KWAŚNY DIESEL NIE BENZYNA
🎵 2265 characters
⏱️ 2:59 duration
🆔 ID: 9091620
📜 Lyrics
Przeorałem sobie głowę
Słucham tych beatów w tanim samochodzie
Życie tak mi mija co dzień
Ja i ona, wino na stole, albo sztuka na stole
Ja pierdole w bani mętlik, popadam w paranoję
Rozkładam to na części, przeczytasz o tym w drugim tomie
Mood codziennie jakby był blue monday chłopie
16-300, szare życie, nie Saint-Tropez
Zarobiłem parę stów, wydałem parę stów
Mam parę ściętych głów, rodzina dumna cóż
W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
Na ciele rany, których nie zalepi plaster
Zawsze w punkt trafiam, młody Mati, młody snajper
Wszystko co nawinąłem, no to jest naprawdę
Wokół te same twarze, dla tych tracków jestem padre
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
A ja w plecaku mam motyla, to dla suk a nie ziomów
Także kurwa trzymaj dystans, kwaśna ksywa
Taka, że wykręca pyska, gdzie w bramie nakurwiała kryształ
Potem dymi z dupy, jakby się napiła diesla
Całkiem straszne facet, przed igłami nie chroni naparstek
A rys na bani nie wyleczy plaster
To przykre, tu wszystkich jebie system
Napierdalam gwiazdy, chociaż w chuju mam akrobatykę
Bazgram patykiem po ziemi upierdolonej rzygiem
Myślę nad życiem i jakie będzie najlepsze wyjście
Wyjścia nie ma, wszyscy zamknęli się w marzeniach
Jesteśmy w procencie osób, które je spełnia
Ostro, paradoksalnie otoczony przez samotność
Lęki prześladowcze fundowane z cienia obok
Już nie wiem co gorsze, ale kurwa mamy kłopot
Zrywamy trakcję, więc lepiej się dobrze trzymaj bo
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
Słucham tych beatów w tanim samochodzie
Życie tak mi mija co dzień
Ja i ona, wino na stole, albo sztuka na stole
Ja pierdole w bani mętlik, popadam w paranoję
Rozkładam to na części, przeczytasz o tym w drugim tomie
Mood codziennie jakby był blue monday chłopie
16-300, szare życie, nie Saint-Tropez
Zarobiłem parę stów, wydałem parę stów
Mam parę ściętych głów, rodzina dumna cóż
W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
Na ciele rany, których nie zalepi plaster
Zawsze w punkt trafiam, młody Mati, młody snajper
Wszystko co nawinąłem, no to jest naprawdę
Wokół te same twarze, dla tych tracków jestem padre
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
A ja w plecaku mam motyla, to dla suk a nie ziomów
Także kurwa trzymaj dystans, kwaśna ksywa
Taka, że wykręca pyska, gdzie w bramie nakurwiała kryształ
Potem dymi z dupy, jakby się napiła diesla
Całkiem straszne facet, przed igłami nie chroni naparstek
A rys na bani nie wyleczy plaster
To przykre, tu wszystkich jebie system
Napierdalam gwiazdy, chociaż w chuju mam akrobatykę
Bazgram patykiem po ziemi upierdolonej rzygiem
Myślę nad życiem i jakie będzie najlepsze wyjście
Wyjścia nie ma, wszyscy zamknęli się w marzeniach
Jesteśmy w procencie osób, które je spełnia
Ostro, paradoksalnie otoczony przez samotność
Lęki prześladowcze fundowane z cienia obok
Już nie wiem co gorsze, ale kurwa mamy kłopot
Zrywamy trakcję, więc lepiej się dobrze trzymaj bo
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
To kwaśny diesel nie benzyna
Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
⏱️ Synced Lyrics
[00:21.94] Przeorałem sobie głowę
[00:24.49] Słucham tych beatów w tanim samochodzie
[00:26.69] Życie tak mi mija co dzień
[00:28.25] Ja i ona, wino na stole, albo sztuka na stole
[00:32.24] Ja pierdole w bani mętlik, popadam w paranoję
[00:35.01] Rozkładam to na części, przeczytasz o tym w drugim tomie
[00:38.93] Mood codziennie jakby był blue monday chłopie
[00:40.76] 16-300, szare życie, nie Saint-Tropez
[00:43.35] Zarobiłem parę stów, wydałem parę stów
[00:45.95] Mam parę ściętych głów, rodzina dumna cóż
[00:49.00] W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
[00:51.76] W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
[00:54.60] Na ciele rany, których nie zalepi plaster
[00:57.69] Zawsze w punkt trafiam, młody Mati, młody snajper
[01:00.06] Wszystko co nawinąłem, no to jest naprawdę
[01:02.78] Wokół te same twarze, dla tych tracków jestem padre
[01:06.27] To kwaśny diesel nie benzyna
[01:08.03] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[01:11.33] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[01:14.27] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[01:17.46] To kwaśny diesel nie benzyna
