Home 🎬 Bollywood 🎵 Pakistani 🎤 English Pop

Z Popiołów (feat. Kukon & Sarius)

👤 DJ Decks & Sokół 🎼 Mixtape 8 ⏱️ 4:11
🎵 3759 characters
⏱️ 4:11 duration
🆔 ID: 9074634

📜 Lyrics

I nawet jak słońce zaszło
Jakiś promień mam na potem
Nie wiem jak żyje miasto
Jaki w modzie jest narkotyk
Chociaż spróbowałem w każdej stolicy Europy
Ona wie, że na tym gównie znam
Się jak najlepszy rolnik
Kiedy mam gorszy dzień
Myślę o życiu bez marzeń
O tym jak nie tak dawno
Jeszcze stałem za garażem
O tym jak kilka spraw
Mogło nam przekreślić bazę
Ale zawsze przecież może być gorzej
Co nie? Ej też kiedyś nie miałem floty
Aby pójść na koncert, młody
Ostatnio grałem w tym klubie
Za 50 koła złotych takie chcę
Bo takie lubię i zrobiłem na to becel
Ale jak masz trochę gorsze
To nie jesteś gorszy przecież (Nie)
Bo zawsze mogło być gorzej
Jak i mogło być lepiej
Wstaję z kacem między trzecim
A czwartym koncertem
Jeśli nie sprzedałeś braci i
Nie jesteś konfidentem
To zawsze może być gorzej
Weź uważaj na siebie (Tak jest)
Bo czasem trzeba przejść przez ten syf
By dojść do domu
Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
Ziomuś
Kukon, Sarius, Sokół - co powstali z popiołów
Trzeba przejść przez ten syf
By dojść do domu
Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
Ziomuś
Kukon, Sarius, Sokół - wstaliśmy z popiołów
Siemano mordo
Piszę do Ciebie z dalekiej krainy
Ty masz kurtkę co jest kołdrą
Karton po lodówce służy Ci do kimy
Mi room service przyniósł driny
I choć ciężko rozkminić
To się wcale nie różnimy
Jesteś mną z przeszłości
Ja za dwie dekady Tobą
Wciąż lubisz zagrać w kości
I potańczyć młodzieżowo
Inny klimat wkoło i komforcik lekko skoczył
Nie ulegaj tam matołom i otwórz szeroko oczy
Będzie git! Trzymaj się elegancko
Dasz radę to ogarnąć
Choć nie ma nic za darmo, a Ty nie masz nic
To nie jest jakiś random, a kusić będą bardzo
Nie ufaj ich standardom, tam, gdzie czujesz idź
A zajdziesz daleko, słowo!
Odstawisz zioło, ruszysz głową
Komu masz wierzyć, jak nie mi?
Bo jestem Tobą! I choć jest niekolorowo
To Cię czekają piękne dni jak dziś
Bo czasem trzeba przejść przez ten syf
By dojść do domu
Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
Ziomuś
Kukon, Sarius, Sokół - co powstali z popiołów
(yo) trzeba przejść przez ten syf
By dojść do domu
Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
Ziomuś
Kukon, Sarius, Sokół - wstaliśmy z popiołów
Na lekkim kacu, ale nic mnie nie telepie
Ten bit wchodzi dziś jak zimny browar
Od razu jest lepiej ale nie chcę go bo
Tak zacząłem melanż wczoraj
Jak też nie wiesz jaki
Dzisiaj dzień jest siema, ziomal!
Sok z granatu, żurawiny, gazowana woda
Złota polska jesień
Za oknami w domu ciepło, ona
I to mój najnudniejszy
Ale najszczęśliwszy obraz
Nie chcę Waszych imprez i tematów "co tam
Co tam?" dziś omijam wszystkie decki
Tamtej życia prozy
Chodzą chuj wie z kim na ostrygi
Tęsknią za schabowym
Niedługo się przenosimy do większego domu
Będę bliżej swej rodziny, rejon Częstochowy
Pewnie wpadnę do tych paru starych ziomów
A tych paru lapsów to już nawet
Nie chce mi się gonić
Jestem jeszcze młody Mariusz
Choć trochę zmęczony
Jękiem tych debilnych czasów
Ale nic nie zrobisz
Najważniejsze - słońce zawsze wschodzi!
Bo czasem trzeba przejść przez ten syf
By dojść do domu
Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
Ziomuś
Kukon, Sarius, Sokół - co powstali z popiołów
(yo) trzeba przejść przez ten syf
By dojść do domu
Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
Ziomuś
Kukon, Sarius, Sokół - wstaliśmy z popiołów

