Poranek
🎵 1693 characters
⏱️ 3:53 duration
🆔 ID: 7208415
📜 Lyrics
Słońce wstaje, złocą się gnojówki
W rosy mgle ogródki i dachówki
Pies przeciąga się w nastroju pieskim
Pijak w rowie budzi się bez kieski
Galant oknem zgrabnie się wymyka
Dmucha w żar uczeń czarnoksiężnika
Szewc wystawia warsztat na podwórze
Kroi nożem stopę w twardej skórze
Stuk – puk, stuk – puk
Byleby biedy nie wpuścić za próg
Zrobię wszystko, co będę mógł
Stuk – puk, stuk – puk
Na zapleczu szynku huczą beczki
U rzeźnika pierwszy krzyk owieczki
Nad stolarnią dym z wczorajszych wiórów
W refektarzu ranna próba chóru
Chleba zapach bucha z drzwi piekarza
Po judaszach zorza się rozjarza
Widać z wieży jak w podmiejskie pola
Idą żeńcy z sierpami u kolan
Siuch – ciach, siuch – ciach
Byleby głodu nie groził strach
Trud całodzienny to spokój w snach
Siuch – ciach, siuch – ciach
Wybiegają dzieci z bram podwórek
Żeby pierwszą z kolan zedrzeć skórę
Stróż opędza od nich się zawzięcie
Sprząta rynek po wczorajszym święcie
Rynsztokami płynie złota piana
Złocą się owoce na straganach
Sznura skrzyp i jęk na wszystkie strony
To Dzień Boży – obwieszczają dzwony
Ding – dong, ding – dong
Byleby żywych nie wypuścić z rąk
Strasząc ich wizją piekielnych mąk
Ding – dong, ding – dong
Sąd się jawny zaczął na Ratuszu -
Pokrzywdzonym i wykorzystanym
Sprawiedliwość doda animuszu
Zadowoli wszystkie wolne stany
Po to przecież była rewolucja
Będzie wyrok, może egzekucja!
Pysznie uczestniczyć w epopejach!
Jest nadzieja dla nas! Jest nadzieja!
Chrup – chrup, chrup – chrup
Byle mieć komu wykopać grób
By się wśród żywych nie pętał trup -
Chrup – chrup, chrup – chrup
W rosy mgle ogródki i dachówki
Pies przeciąga się w nastroju pieskim
Pijak w rowie budzi się bez kieski
Galant oknem zgrabnie się wymyka
Dmucha w żar uczeń czarnoksiężnika
Szewc wystawia warsztat na podwórze
Kroi nożem stopę w twardej skórze
Stuk – puk, stuk – puk
Byleby biedy nie wpuścić za próg
Zrobię wszystko, co będę mógł
Stuk – puk, stuk – puk
Na zapleczu szynku huczą beczki
U rzeźnika pierwszy krzyk owieczki
Nad stolarnią dym z wczorajszych wiórów
W refektarzu ranna próba chóru
Chleba zapach bucha z drzwi piekarza
Po judaszach zorza się rozjarza
Widać z wieży jak w podmiejskie pola
Idą żeńcy z sierpami u kolan
Siuch – ciach, siuch – ciach
Byleby głodu nie groził strach
Trud całodzienny to spokój w snach
Siuch – ciach, siuch – ciach
Wybiegają dzieci z bram podwórek
Żeby pierwszą z kolan zedrzeć skórę
Stróż opędza od nich się zawzięcie
Sprząta rynek po wczorajszym święcie
Rynsztokami płynie złota piana
Złocą się owoce na straganach
Sznura skrzyp i jęk na wszystkie strony
To Dzień Boży – obwieszczają dzwony
Ding – dong, ding – dong
Byleby żywych nie wypuścić z rąk
Strasząc ich wizją piekielnych mąk
Ding – dong, ding – dong
Sąd się jawny zaczął na Ratuszu -
Pokrzywdzonym i wykorzystanym
Sprawiedliwość doda animuszu
Zadowoli wszystkie wolne stany
Po to przecież była rewolucja
Będzie wyrok, może egzekucja!
Pysznie uczestniczyć w epopejach!
Jest nadzieja dla nas! Jest nadzieja!