[01:19.25] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[01:22.46] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[01:24.61] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[01:27.56] A ja w plecaku mam motyla, to dla suk a nie ziomów
[01:30.58] Także kurwa trzymaj dystans, kwaśna ksywa
[01:33.16] Taka, że wykręca pyska, gdzie w bramie nakurwiała kryształ
[01:36.35] Potem dymi z dupy, jakby się napiła diesla
[01:39.03] Całkiem straszne facet, przed igłami nie chroni naparstek
[01:42.24] A rys na bani nie wyleczy plaster
[01:44.30] To przykre, tu wszystkich jebie system
[01:46.28] Napierdalam gwiazdy, chociaż w chuju mam akrobatykę
[01:49.44] Bazgram patykiem po ziemi upierdolonej rzygiem
[01:51.99] Myślę nad życiem i jakie będzie najlepsze wyjście
[01:54.53] Wyjścia nie ma, wszyscy zamknęli się w marzeniach
[01:57.78] Jesteśmy w procencie osób, które je spełnia
[02:00.21] Ostro, paradoksalnie otoczony przez samotność
[02:02.86] Lęki prześladowcze fundowane z cienia obok
[02:05.85] Już nie wiem co gorsze, ale kurwa mamy kłopot
[02:08.26] Zrywamy trakcję, więc lepiej się dobrze trzymaj bo
[02:11.02] To kwaśny diesel nie benzyna
[02:13.55] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[02:16.73] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[02:19.92] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[02:22.14] To kwaśny diesel nie benzyna
[02:24.40] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[02:27.60] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[02:30.71] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[02:33.12]
[00:24.49] Słucham tych beatów w tanim samochodzie
[00:26.69] Życie tak mi mija co dzień
[00:28.25] Ja i ona, wino na stole, albo sztuka na stole
[00:32.24] Ja pierdole w bani mętlik, popadam w paranoję
[00:35.01] Rozkładam to na części, przeczytasz o tym w drugim tomie
[00:38.93] Mood codziennie jakby był blue monday chłopie
[00:40.76] 16-300, szare życie, nie Saint-Tropez
[00:43.35] Zarobiłem parę stów, wydałem parę stów
[00:45.95] Mam parę ściętych głów, rodzina dumna cóż
[00:49.00] W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
[00:51.76] W plecaku boof, to dla ziomów a nie suk
[00:54.60] Na ciele rany, których nie zalepi plaster
[00:57.69] Zawsze w punkt trafiam, młody Mati, młody snajper
[01:00.06] Wszystko co nawinąłem, no to jest naprawdę
[01:02.78] Wokół te same twarze, dla tych tracków jestem padre
[01:06.27] To kwaśny diesel nie benzyna
[01:08.03] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[01:11.33] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[01:14.27] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[01:17.46] To kwaśny diesel nie benzyna
[01:19.25] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[01:22.46] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[01:24.61] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[01:27.56] A ja w plecaku mam motyla, to dla suk a nie ziomów
[01:30.58] Także kurwa trzymaj dystans, kwaśna ksywa
[01:33.16] Taka, że wykręca pyska, gdzie w bramie nakurwiała kryształ
[01:36.35] Potem dymi z dupy, jakby się napiła diesla
[01:39.03] Całkiem straszne facet, przed igłami nie chroni naparstek
[01:42.24] A rys na bani nie wyleczy plaster
[01:44.30] To przykre, tu wszystkich jebie system
[01:46.28] Napierdalam gwiazdy, chociaż w chuju mam akrobatykę
[01:49.44] Bazgram patykiem po ziemi upierdolonej rzygiem
[01:51.99] Myślę nad życiem i jakie będzie najlepsze wyjście
[01:54.53] Wyjścia nie ma, wszyscy zamknęli się w marzeniach
[01:57.78] Jesteśmy w procencie osób, które je spełnia
[02:00.21] Ostro, paradoksalnie otoczony przez samotność
[02:02.86] Lęki prześladowcze fundowane z cienia obok
[02:05.85] Już nie wiem co gorsze, ale kurwa mamy kłopot
[02:08.26] Zrywamy trakcję, więc lepiej się dobrze trzymaj bo
[02:11.02] To kwaśny diesel nie benzyna
[02:13.55] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[02:16.73] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[02:19.92] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[02:22.14] To kwaśny diesel nie benzyna
[02:24.40] Lidokaina w żyłach bo odczuwam ból jak wszyscy dzisiaj, chyba
[02:27.60] Te same środowisko, ale między nami gruba szyba
[02:30.71] Raz zjebałeś, dla mnie to wystarczy, wybacz
[02:33.12]