⏱️ Synced Lyrics

[00:20.98] I nawet jak słońce zaszło
[00:22.03] Jakiś promień mam na potem
[00:23.27] Nie wiem jak żyje miasto
[00:24.56] Jaki w modzie jest narkotyk
[00:26.40] Chociaż spróbowałem w każdej stolicy Europy
[00:29.03] Ona wie, że na tym gównie znam
[00:30.36] Się jak najlepszy rolnik
[00:31.87] Kiedy mam gorszy dzień
[00:33.05] Myślę o życiu bez marzeń
[00:34.56] O tym jak nie tak dawno
[00:35.71] Jeszcze stałem za garażem
[00:37.27] O tym jak kilka spraw
[00:38.13] Mogło nam przekreślić bazę
[00:39.90] Ale zawsze przecież może być gorzej
[00:41.67] Co nie? Ej też kiedyś nie miałem floty
[00:44.66] Aby pójść na koncert, młody
[00:45.83] Ostatnio grałem w tym klubie
[00:47.01] Za 50 koła złotych takie chcę
[00:49.15] Bo takie lubię i zrobiłem na to becel
[00:51.32] Ale jak masz trochę gorsze
[00:52.47] To nie jesteś gorszy przecież (Nie)
[00:54.81] Bo zawsze mogło być gorzej
[00:56.06] Jak i mogło być lepiej
[00:57.29] Wstaję z kacem między trzecim
[00:58.69] A czwartym koncertem
[00:59.88] Jeśli nie sprzedałeś braci i
[01:01.60] Nie jesteś konfidentem
[01:02.84] To zawsze może być gorzej
[01:04.31] Weź uważaj na siebie (Tak jest)
[01:06.82] Bo czasem trzeba przejść przez ten syf
[01:09.09] By dojść do domu
[01:09.90] Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
[01:12.36] I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
[01:14.65] Ziomuś
[01:15.85] Kukon, Sarius, Sokół - co powstali z popiołów
[01:18.55] Trzeba przejść przez ten syf
[01:19.79] By dojść do domu
[01:20.83] Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
[01:23.22] I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
[01:25.64] Ziomuś
[01:26.79] Kukon, Sarius, Sokół - wstaliśmy z popiołów
[01:29.14] Siemano mordo
[01:30.40] Piszę do Ciebie z dalekiej krainy
[01:32.12] Ty masz kurtkę co jest kołdrą
[01:33.63] Karton po lodówce służy Ci do kimy
[01:36.18] Mi room service przyniósł driny
[01:37.87] I choć ciężko rozkminić
[01:39.15] To się wcale nie różnimy
[01:40.60] Jesteś mną z przeszłości
[01:41.44] Ja za dwie dekady Tobą
[01:43.28] Wciąż lubisz zagrać w kości
[01:44.46] I potańczyć młodzieżowo
[01:45.95] Inny klimat wkoło i komforcik lekko skoczył
[01:48.53] Nie ulegaj tam matołom i otwórz szeroko oczy
[01:51.56] Będzie git! Trzymaj się elegancko
[01:53.34] Dasz radę to ogarnąć
[01:54.70] Choć nie ma nic za darmo, a Ty nie masz nic
[01:57.46] To nie jest jakiś random, a kusić będą bardzo
[02:00.38] Nie ufaj ich standardom, tam, gdzie czujesz idź
[02:02.72] A zajdziesz daleko, słowo!
[02:04.68] Odstawisz zioło, ruszysz głową
[02:06.86] Komu masz wierzyć, jak nie mi?
[02:08.52] Bo jestem Tobą! I choć jest niekolorowo
[02:11.63] To Cię czekają piękne dni jak dziś
[02:15.52] Bo czasem trzeba przejść przez ten syf
[02:17.28] By dojść do domu
[02:18.19] Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
[02:20.89] I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
[02:22.90] Ziomuś
[02:24.03] Kukon, Sarius, Sokół - co powstali z popiołów
[02:26.73] (Yo) trzeba przejść przez ten syf
[02:28.08] By dojść do domu
[02:28.95] Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
[02:31.65] I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
[02:33.60] Ziomuś
[02:34.90] Kukon, Sarius, Sokół - wstaliśmy z popiołów
[02:37.32] Na lekkim kacu, ale nic mnie nie telepie
[02:39.89] Ten bit wchodzi dziś jak zimny browar
[02:41.56] Od razu jest lepiej ale nie chcę go bo
[02:43.62] Tak zacząłem melanż wczoraj
[02:45.32] Jak też nie wiesz jaki
[02:46.03] Dzisiaj dzień jest siema, ziomal!
[02:48.09] Sok z granatu, żurawiny, gazowana woda
[02:50.17] Złota polska jesień
[02:51.06] Za oknami w domu ciepło, ona
[02:53.84] I to mój najnudniejszy
[02:54.91] Ale najszczęśliwszy obraz
[02:56.46] Nie chcę Waszych imprez i tematów "co tam
[02:58.11] Co tam?" dziś omijam wszystkie decki
[03:00.88] Tamtej życia prozy
[03:01.96] Chodzą chuj wie z kim na ostrygi
[03:03.69] Tęsknią za schabowym
[03:04.85] Niedługo się przenosimy do większego domu
[03:07.79] Będę bliżej swej rodziny, rejon Częstochowy
[03:10.13] Pewnie wpadnę do tych paru starych ziomów
[03:12.55] A tych paru lapsów to już nawet
[03:14.36] Nie chce mi się gonić
[03:15.52] Jestem jeszcze młody Mariusz
[03:16.65] Choć trochę zmęczony
[03:18.15] Jękiem tych debilnych czasów
[03:19.24] Ale nic nie zrobisz
[03:20.78] Najważniejsze - słońce zawsze wschodzi!
[03:23.94] Bo czasem trzeba przejść przez ten syf
[03:25.39] By dojść do domu
[03:26.63] Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
[03:28.94] I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
[03:31.18] Ziomuś
[03:32.05] Kukon, Sarius, Sokół - co powstali z popiołów
[03:35.03] (Yo) trzeba przejść przez ten syf
[03:36.33] By dojść do domu
[03:37.28] Samemu znaleźć cel, zamiast ślepo ufać komuś
[03:39.86] I robić to dla siebie, nie na pokaz oj
[03:41.96] Ziomuś
[03:43.17] Kukon, Sarius, Sokół - wstaliśmy z popiołów
[03:45.82]

⭐ Rate These Lyrics

Average: 0.0/5 • 0 ratings