Chrup – chrup, chrup – chrup
Byle mieć komu wykopać grób
By się wśród żywych nie pętał trup -
Chrup – chrup, chrup – chrup
⏱️ Synced Lyrics
[00:13.25] Słońce wstaje, złocą się gnojówki
[00:21.00] W rosy mgle ogródki i dachówki
[00:28.94] Pies przeciąga się w nastroju pieskim
[00:36.34] Pijak w rowie budzi się bez kieski
[00:44.46] Galant oknem zgrabnie się wymyka
[00:51.99] Dmucha w żar uczeń czarnoksiężnika
[00:59.48] Szewc wystawia warsztat na podwórze
[01:02.51] Kroi nożem stopę w twardej skórze
[01:06.09] Stuk – puk, stuk – puk
[01:09.66] Byleby biedy nie wpuścić za próg
[01:12.85] Zrobię wszystko, co będę mógł
[01:15.99] Stuk – puk, stuk – puk
[01:23.60] Na zapleczu szynku huczą beczki
[01:26.64] U rzeźnika pierwszy krzyk owieczki
[01:30.00] Nad stolarnią dym z wczorajszych wiórów
[01:33.47] W refektarzu ranna próba chóru
[01:39.29] Chleba zapach bucha z drzwi piekarza
[01:42.17] Po judaszach zorza się rozjarza
[01:45.90] Widać z wieży jak w podmiejskie pola
[01:48.24] Idą żeńcy z sierpami u kolan
[01:51.80] Siuch – ciach, siuch – ciach
[01:55.42] Byleby głodu nie groził strach
[01:58.80] Trud całodzienny to spokój w snach
[02:01.61] Siuch – ciach, siuch – ciach
[02:08.93] Wybiegają dzieci z bram podwórek
[02:12.31] Żeby pierwszą z kolan zedrzeć skórę
[02:15.24] Stróż opędza od nich się zawzięcie
[02:18.46] Sprząta rynek po wczorajszym święcie
[02:22.31] Rynsztokami płynie złota piana
[02:25.42] Złocą się owoce na straganach
[02:28.13] Sznura skrzyp i jęk na wszystkie strony
[02:31.05] To Dzień Boży – obwieszczają dzwony
[02:36.82] Ding – dong, ding – dong
[02:40.47] Byleby żywych nie wypuścić z rąk
[02:43.90] Strasząc ich wizją piekielnych mąk
[02:46.89] Ding – dong, ding – dong
[02:54.35] Sąd się jawny zaczął na Ratuszu -
[02:57.98] Pokrzywdzonym i wykorzystanym
[03:01.09] Sprawiedliwość doda animuszu
[03:05.16] Zadowoli wszystkie wolne stany
[03:08.54] Po to przecież była rewolucja
[03:11.64] Będzie wyrok, może egzekucja!
[03:14.35] Pysznie uczestniczyć w epopejach!
[03:17.45] Jest nadzieja dla nas! Jest nadzieja!
[03:23.79] Chrup – chrup, chrup – chrup
[03:27.34] Byle mieć komu wykopać grób
[03:31.81] By się wśród żywych nie pętał trup -
[03:34.98] Chrup – chrup, chrup – chrup
[03:37.33]
[00:21.00] W rosy mgle ogródki i dachówki
[00:28.94] Pies przeciąga się w nastroju pieskim
[00:36.34] Pijak w rowie budzi się bez kieski
[00:44.46] Galant oknem zgrabnie się wymyka
[00:51.99] Dmucha w żar uczeń czarnoksiężnika
[00:59.48] Szewc wystawia warsztat na podwórze
[01:02.51] Kroi nożem stopę w twardej skórze
[01:06.09] Stuk – puk, stuk – puk
[01:09.66] Byleby biedy nie wpuścić za próg
[01:12.85] Zrobię wszystko, co będę mógł
[01:15.99] Stuk – puk, stuk – puk
[01:23.60] Na zapleczu szynku huczą beczki
[01:26.64] U rzeźnika pierwszy krzyk owieczki
[01:30.00] Nad stolarnią dym z wczorajszych wiórów
[01:33.47] W refektarzu ranna próba chóru
[01:39.29] Chleba zapach bucha z drzwi piekarza
[01:42.17] Po judaszach zorza się rozjarza
[01:45.90] Widać z wieży jak w podmiejskie pola
[01:48.24] Idą żeńcy z sierpami u kolan
[01:51.80] Siuch – ciach, siuch – ciach
[01:55.42] Byleby głodu nie groził strach
[01:58.80] Trud całodzienny to spokój w snach
[02:01.61] Siuch – ciach, siuch – ciach
[02:08.93] Wybiegają dzieci z bram podwórek
[02:12.31] Żeby pierwszą z kolan zedrzeć skórę
[02:15.24] Stróż opędza od nich się zawzięcie
[02:18.46] Sprząta rynek po wczorajszym święcie
[02:22.31] Rynsztokami płynie złota piana
[02:25.42] Złocą się owoce na straganach
[02:28.13] Sznura skrzyp i jęk na wszystkie strony
[02:31.05] To Dzień Boży – obwieszczają dzwony
[02:36.82] Ding – dong, ding – dong
[02:40.47] Byleby żywych nie wypuścić z rąk
[02:43.90] Strasząc ich wizją piekielnych mąk
[02:46.89] Ding – dong, ding – dong
[02:54.35] Sąd się jawny zaczął na Ratuszu -
[02:57.98] Pokrzywdzonym i wykorzystanym
[03:01.09] Sprawiedliwość doda animuszu
[03:05.16] Zadowoli wszystkie wolne stany
[03:08.54] Po to przecież była rewolucja
[03:11.64] Będzie wyrok, może egzekucja!
[03:14.35] Pysznie uczestniczyć w epopejach!
[03:17.45] Jest nadzieja dla nas! Jest nadzieja!
[03:23.79] Chrup – chrup, chrup – chrup
[03:27.34] Byle mieć komu wykopać grób
[03:31.81] By się wśród żywych nie pętał trup -
[03:34.98] Chrup – chrup, chrup – chrup
[03:37.33]