Siedem grzechów głównych
🎵 2172 characters
⏱️ 3:35 duration
🆔 ID: 7208484
📜 Lyrics
Wielkich upadków więcej widzieliśmy, niż wzlotów
Byliśmy oczywiście na uczcie Baltazara
Uczyliśmy się mowy zwycięzkich Wizygotów
Na służbie ostatniego przepiwszy żołd Cezara
Przeżyliśmy Rolanda, by świadczyć śmierć Karola
Pozostałościom mocarstw nie oczekiwać łaski
Razem z Ludwikiem Świętym widząc się w aureolach
Wyrzygiwaliśmy krew w jerozolimskie piaski
Co było wszechpotężne - zdaje się niedorzeczne
Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
I demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija
A nas wiedzie siedem demonów, co nami się karmią
Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
Tak zbrojni w moce na które nie ma lekarstwa
Stawiamy nadal i obalamy mocarstwa
Każdemu więc z imperiów bezsprzecznie zasłużeni
My - ludzie pióra, miecza lub zajęczego lęku
Jesteśmy grabarzami swych własnych dzieł stworzenia
Zajęczym lękiem niszcząc je, mieczem lub piosenką
Samotnie wędrujemy po dawnych bitew szlakach
Którymi dzisiaj rządzi chwast, kamień lub jaszczurka
Wierzchowiec się potyka bo ciąży mu kulbaka
I jeździec w pełnej zbroi bładzący po pagórkach
Jesteśmy jak zwierzęta - z rytmami śmierci zżyte
Choć człowiek w nas - do Nowej wciąż prze Jerozolimy
Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew
Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy
I wiedzie nas siedem demonów, co nami się karmią
Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
Tak zbrojni w moce, na które nie ma lekarstwa
Będziemy nadal stawiać i zwalać mocarstwa
Byliśmy oczywiście na uczcie Baltazara
Uczyliśmy się mowy zwycięzkich Wizygotów
Na służbie ostatniego przepiwszy żołd Cezara
Przeżyliśmy Rolanda, by świadczyć śmierć Karola
Pozostałościom mocarstw nie oczekiwać łaski
Razem z Ludwikiem Świętym widząc się w aureolach
Wyrzygiwaliśmy krew w jerozolimskie piaski
Co było wszechpotężne - zdaje się niedorzeczne
Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
I demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija
A nas wiedzie siedem demonów, co nami się karmią
Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
Tak zbrojni w moce na które nie ma lekarstwa
Stawiamy nadal i obalamy mocarstwa
Każdemu więc z imperiów bezsprzecznie zasłużeni
My - ludzie pióra, miecza lub zajęczego lęku
Jesteśmy grabarzami swych własnych dzieł stworzenia
Zajęczym lękiem niszcząc je, mieczem lub piosenką
Samotnie wędrujemy po dawnych bitew szlakach
Którymi dzisiaj rządzi chwast, kamień lub jaszczurka
Wierzchowiec się potyka bo ciąży mu kulbaka
I jeździec w pełnej zbroi bładzący po pagórkach
Jesteśmy jak zwierzęta - z rytmami śmierci zżyte
Choć człowiek w nas - do Nowej wciąż prze Jerozolimy
Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew
Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy
I wiedzie nas siedem demonów, co nami się karmią
Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
Tak zbrojni w moce, na które nie ma lekarstwa
Będziemy nadal stawiać i zwalać mocarstwa
⏱️ Synced Lyrics
[00:06.74] Wielkich upadków więcej widzieliśmy, niż wzlotów
[00:10.41] Byliśmy oczywiście na uczcie Baltazara
[00:13.75] Uczyliśmy się mowy zwycięzkich Wizygotów
[00:17.00] Na służbie ostatniego przepiwszy żołd Cezara
[00:20.78] Przeżyliśmy Rolanda, by świadczyć śmierć Karola
[00:24.16] Pozostałościom mocarstw nie oczekiwać łaski
[00:27.58] Razem z Ludwikiem Świętym widząc się w aureolach
[00:31.24] Wyrzygiwaliśmy krew w jerozolimskie piaski
[00:34.38] Co było wszechpotężne - zdaje się niedorzeczne
[00:37.72] Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
[00:41.15] Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
[00:44.36] I demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija
[00:47.71] A nas wiedzie siedem demonów, co nami się karmią
[00:53.35] Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
[00:59.35] Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
[01:04.33] Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
[01:12.39] Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
[01:18.15] Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
