Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Ballada o Szlachetnym Czorcie

👤 Łona i Webber 🎼 Nic Dziwnego ⏱️ 2:17
🎵 1767 characters
⏱️ 2:17 duration
🆔 ID: 7240226

📜 Lyrics

Ty, mam taki pomysł, wiesz? Skoro już tu jestem
Weź puść ten bit taki chujowy taki
Ten z taką gitarą

Coś mi trzeszczy w słuchawkach
Jest, ten wokal jakby mógł być trochę ciszej w stosunku do bitu
O zajebiście, joł joł, no faktycznie jest

Ej czy może być piękniej? Październikowa noc pełna blasku
Ja spacerkiem do domu wracam po alei Piastów
Złota jesień! Sprawdzam czy na taxi frut gdzieś mam
Złoty dziesięć - więc te spacer słuszny jest ze wszech miar
Helmut został w domu, bo ostatnio biadał na sprzęgło
Zresztą, nie wypada jeździć pod wpływem będąc
Więc idę coraz szybciej żebym tu nie wymarzł
Aż dochodzę do placu Sprzymierzonych (kiedyś Lenina)

I tu do radości powód wspaniały jak tęcza
Nocny autobus mknie po rondzie i skręca
Więc ja niewiele myśląc i jeszcze mniej mogąc
Natychmiast rzucam się za nim w beznadziejną pogoń
Rzecz w tym, że są szanse, że go dostane
Lecz gdy dobiegam doń, on już opuszcza przystanek
Więc zrezygnowany, z myślą o dalszym spacerze się oswajam
I tu zaczynają się jaja!

Bo z piskiem opon wywołującym ból zębów
Zatrzymuje się przede mną oto lśniące BMW
Zza przyciemnionej szyby łysy czort spogląda złowrogo
Myślę: Boże, czyżbym długi miał u kogoś?
Komu jestem krewien? Tracę nerwy w domysłach
Może Webber? eee Webber by go raczej nie przysłał
Więc może ktoś wreszcie poczuł się dotknięty
Wnioskiem wysnutym zręcznie z którejś mojej puenty?

Może to już czas, że znaleźli mnie ci którym nie sprzyjam?
Może to bojówkarz Radia Maryja?
A skądinąd wiem, że oni nie bez wzajemności mnie nie lubią
Lecz on rozwiał moje wątpliwości mówiąc
Sam tak kiedyś biegałem, bezskutecznie na ogół
Wskakuj, dogonimy ten autobus

⏱️ Synced Lyrics

[00:00.41] Ty, mam taki pomysł, wiesz? Skoro już tu jestem
[00:02.14] Weź puść ten bit taki chujowy taki
[00:04.46] Ten z taką gitarą
[00:14.42] Coś mi trzeszczy w słuchawkach
[00:19.22] Jest, ten wokal jakby mógł być trochę ciszej w stosunku do bitu
[00:23.83] O zajebiście, joł joł, no faktycznie jest
[00:26.11] Ej czy może być piękniej? Październikowa noc pełna blasku
[00:29.37] Ja spacerkiem do domu wracam po alei Piastów
[00:32.02] Złota jesień! Sprawdzam czy na taxi frut gdzieś mam
[00:34.53] Złoty dziesięć - więc te spacer słuszny jest ze wszech miar
[00:37.24] Helmut został w domu, bo ostatnio biadał na sprzęgło
[00:39.58] Zresztą, nie wypada jeździć pod wpływem będąc
[00:42.15] Więc idę coraz szybciej żebym tu nie wymarzł
[00:44.69] Aż dochodzę do placu Sprzymierzonych (kiedyś Lenina)
[00:47.44] I tu do radości powód wspaniały jak tęcza
[00:50.09] Nocny autobus mknie po rondzie i skręca
[00:52.17] Więc ja niewiele myśląc i jeszcze mniej mogąc
[00:55.18] Natychmiast rzucam się za nim w beznadziejną pogoń
[00:57.28] Rzecz w tym, że są szanse, że go dostane
[00:59.70] Lecz gdy dobiegam doń, on już opuszcza przystanek
[01:02.23] Więc zrezygnowany, z myślą o dalszym spacerze się oswajam
[01:05.47] I tu zaczynają się jaja!
[01:07.56] Bo z piskiem opon wywołującym ból zębów
[01:09.96] Zatrzymuje się przede mną oto lśniące BMW
[01:12.32] Zza przyciemnionej szyby łysy czort spogląda złowrogo
[01:15.34] Myślę: Boże, czyżbym długi miał u kogoś?
[01:17.43] Komu jestem krewien? Tracę nerwy w domysłach
[01:20.07] Może Webber? eee Webber by go raczej nie przysłał
[01:22.51] Więc może ktoś wreszcie poczuł się dotknięty
[01:25.15] Wnioskiem wysnutym zręcznie z którejś mojej puenty?
[01:27.88] Może to już czas, że znaleźli mnie ci którym nie sprzyjam?
[01:30.63] Może to bojówkarz Radia Maryja?
[01:32.59] A skądinąd wiem, że oni nie bez wzajemności mnie nie lubią
[01:35.75] Lecz on rozwiał moje wątpliwości mówiąc
[01:37.76] Sam tak kiedyś biegałem, bezskutecznie na ogół
[01:40.51] Wskakuj, dogonimy ten autobus
[01:43.28]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings