Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
[03:54.83] Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
[04:01.11] Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
[04:07.44] Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
[04:13.88] Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
[04:28.20]
[00:19.91] Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
[00:25.34] Parobcy porzucali domy broń i stada
[00:28.92] Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską
[00:33.47] Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
[00:38.81] Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
[00:44.35] I z całej krainie nie pozostał po nas
[00:48.88] Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek
[00:53.33] Widzieliśmy łupów naszych właściciela
[01:00.59] Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
[01:05.96] Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
[01:11.36] W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
[01:16.81] Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
[01:22.28] Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
[01:27.67] Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
[01:33.99] Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary
[01:50.21] "Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
[01:57.50] Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
[02:03.82] Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
[02:09.29] Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
[02:15.56] Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
[02:21.83] Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
[02:28.23] Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
[02:34.55] Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
[02:45.30] Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
[02:50.71] Chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
[02:55.34] Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
[03:00.70] Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
[03:06.14] Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
[03:11.52] Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion
[03:29.57] "Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
[03:35.81] Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
[03:42.23] Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
[03:48.52] Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
[03:54.83] Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
[04:01.11] Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
[04:07.44] Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
[04:13.88] Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów"
[04:28.20]