[01:23.20] Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
[01:28.72] A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
[01:36.04] Tak zbrojni w moce na które nie ma lekarstwa
[01:41.38] Stawiamy nadal i obalamy mocarstwa
[01:48.45] Każdemu więc z imperiów bezsprzecznie zasłużeni
[01:51.73] My - ludzie pióra, miecza lub zajęczego lęku
[01:55.23] Jesteśmy grabarzami swych własnych dzieł stworzenia
[01:58.58] Zajęczym lękiem niszcząc je, mieczem lub piosenką
[02:01.85] Samotnie wędrujemy po dawnych bitew szlakach
[02:05.35] Którymi dzisiaj rządzi chwast, kamień lub jaszczurka
[02:08.77] Wierzchowiec się potyka bo ciąży mu kulbaka
[02:12.22] I jeździec w pełnej zbroi bładzący po pagórkach
[02:15.71] Jesteśmy jak zwierzęta - z rytmami śmierci zżyte
[02:19.11] Choć człowiek w nas - do Nowej wciąż prze Jerozolimy
[02:22.44] Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew
[02:26.06] Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy
[02:29.22] I wiedzie nas siedem demonów, co nami się karmią
[02:35.03] Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
[02:41.24] Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
[02:46.52] Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
[02:53.98] Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
[02:59.23] Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
[03:05.03] Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
[03:10.44] A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
[03:17.68] Tak zbrojni w moce, na które nie ma lekarstwa
[03:23.55] Będziemy nadal stawiać i zwalać mocarstwa
[03:28.99]
[00:10.41] Byliśmy oczywiście na uczcie Baltazara
[00:13.75] Uczyliśmy się mowy zwycięzkich Wizygotów
[00:17.00] Na służbie ostatniego przepiwszy żołd Cezara
[00:20.78] Przeżyliśmy Rolanda, by świadczyć śmierć Karola
[00:24.16] Pozostałościom mocarstw nie oczekiwać łaski
[00:27.58] Razem z Ludwikiem Świętym widząc się w aureolach
[00:31.24] Wyrzygiwaliśmy krew w jerozolimskie piaski
[00:34.38] Co było wszechpotężne - zdaje się niedorzeczne
[00:37.72] Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
[00:41.15] Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
[00:44.36] I demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija
[00:47.71] A nas wiedzie siedem demonów, co nami się karmią
[00:53.35] Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
[00:59.35] Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
[01:04.33] Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
[01:12.39] Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
[01:18.15] Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
[01:23.20] Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
[01:28.72] A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
[01:36.04] Tak zbrojni w moce na które nie ma lekarstwa
[01:41.38] Stawiamy nadal i obalamy mocarstwa
[01:48.45] Każdemu więc z imperiów bezsprzecznie zasłużeni
[01:51.73] My - ludzie pióra, miecza lub zajęczego lęku
[01:55.23] Jesteśmy grabarzami swych własnych dzieł stworzenia
[01:58.58] Zajęczym lękiem niszcząc je, mieczem lub piosenką
[02:01.85] Samotnie wędrujemy po dawnych bitew szlakach
[02:05.35] Którymi dzisiaj rządzi chwast, kamień lub jaszczurka
[02:08.77] Wierzchowiec się potyka bo ciąży mu kulbaka
[02:12.22] I jeździec w pełnej zbroi bładzący po pagórkach
[02:15.71] Jesteśmy jak zwierzęta - z rytmami śmierci zżyte
[02:19.11] Choć człowiek w nas - do Nowej wciąż prze Jerozolimy
[02:22.44] Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew
[02:26.06] Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy
[02:29.22] I wiedzie nas siedem demonów, co nami się karmią
[02:35.03] Na przedzie pycha podąża z tańczącą latarnią
[02:41.24] Chciwość wczepiła się w siodło i grzebie po sakwach
[02:46.52] Broi pod zbroją lubieżność, pokusa niełatwa
[02:53.98] Bandzioch domaga się płynów i straw do przesytu
[02:59.23] Wabi rozkoszne lenistwo do łóż z aksamitu
[03:05.03] Gniew zrywa ze snu i groźbą na oślep wywija
[03:10.44] A zazdrość nie wie, co sen i po cichu zabija
[03:17.68] Tak zbrojni w moce, na które nie ma lekarstwa
[03:23.55] Będziemy nadal stawiać i zwalać mocarstwa
[03:28.99]